Skandal w Milanie. Kolega Piątka wyzywał się z trenerem zamiast wejść na boisko

Źle się dzieje w państwie mediolańskim, a konkretnie: w jego czerwono-czarnej części. Milan pokonał wczoraj co prawda po dość sporych męczarniach Bolonię 2:1, ale do miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów traci trzy punkty. Ponadto coraz gorsza jest atmosfera w drużynie, o czym świadczy scena, o której mówią całe Włochy...

Jest 25. minuta meczu, a kontuzji na boisku doznaje Lucas Biglia. Środkowy pomocnik Milanu powinien zostać zastąpiony przez Tiemoue Bakayoko, ale po ostrej wymianie zdań między piłkarzem i trenerem ostatecznie na boisko wchodzi Jose Mauri. Kamery zarejestrowały moment, w którym zawodnik mówi do Gattuso: „spierd…j!”.

W internecie zawrzało. Zastanawia sam zjazd Bakayoko – z odbudowującego się w Mediolanie jednego z liderów drużyny, który tańczy do puszczonej przez Krzysztofa Piątka piosenki stał się zepsutym jabłkiem w drużynie, spóźniającym się godzinę na trening rezerwowym, który teraz jeszcze odpyskowuje trenerowi w sposób nie do pomyślenia.

Skąd ta reakcja Gattuso? – Wiązanie butów i przygotowanie się zajęło mu osiem minut! – mówił po meczu trener Milanu. 

Mina siedzącego obok Patricka Cutrone jest wymowna. Można przypuszczać, że sytuacja wyglądała tak: Gattuso kazał wejść na boisko swojemu rezerwowemu, bowiem Biglia leżał kontuzjowany. Ten na tyle zwlekał z rozgrzewką i przygotowaniem się do meczu, że trenerowi Milanu puściły nerwy. Powiedział do Bakayoko „spier…j”, co z niedowierzaniem powtórzył piłkarz. Tak też się tłumaczy:

– Nie akceptuję tego, żebym był postrzegany jako zawodnik, który odmawia wejścia na boisko. Byłem gotowy dać z siebie 200% nawet gdybym miał zagrać 5 minut. Kiedy Lucas został kontuzjowany, zostałem wezwany do przygotowania się na wypadek zmiany. Zacząłem więc przygotowywać się natychmiastowo i chciałem się rozgrzać maksymalnie 2-3 minuty. Kiedy wróciłem na ławkę, trener zwrócił się do mnie w takich słowach i ja po prostu je powtórzyłem. Nic więcej – napisał w oświadczeniu.

– Dzisiaj priorytetem był Milan. Brudy są prane w domu, więc we wtorek spojrzymy sobie w oczy i powiemy sobie coś twarzą w twarz. Tak jak on i ja to lubimy – powiedział zaś Gattuso, który już nie pierwszy raz zirytował się zachowaniem swojego pomocnika.

Wcześniej nałożył karę na całą drużynę, zabraniając im opuszczania ośrodka treningowego przed meczem z Bolonią przez to, że Bakayoko spóźnił się ponad godzinę na zajęcia. Wszystko wskazuje na to, że w następnym sezonie nie spóźni się w Milanie ani razu – dlatego, że już go na San Siro w czerwono-czarnej koszulce nie zobaczymy…