Skandal w światowym rugby, czy wypaczono ducha sportowej rywalizacji?

Mecz pomiędzy Belgią i Hiszpanią w eliminacjach do Pucharu Świata, największej imprezy rugby, która w przyszłym roku odbędzie się w Japonii. Faworytem są goście, którym zwycięstwo daje bezpośredni awans. Wygrana Belgów daje promocję…Rumunii, a spotkanie prowadzi trójka rumuńskich sędziów. Po meczu pełnym dziwnych decyzji, w którym Hiszpania popełnia aż 28 przewinień, przy zaledwie 8 gospodarzy, wygrywa Belgia. Bilety do Japonii zdobywają Rumuni… Drużyna z Półwyspu Iberyjskiego szczęścia musi szukać w barażach.

Przełóżmy to wszystko na język bliższy zwykłemu polskiemu kibicowi, czyli na piłkę nożną. Analogicznie, weźmy sytuację sprzed kilku miesięcy. Leciałoby to mniej więcej tak. Polska gra z Czarnogórą w meczu ostatniej kolejki eliminacji do Mundialu i musi wygrać. W grze jest jeszcze Dania, która musi liczyć na porażkę Polski. Spotkanie Polaków prowadzi duński arbiter, a Czarnogóra wygrywa po kontrowersyjnym rzucie karnym i czerwonej kartce dla Michała Pazdana. Dania świętuje awans, a piłkarze Adama Nawałki muszą grać w barażach o udział w Mistrzostwach. Sprawa śmierdzi? Z daleka!

Bezpośredni awans na World Cup 2019 wywalczyła Gruzja i Rumunia, Hiszpania musi grać w barażach…/źródło: rugbyeurope.eu

W piłce nożnej taka sytuacja nie miałaby raczej miejsca, ponieważ sędzia z Danii nigdy nie zostałby wyznaczony do takiego meczu, nawet, gdyby prezydentem UEFA był Duńczyk… W rugby niestety się wydarzyła i mamy światowego formatu skandal. A mówimy tu o dyscyplinie, w której arbiter na boisku jest święty, nietykalny i ma zawsze racje. Przynajmniej w teorii.

O opinię w związku z powyższym skandalem, o którym głośno zrobiło się już nie tylko w światowym rugby, ale i poza środowiskiem związanym z tą dyscypliną sportu spytaliśmy byłego sędziego międzynarodowego, Marcina Zeszutka. Nasz rozmówca, z właściwym dla arbitra obiektywizmem starał się spojrzeć na problem z kilku stron. Oto najważniejsze fragmenty rozmowy.

Jak ocenisz poziom sędziowania meczu Belgia – Hiszpania?
Marcin Zeszutek: Przede wszystkim nie chciałbym oceniać sędziowania. Mogę powiedzieć natomiast, jak to wygląda ze szkoleniowego punktu widzenia, czego uczy się arbitrów. Widziałem skrót meczu. Rzeczywiście, sędzia Vlad Iordanescu podjął tam kilka złych decyzji. Albo inaczej. Na tym poziomie, a mówimy przecież o meczu, który miał zadecydować o awansie na Puchar Świata w 2019 roku, sędzia powinien wiedzieć, które przewinienia odgwizdywać, a które puszczać. Powiedzmy, że gdyby to był Puchar Sześciu Narodów, część z tych zagrań zostałaby puszczona.

Na tym poziomie sędzia zarządza grą, sprawia, żeby była ona płynna i widowiskowa. Kibice chcą oglądać piłkę w grze, w ruchu, a nie stałe przerwy. Tych przerw w grze było tu zdecydowanie za dużo.
Apteka.
Marcin Zeszutek: Tak, aptekarskie sędziowanie. Przede wszystkim tych przewinień odgwizdywanych było za dużo i nawet kiedy Hiszpanie mieli piłkę w ataku, sędzia im ją zabierał. To jest dla zawodników bardzo frustrujące. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że największy błąd zrobił tu związek, Rugby Europe. Ja się mogę tylko domyślać, że obsada tego meczu była wyznaczona pół roku wcześniej, bo tak zazwyczaj to wygląda. Może wówczas to spotkanie nie miało aż tak istotnego wpływu na sytuację w grupie, a federacja nie chciała zmieniać sędziów? Ja uważam, że sędziemu, którego zresztą znam, została wyrządzona tą decyzją krzywda. Powinno się zmienić obsadę, ponieważ sytuacja od samego początku wywoływała kontrowersje. Można było wyznaczyć arbitrów z Anglii czy Francji, którym obojętne by było, kto awansuje na World Cup, Hiszpania czy Rumunia. I nie byłoby problemów.
W naszej lidze często zdarzają się takie sytuacje, że ktoś może być posądzany o stronnicze sędziowanie, bo u nas tych arbitrów jest po prostu za mało.
Prawda jest taka, że swoim sędziuje się zawsze najtrudniej, a potem…jeszcze mają największe pretensje. Kiedyś własnemu bratu pokazałem czerwoną kartkę, a kiedy indziej, gdy Ogniwo walczyło o powrót do Ekstraligi, prowadziłem mecz z Pogonią Siedlce.

Wówczas trener Stanisław Więciorek, mimo, że Siedlce przegrały, podszedł do mnie po meczu i podziękował mi za dobre sędziowanie, chociaż podkreślał, że przed spotkaniem miał spore obawy i był temu przeciwny. W każdym razie jest to bardzo trudna sytuacja dla sędziego, a po takim meczu zawsze ktoś może poczuć się pokrzywdzony, dlatego należy takich sytuacji unikać.
O opinię na temat całego zajścia poprosiliśmy też Wiesława Woronko, asystenta byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Tomasza Putry.
Wiesław Woronko: Cała ta sytuacja budzi wielki niesmak. Nasza dyscyplina zawsze szczyciła się tym szacunkiem, jaki mają zawodnicy do sędziego i sędzia do zawodników, natomiast teraz, w jednym meczu ten wizerunek został mocno nadszarpnięty. Czytałem też, że przed spotkaniem strona hiszpańska wystąpiła do światowej federacji z prośbą o zmianę obsady sędziowskiej, ale w odpowiedzi dowiedziała się, że to leży w kompetencjach Rugby Europe. W dodatku prezydentem tej organizacji jest Rumun… Za dużo tu było od samego początku wszelkiego rodzaju niejasności, a kontrowersje pojawiły się jeszcze przed meczem. Po spotkaniu też widać było frustrację zawodników Hiszpanii i mimo, że nie usprawiedliwiam ich zachowania i ataków na sędziego, to jestem w stanie zrozumieć, że poczuli się pokrzywdzeni.
A sam mecz? Był prowadzony stronniczo, czy po prostu źle?
Wiesław Woronko: W materiałach dostępnych w internecie widziałem, że rzeczywiście sędzia popełnił mnóstwo błędów, przede wszystkim jeśli chodzi o liczbę przewinień, czyli aż 28 do 8 na korzyść Belgii. Zwróciłem szczególną uwagę na jeszcze jedną sytuację, około 60 minuty gry.

Po przewinieniu zawodnik z Hiszpanii skorzystał z prawa, żeby szybko rozpocząć grę i po rozegraniu piłki goście mieli już przed sobą tylko pole punktowe. Wówczas rozległ się jednak gwizdek, a sędzia wrócił do miejsca przewinienia. Tak się po prostu nie robi…

Kto zna się na rugby, może na całą sprawę wyrobić sobie swoje własne zdanie, analizując udostępnione przez nas materiały. Kto nie zna zasad, ale przeczytał wypowiedzi naszych ekspertów ze zrozumieniem i zapoznał się z faktami, prawdopodobnie już wyrobił sobie opinię na całą sytuację. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że ucierpiał wizerunek wspaniałej dyscypliny sportu, jak dotychczas słynącej z walki w duchu fair play, nieprzypadkowo nazywanej chuligańską grą dla gentlemanów…