Skandal i dyskwalifikacja podczas walki Najmana z „Don Kasjo”. Pomylił dyscypliny!

Walka Marcina Najmana z Kasjuszem "Don Kasjo" Życińskim trwała jeszcze krócej, niż mogliśmy sobie wszyscy wyobrażać. Bokser w pożegnalnej walce (?) zaskoczył wszystkich... myląc sporty. Miało być na pięści, skończyło się kopniakami i sprowadzaniem do parteru. 

Zaczęło się normalnie. Wymiana ciosów, kilka nietrafionych czy przyjętych na gardę sierpowych. Po chwili jednak Najmanowi odcięło prąd. Sprowadził przeciwnika do parteru, za co został ukarany ujemnym punktem. Sędzia walczył, by pojedynek trwał, ale „El Testosteron” miał na to inny plan.

Po wznowieniu walki zaatakował „Don Kasjo” kopnięciem. Sędzia był zmuszony się poddać i zakończyć walkę walkowerem. Widowisko skończyło się po kilkudziesięciu sekundach.

– Przepraszamy za zainstniałą sytuację Kasjusza, ale też naszych widzów. Doszło do czegoś, do czego nigdy nie powinno dojść. Najman poniesie tego konsekwencje – powiedział po „walce” Krzysztof Rozpara, jeden ze sterników federacji Fame MMA.

Walka, choć była krótsza niż zwykle trwają pojedynki Najmana, szybko przeniosła się do mediów społecznościowych, gdzie postawę fightera komentowały rozmaite osobistości.

Takiego tweeeta wrzucił na przykład prezes PZPN, Zbigniew Boniek.

Czy Mateusz Borek.

 

Najman pokazał, że zawsze jest w stanie czymś zaskoczyć. Wczorajszego wieczoru zaskoczył wszystkich, śmiemy twierdzić, że z własną szanowną osobą włącznie. Jeśli to było zamierzone – szacunek, bo może zostać pierwszym w historii sportowcem, który zapomniał, jaką uprawia dyscyplinę. Jeśli nie… Cóż. Liczymy na rewanż!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem