Sensacja w świecie boksu! Wielki mistrz pokonany

Dobra informacja dla Adama Kownackiego jest taka, że możesz mieć nadwagę, sporą tkankę tłuszczową i zwisający brzuch, rywal natomiast wyglądać jak ideał atlety, wzór profesjonalisty, tytan ciężkiej pracy, który dopiero co wyszedł z siłowni - a i tak wygrać walkę o pas mistrza świata w boksie zawodowym, jeśli umiesz się bić. Andy Ruiz Jr pokazał, że potrafi...

Tego nikt się nie spodziewał, a już na pewno nie spodziewał się akurat w tej walce. Nawet Artur Szpilka, który przed walkami z Kliczką, Parkerem, Martinem czy Powietkinem typował za każdym razem porażki Anthony’ego Joshuy, tym razem postawił na AJ. I znów się pomylił!

Sensacja stała się faktem, choć już w samej walce szokiem nie była. Trudno mówić o niespodziance, skoro decyzję sędziego o zakończeniu pojedynku poprzedziły cztery nokdauny.

Andy Ruiz Jr przy wzroście 188 cm ważył w piątek 121,5 kg. Jego sylwetka była olbrzymim kontrastem w porównaniu do tej Joshuy. Nieprofesjonalny, nieprzygotowany, niepoważny, niedobrze wyglądający – wiele takich przymiotników można było przeczytać przed tą walką o Ruizie, ale ten udowodnił (podobnie jak nasz Adam Kownacki), że waga nie bije.

Pewnie zwisający na spodenki „bebzol” nie pomaga w zadawaniu ciosów, ale jak widzieliśmy w tej walce – chyba aż tak bardzo nie przeszkadza. Od rosnącego procentu tkanki tłuszczowej szybkość nie wzrasta, a najwięksi pięściarze jak Kliczko, Mayweather, Tyson czy Lewis raczej chcieli wyglądać jak Adonis, a nie wywieszali nad łóżkiem służący za wzór plakat Ryszarda Kalisza.

Gdyby tylko po wyglądzie ocenić to, jak do tej wielkiej walki przygotowywali się Ruiz i Joshua – musielibyśmy stwierdzić, że ten pierwszy olał wszystko totalnie, a drugi ćwiczył niczym Rocky w legendarnej serii filmów. Było jednak odwrotnie.  Ruiz okazał się walczakiem, w jego oczach widać było ten błysk, głód sukcesów, pragnienie wejścia na szczyt. Gdy już się na tym szczycie jest, trudno o regularną i stałą mobilizację. Łatwo się nasycić. Stopień koncentracji nie zawsze jest na najwyższym poziomie – zwłaszcza, gdy widzisz spasionego rywala przed sobą.

Anthony Joshua w tej walce przypominał Rokcy’ego, ale z trzeciej części. Tej, w której Stallone nie miał „oka tygrysa”.

Ta piosenka zespołu Servivor oraz ta część filmu mówią o walce Joshuy z Ruizem niemal wszystko. „Tak wiele razy to wszystko toczy się zbyt szybko, zamieniasz swoją pasję na chwałę. Nie wypuszczaj z rąk marzeń z przeszłości. Musisz walczyć, by były wciąż żywe”. Można było odnieść wrażenie, że ta porażka prędzej czy później była nieunikniona – choćby po to, by przypomnieć sobie właśnie o marzeniach z przeszłości, by zamienioną chwałę z pasji znów przywrócić do naturalnego stanu rzeczy.

AJ musi iść drogą innego angielskiego mistrza, Lennoxa Lewisa, któremu przecież też przytrafiła się sensacyjna porażka. Wielkiego czempiona można jednak ocenić nie po tym, że upadł – tylko po tym, jak wstaje. Lewis upadł, ale zrewanżował się i wrócił. Rocky też to zrobił. Joshua okazję do rewanżu, który był zapisany w kontrakcie, dostanie prawdopodobnie pod koniec roku.

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.