Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Siódmiak: Orły Wenty też tak zaczynały w 2004 roku

W piątek reprezentacja polskich szczypiornistów rozpoczyna turniej preeliminacyjny do Mistrzostw Świata, które w przyszłym roku odbędą się w Niemczech i Danii. W Portugalii naszymi rywalami będą drużyny Kosowa, Cypru oraz zespół gospodarzy, z którym zmierzymy się w niedzielę. O szanse powrotu Biało-czerwonych na salony spytaliśmy Artura Siódmiaka, dwukrotnego medalistę Mistrzostw Świata, autora słynnego „rzutu Siódmiaka” w meczu z Norwegią.

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że styczeń to każdego roku emocje związane z występami polskich piłkarzy ręcznych na imprezie mistrzowskiej. Po raz pierwszy od ponad dekady nie zakwalifikowaliśmy się jednak do Mistrzostw Europy. Szybko wrócimy do elity?

Artur Siódmiak: Rzeczywiście, po raz pierwszy od sam już nie wiem ilu lat zabraknie nas na imprezie mistrzowskiej. Kadra jest w przebudowie, zagraliśmy słabe eliminacje. Znowu zagramy w preeliminacjach, analogiczna sytuacja jak w 2004 roku, kiedy Bogdan przejmował naszą kadrę, tworzyły się Orły Wenty. Wówczas też droga do Mistrzostw Świata zaczęła się od preeliminacji, graliśmy w Radomiu, przy małej publiczności. Rywale, oprócz Holandii, to były jakieś tam egzotyczne, słabe drużyny. Tak to jest. Ja nie mam wątpliwości, że jesteśmy w stanie wygrać turniej w Portugalii, gospodarze będą naszym najtrudniejszym przeciwnikiem. Pamiętam, jak w bodajże 2010 roku graliśmy w eliminacjach dwumecz z Portugalią i u nich żeśmy zremisowali. Bardzo wymagający przeciwnik, dużo grający jeden na jeden, mający ciekawych zawodników.

„W preeliminacjach graliśmy w 2004 roku, gdy Bogdan Wenta przejmował kadrę” / fot. Cyfrasport

Ale my też mamy dobra kadrę, trochę środka nam brakuje, dobrze, że teraz Gierak wrócił. Nam brakuje najbardziej doświadczenia, ogrania na arenie międzynarodowej. Ten zespół musi rozegrać kilkanaście, kilkadziesiąt spotkań razem, wspólnie potrenować, żeby to był monolit. Na razie mamy tylko momenty, jak chociażby 25 minut z Hiszpanią, albo wygrane mecze z Białorusią.

Na całym turnieju w Hiszpanii popełniliśmy jednak dużą ilość błędów, wynikającą z braku zgrania, małego doświadczenia, czasem też takiej niefrasobliwości. Jeśli gra się z dobrym przeciwnikiem, te błędy skutkują tym, że wynik odwraca się w drugą stronę.

To jest na razie nasz największy problem, bo potencjał w tej drużynie jest niezły. Mamy dobrych zawodników na kołach, skrzydłach, w bramce. Rozegranie niczego sobie, najgorzej ze środkiem. Wracając do twojego pytania – sądzę, ze wygramy ten turniej, a potem trzeba czekać na to, co przyniesie los. Można trafić bardzo źle, ale można też trafić na drużynę w naszym zasięgu i szybko wrócić na salony.

Czy wynikami meczów towarzyskich w piłce ręcznej należy się w ogóle przejmować? Zawsze gdzieś tam z tyłu głowy jest chyba takie przeświadczenie, żeby nie zrobić krzywdy sobie ani rywalowi przez tą najważniejszą imprezą. Czy to nie wpływa potem na rezultat?

AS: Rzeczywiście, czasami gra się trochę zapobiegawczo. Wiadomo, że na Mistrzostwach Świata jak masz gdzieś włożyć głowę, to włożysz, a na takim turnieju tego nie zrobisz. To potem może kosztować cię bramkę czy dwie. Ja coś takiego widziałem w grze Hiszpanów w pierwszej połowie, grali tak trochę ospale, chyba świeżości im jeszcze trochę brakowało.

„Rzeczywiście, w meczach towarzyskich czasami gra się trochę zapobiegawczo, ale generalnie cały czas jest walka” /fot. PressFocus

Wiadomo, że każdy trochę kalkuluje, ale piłka ręczna jest taką dyscypliną, że kalkulować nie można za mocno. Oczywiście są momenty, w którym rękę czy nogę cofniesz, ale równie dobrze możesz sobie coś zrobić na treningu. Można wziąć przykład Mariusza Jurkiewicza sprzed ostatnich mistrzostw we Francji, jak podczas turnieju upadł dwie minuty przed końcem meczu i sobie bark rozwalił. Praktycznie przed samym wylotem na mistrzostwa. W każdym razie ja uważam, że to były dobre zawody. Kalkuluje się w ekstremalnych sytuacjach, ale czasem można się przeliczyć. Generalnie to zawsze jest walka. Naprawdę.

W piątek zaczynamy turniej w Portugalii, wszystko wskazuje na to, że to właśnie gospodarze będą naszym najgroźniejszym rywalem. Zmierzymy się z nimi w niedzielę, w „finale”. W ostatnim tygodniu Polska przegrała z Argentyną pięcioma bramkami, Portugalia pięcioma wygrała. To jakiś powód do niepokoju?

AS: Nie. Mecz meczowi nierówny. Poziom obu zespołów jest bardzo zbliżony, chociaż uważam, że jesteśmy lepszą drużyną w obecnej sytuacji. Ja bym się nie sugerował wcześniejszymi wynikami. Oczywiście, gdybyśmy wygrali turniej w Hiszpanii, na pewno byśmy jechali z lepszym nastawieniem, z głową podniesioną do góry, wiadomo, zwycięstwa budują. Natomiast takie porównania, że my przegraliśmy z jakąś drużyną, a oni wygrali nie ma żadnego znaczenia, miedzy bajki można to włożyć. My nigdy nie patrzyliśmy na takie rzeczy. Analizę oczywiście się robi, więc pewnie Piotr Przybecki pokazywał na wideo jak grali rywale, robił takie ostateczne szlify taktyczne. Ale patrzy się na to tylko pod tym właśnie względem.

Polska przez lata grała handball oparty na świetnym rozegraniu, na każdej pozycji mieliśmy po dwóch światowej klasy zawodników. W tej chwili możemy o takich tylko pomarzyć – Piotr Przybecki musiał znaleźć nowy system gry dla tej ekipy.

AS: Za mało wykorzystujemy kołowych. Uważam, że tu jest jeszcze niewykorzystany potencjał. Jeśli chodzi o prawe skrzydło, to tam jest Moryto i Daszek, naprawdę fajnie się wprowadzają, lewe skrzydło okej, chociaż można wymagać więcej, bo „Krajek” jest już doświadczonym skrzydłowym. Uważam, ze mamy naprawdę dobrych kołowych, „Sypa” do Barcelony przez przypadek nie trafił, Maciek Gembala ten sezon w Lidze Mistrzów też już ma za sobą i ta obrona u niego całkiem fajnie wygląda, Marek Daćko rozegrał bardzo dobry sezon w Superlidze, sprawdził się też na poprzednich mistrzostwach świata. Brakuje mu może trochę doświadczenia, ale na pewno nie serducha.

„Za mało gramy z kołem, chociaż Piotr Przybecki na pewno dużo z chłopakami nad tym pracuje”/ fot. PressFocus

Po tych ostatnich meczach wszyscy podkreślali, że po pierwsze – za dużo popełniamy błędów, a po drugie – za mało wykorzystujemy kołowego. Nie wydaje mi się, żeby oni coś robili źle, albo byli w słabej formie. To bardziej kwestia dogrywania im piłek. Z kołem najczęściej gra środek rozegrania. Gierak jest takim zawodnikiem, który ma dużo asyst, a Makowiejew to zupełnie nowy, młody chłopak, który dopiero niedawno w Gdańsku zadebiutował. Bracia Lijewscy, Mariusz Jurasik, Karol Bielecki który też się wyrobił, czy też Grzegorz Tkaczyk, mieliśmy wielu rozgrywających, którzy doskonale swego czasu grali z kołem. Tutaj Przybylski czy Paczkowski nie do końca, to nie jest ta klasa. Ale to kwestia czasu, ja się założę, że Piotrek dużo nad tym z chłopakami pracuje i to też prędzej czy później zacznie wychodzić.

Ja tu na pewno Ameryki nie odkryję, ale w tych meczach trzeba zagrać po prostu dobrze w obronie, bez zbędnego ryzyka, bo z Portugalią to będzie mecz o wszystko. Trzeba nadać własne tempo tego meczu, bo oni z pewnością będą chcieli zagrać żywiołowo, szybko, jak to południowcy. A my musimy to trochę spowalniać, wybijać ich z rytmu, żeby ich za bardzo fantazja nie poniosła. Sądzę, że Piotrek to dobrze wszystko ustawi. Pozostanie tylko kwestia realizacji.

Mimo wszystko nie zakładamy, żebyśmy nie wywalczyli awansu do dwumeczu eliminacyjnego – kto byłby Twoim wymarzonym rywalem w bezpośredniej walce o Mundial?

AS: Łatwiej chyba określić, kogo bym nie chciał (śmiech). Francji, Hiszpanii, Danii, Chorwatów. Niemców i Norwegów też. Kogo bym chciał? Może Islandię, albo Szwecję? Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że wypadliśmy w tej chwili poza tą czołową ósemkę, więc ten dwumecz będzie dla nas bardzo ważny. Gdybyśmy trafili na kogoś z tej najlepszej czwórki, na tę chwilę szanse byłyby niewielkie. Natomiast gdybyśmy trafili na kogoś z miejsca 8 do 10 to moglibyśmy się zakwalifikować. Dlatego to losowanie będzie takie ważne.

Póki co – trzeba się do niego zakwalifikować i wygrać turniej w Portugalii. Dziękuję ci za rozmowę!

Rozmawiał Michał Faran

*

Stawki LV BET na mecze turniejów preeliminacyjnych MŚ w piłce ręcznej 2019