Setki Mioduskich na trybunach. Prezes Legii zareagował w jedyny słuszny sposób…

Hit Ekstraklasy, rozstrzygnięty na korzyść Legii za sprawą gola 18-letniego debiutanta Macieja Rosołka, prawdopodobnie i tak w całości nie osłodził Dariuszowi Mioduskiemu wydarzeń, jakie miały miejsce w sobotę na warszawskim stadionie. Oto, jak prezes i właściciel Legii zareagował na oprawę i zmasowaną krytykę, którą wycelowali w jego stronę sympatycy klubu.

Oprawa kibiców w jasny sposób wyrażała, iż stracili cierpliwość i nie wierzą w zapewnienia właściciela, który w udzielanych wywiadach powtarza, że choć wyniki pierwszego zespołu są wyraźnie słabsze niż bywały wcześniej, to klub wreszcie rozwija się na wielu polach. Stawia organizacyjne podwaliny pod przyszłe sukcesy i dynamiczny rozwój w kolejnych latach. Zdaniem wielu sympatyków Legii, to tylko puste słowa i PR, na którym Dariusz Mioduski zwykł się skupiać. Obszernie o wydarzeniach z Łazienkowskiej pisaliśmy już wczoraj.

Właściciel Legii był obecny na stadionie. Już przed meczem świetnie wiedział, co się święci. Widział przygotowania do oprawy. Wiedział, że kibicom rozdawane są maski z jego podobizną.

Mógł zareagować w różny sposób. Przyjąć to na klatę, obserwować trwający festiwal oskarżeń kierowanych w jego stronę i pozwolić, by wszystkie kamery stadionowe szukały jego wizerunku na trybunach. Mógł zachować się obcesowo, niczym prezydent Valencii Anil Murthy, który w trakcie meczu uciszał kibiców, palcem przyłożonym do ust. Sugerując, że nic nie robi sobie z ich krytyki – a jednocześnie, że kompletnie nie rozumie nastrojów panujących wokół klubu:

https://twitter.com/tjcope/status/1180557510203326467?s=20

Dariusz Mioduski wybrał jeszcze inną wersję. Dużo bardziej godną i elegancką. Przeczekał największe oblężenie w kuluarach.

Początek meczu śledził w telewizji, nie wychylając się ze swojego sky-boxa, a na trybunie pojawił się dopiero po kwadransie. Tchórzostwo? Raczej wyczucie. Bez względu na to, jakie zdanie można mieć o wynikach i potencjale sportowym Legii, wydaje się, że Mioduski postąpił w najlepszy dla siebie sposób.

Gorycz sobotnich wydarzeń z pewnością nieco osłodziły mu trzy punkty. Stołeczni zgarnęli je po dwóch fatalnych błędach graczy Lecha. Niemniej rację ma tym razem Aleksandar Vuković, mówiąc, że przy negatywnej otoczce, braku wiary i bramce strzelonej przez Lecha na 0:1, legioniści mieli wszystko, by z tej sytuacji się nie podnieść, a jednak to zrobili.

Czy tak samo podniesie się Dariusz Mioduski i odbuduje zaufanie?

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem