Skąd u nas ta moda na taktykę 3-4-3?

W meczu z Nigerią Polska po raz kolejny, dokładnie mówiąc – trzeci, zagrała w ustawieniu z trójką obrońców. Biało-czerwoni grali nieco chaotycznie, było na boisku kilku debiutantów, nie zaprezentowaliśmy się wcale tak najgorzej, a wynik nie oddaje przebiegu boiskowych wydarzeń. Ale czy na pewno kadra Adama Nawałki powinna stosować ten właśnie system?

Ne jestem co do tego przekonany. Czy Adam Nawałka nie uległ przypadkiem globalnej modzie? Czy mimo wszystko nie powinniśmy wrócić do taktyki, w której nie tylko odnosiliśmy wartościowe wyniki, ale przede wszystkim do której mamy chyba bardziej dostosowanych piłkarzy?

Odwieczne pytanie

Dostosowywać piłkarzy do taktyki, czy taktykę do piłkarzy? Logika nakazywałaby drugie z tych rozwiązań, jako że grać powinni najlepsi, a mądry szkoleniowiec powinien potrafić dopasować system do zawodników, jakich ma na stanie, czy to w klubie, czy reprezentacji narodowej. Nie ulega jednak wątpliwości, że są szkoleniowcy, którzy mają swoje ulubione ustawienie i wprowadzają je wszędzie, gdzie postąpi ich noga. Są też nacje, które po prostu wychowują kolejne pokolenia w takim, a nie innym duchu i nic tego już nie zmieni. Holandia zawsze będzie grać 4-3-3, lub „choinką” 4-3-2-1 i pewnie tak już zostanie…

Jak to wygląda w Polsce? Czy możemy powiedzieć, że „Polacy nie gęsi i swoją taktykę mają”? Chyba jednak nie do końca. Mam wrażenie, że zawsze w tej kwestii podglądaliśmy resztę świata, a niektóre trendy trafiały do nas później, niż do bardziej cywilizowanych piłkarsko nacji…

Trójka z kryjącymi…

System gry z trzema obrońcami był najpopularniejszy w Polsce w ostatniej dekadzie XX wieku, czyli w momencie, kiedy nieco bardziej świadomie zacząłem postrzegać i obserwować piłkę nożną. Nie była to jednak taktyka z trzema stoperami, z jaką mamy do czynienia obecnie, tylko ze stoperem i dwoma bocznymi obrońcami kryjącymi. W środku pola grali pomocnicy: boczni oraz defensywny, środkowy i ofensywny, napastników było przeważnie dwóch. To właśnie z powodu popularności tego ustawienia utarło się, że w reprezentacyjnej obronie nie mogą jednocześnie występować nasi dwaj najlepsi wówczas stoperzy – Jacek Zieliński i Tomasz Łapiński. Zamiast pójść po rozum do głowy i zagrać na przykład najpopularniejszym przez następną dekadę ustawieniem 4-4-2, jeden z dwójki „Zielak” – „Łapa” był zawsze poszkodowany. Już wówczas, jako nastolatek, zastanawiałem się: czemu każdy dopasowuje piłkarzy do systemu, nie systemu do piłkarzy. Minęło 20 lat, a ja niezmiennie zadaję sobie to samo pytanie…

Główne założenie systemu 3-4-3? Pokazuje i objaśnia Piotr Nowak

W Polsce grę rójką w obronie na dobre odświeżył chyba Piotr Nowak, przejmując Lechię Gdańsk. Poniekąd nie miał innego wyjścia, ponieważ trzeba było gonić ligową czołówkę i walczyć o miejsce w grupie mistrzowskiej, więc nowy szkoleniowiec, z iście amerykańskim luzem postawił na ultraofensywne ustawienie, grając w defensywie trójką Wawrzyniak-Maloca-Janicki. Pomysł wypalił, a Lechia okazała się rycerzem wiosny w Ekstraklasie. Co ciekawe, po udanym finiszu sezonu szkoleniowiec WYCOFAŁ się z tej idei, a w kolejnym sezonie biało-zieloni do ostatniej kolejki walczyli o tytuł mistrzowski. Początek następnego sezonu to powrót do 3-4-3 i słabe wyniki, które zaowocowały zmianą na stanowisku szkoleniowca. Do dziś gdańszczanie z uporem maniaka próbują grać 3-4-3, ale jaki jest tego rezultat, wszyscy wiemy.

Na dobre taktykę z trzema obrońcami przywrócił do Polski Piotr Nowak / fot. Cyfrasport

W jednej z rozmów Piotr Nowak, tłumacząc niuanse ustawienia z trójką obrońców, tłumaczył mniej więcej tak:

Najważniejsze w tej taktyce jest to, żeby półlewy i półprawy stoper umieli ze środka obrony, jednym podaniem, przenieść piłkę do wahadłowych. Dzięki temu dwoma szybkimi podaniami można szybko przedostać się z pod własnego pola karnego pod bramkę rywali. Ale trzeba mieć do tego odpowiednich wykonawców, stoperów dobrze wyprowadzających piłkę oraz dużo pracować nad automatyzmami w grze. Tego nie da się wprowadzić w jeden dzień.

Oczywiście gra trójką w obronie to także inne zachowania wszystkich piłkarzy danej drużyny w fazie bronienia, inny sposób odcinania zawodnika będącego przy piłce, inne przesuwanie całych formacji i mechanizmy asekuracji. We Włoszech, gdzie taktyka ta jest bardzo popularna, wałkuje się to na okrągło. Godzinami, dniami, tygodniami, miesiącami… Takie ustawienie preferował Antonio Conte prowadząc Juventus, potem przeszczepił to na grunt Chelsea. Z mistrzowskim skutkiem. Ale nie wszędzie wyglądało to tak kolorowo.

Czy reprezentacja powinna grać trójką obrońców?

Po Nowaku do polskiej ligi grę ustawieniem 3-4-3, z różnymi wariantami konfiguracji w ataku, bo czasem też 3-4-1-2, wprowadził w Zagłębiu Lubin Piotr Stokowiec wraz z inauguracją bieżącego sezonu. Początek był znakomity, Miedziowi grali ładną dla oka piłkę, Czerwiński i Balić świetnie odnajdywali się w roli wahadłowych. Z czasem sielanka się skończyła, co Stokowiec przypłacił posadą. Teraz szkoleniowiec wciąż próbuje grać tą taktyką w Lechii, ale z mizernymi póki co rezultatami… Po co o tym piszę?

Jach, Glik i Cionek – każdy z nich zna grę w systemie z trójką stoperów. Szkoda, że Jach z kadry skreślił się sam…/fot. Cyfrasport

Nasza reprezentacja po raz pierwszy ustawieniem z trzema obrońcami zagrała w meczu towarzyskim przeciwko Urugwajowi, w którym w kadrze zadebiutował także Jarosław Jach. Półlewy stoper znał ten system z klubu, dobrze operuje lewą nową i jego występ zarówno przeciwko Urusom, jak i potem Meksykowi, został wysoko oceniony. Obrońca przesiadujący obecnie na ławce rezerwowych i trybunach w Crystal Palace zbierał pochlebne recenzje nie tylko za swoje interwencje w obronie, ale i za szybkie uruchamianie kolegów na wahadle. Jak to przyznał niedawno selekcjoner, złą decyzją transferową i brakiem gry w klubie Jach sam się z kadry na Mundial skreślił. Szkoda, bo skoro mamy już zmieniać system gry, warto by było mieć ku temu odpowiednich wykonawców. Tym czasem zostaliśmy z nowym systemem, ale bez zbyt wielu piłkarzy, którzy potrafią w nim funkcjonować.

Kto wie, kto nie?

Kamil Glik mógłby zdawać egzamin z gry trójką obrońców, bo zjadł na niej zęby w Torino, w Serie A. Ale reszta? Pazdan? Nie zna. Piszczek? Nie na środku obrony, chociaż grywał tam – z musu! – w Borussii.  Przeciwko Nigerii również zagrał tam poprawnie, ale prawdopodobnie Robert Lewandowski też zaprezentowałby się na środku pomocy lepiej niż Linetty, ale więcej może dać zespołowi występując na szpicy. Podobnie „Piszczu”, który powinien podłączać się do akcji ofensywnych, a nie pilnować linii spalonego przed własną osiemnastką. Jeśli ma już występować w tym systemie, to na wahadle – tam może więcej dać drużynie, szkoda marnować jego umiejętności i ciągu na bramkę. Kamiński? Poprzedni trener VfB preferował to ustawienie i wystawiał w nim Polskiego obrońcę, ale widać, że 26-latek ogólnie mało ostatnio grał, poza tym po zmianie szkoleniowca przyszłą też zmiana taktyki, na 4-4-2. Jędrzejczyk? Nie zna. Jaroszyński? Nie grał. Kędziora? Też nie. Bereszyński? Na wahadło idealny, ale też głównie w teorii. Teorii nie zweryfikowanej żadną poważną praktyką. Jednym z niewielu, który rzeczywiście zna mechanizm zachowań w tym ustawieniu jest…Thiago Cionek, bo grał tak i w Serie B w Palermo, i teraz w Serie A w SPAL. Ale jak będziemy budowali przyszłość kadry na Cionku, wiele w światowym futbolu nie zwojujemy.

Czy warto „poświęcać” Łukasza Piszczka na środku obrony, skoro ten ma naturalny ciąg na bramkę rywala? /fot. Cyfrasport

Kolejna kwestia to skrzydłowi, którzy z musu mieliby pełnić rolę wahadłowych – w klubach w głównej mierze odpowiedzialni są za atakowanie bramki rywala i kreację, w reprezentacji zmuszani do powrotów pod własne pole karne, odbiór piłki, asekurację, pomoc obrońcom i pomocnikom. Dla Kurzawy, Frankowskiego, Peszki czy innych bocznych pomocników nie są to naturalne zachowania, mimo, że w teorii broni cała drużyna. Tutaj tych zadań defensywnych jest znacznie więcej i jeśli ktoś nie wywiąże się z nich wystarczająco skrupulatnie, są problemy.

Trzy mecze, remis i dwie porażki, zero strzelonych goli, dwa stracone – to na dziś bilans reprezentacji Polski w ustawieniu taktyką 3-4-3. Wiadomo, eksperymentujemy, sprawdzamy, dajemy szansę, testujemy. Ale trudno powiedzieć, żeby wyglądało to jakoś bardzo obiecująco. Czy rzeczywiście warto naprawiać coś, co wcale nie było zepsute?

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem