Siatkówka: Philippe Blain selekocjonerem reprezentacji Japonii

    Wczoraj spłynęła do nas bardzo ciekawa informacja. Philippe Blain, czyli opiekun Skry Bełchatów, został pierwszym trenerem reprezentacji Japonii. Niby nic w tym dziwnego, bo wielokrotnie zdarzało się w historii, że trenerzy łączyli funkcje trenera klubowego z posadą w reprezentacji. Z Bełchatowa do Tokio jest jednak…8744 kilometrów. Ciekawi jesteśmy, jak Blain poradzi sobie z taką odległością.

    Trenerowi byłoby trudno łączyć obowiązki – mówi prezes PGE Skry Konrad Piechocki. Nie ma się czemu dziwić jego wypowiedzi, bo każda osoba czytająca ten artykuł od razu zada sobie pytanie: czy to przypadkiem nie jest trochę za daleko? Rozumiemy – Niemcy, Francja, Hiszpania – dwie godziny samolotem i można w ciągu jednego dnia odpękać spotkanie z tamtejszym prezesem lub obgadać z którymś z zawodników własne kwestie. Ale Japonia?

    Blain, który był do niedawna asystentem Stephana Antigi w reprezentacji Polski, złączył się z japońską federacją trzyletnim kontraktem. Po igrzyskach olimpijskich, które odbędą się w Tokio, zapadnie decyzja, jaka przyszłość czeka Francuza. W Japonii wokół reprezentacji siatkarskiej zbudowany jest ośmioosobowy sztab ludzi. Jego przewodzącym ma być Yuichi Nakagaichi. Blain będzie pełnił funkcję pierwszego trenera.

    Wydaje nam się, że dni Blaina w Skrze są policzone. Po pierwsze, trudno będzie połączyć ze sobą dwie fuchy, po drugie Francuz wielokrotnie powtarzał, że jego marzeniem jest zostanie pierwszym trenerem reprezentacji. Teraz nadarzyła się ku temu okazja, więc nie ma się czemu dziwić, że Blain podjął taką decyzję. Nie sugerujemy oczywiście, że były asystent Antigi poszedł do Azji za pieniędzmi, ale nie jest tajemnicą, że w Kraju Kwtinącej Wiśni może liczyć na dużo wyższe wynagrodzenie. Nieporównywalne z tym, które co miesiąc otrzymuje w 3. drużynie Plus Ligi z poprzedniego sezonu.

    Co ciekawe, po tym sezonie trenerem AZS-u Politechniki Warszawskiej zostanie… Stephan Antiga. Znowu, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Francuz sprawuje również funkcję selekcjonera reprezentacji Kanady. Z Warszawy do Ottawy jest…6586 kilometrów.

    Komentarze