Sensacja w Monachium. Lewandowski zrobił swoje, ale bohaterem meczu został Ormianin

Fenomenalny mecz z Tottenhamem, wygrany w trakcie tygodnia aż 7:2 w stolicy Anglii, kosztował Bayern nie tylko sporo sił, ale też trzy punkty w meczu z Hoffenheim. Robert Lewandowski ponownie wpisał się na listę strzelców (jedenasty gol w siódmym meczu ligowym!), ale to nie on był bohaterem tego dnia na Allianz Arena. 

W tym sezonie Bayern wydaje się znacznie mocniejszy, niż w poprzednim. Nie tylko, ale przede wszystkim za sprawą nieprawdopodobnej serii Roberta Lewandowskiego, który poprawił imponujący dorobek bramkowy. Pomógł w tym Thomas Mueller, który wszedł z ławki i znów pięknie obsłużył Polaka. Świetnie w tym sezonie grają również skrzydłowi, daje radę defensywa i środek pola, a szczyptę magii naoliwiającą maszynę z Monachium daje Coutinho.

Jednak nie z Hoffenheim. Choć Lewandowski zrobił swoje, Bayern przegrał u siebie 1:2.

To nie był dobry mecz Bayernu Monachium. Jednak grając naprzeciw mistrzów Niemiec, którzy mają w swoich szeregach supersnajpera z Polski, trzeba być piekielnie skoncentrowanym, bo odpalić mogą w każdej chwili. Tak się stało po wejściu Thomasa Muellera, którego dośrodkowanie do Lewandowskiego – drugie, bo chwilę wcześniej niemal identycznie posłał piłkę, którą jednak Lewy zmarnował – skończyło się wyrównaniem.

Odbierz 20 PLN na start w LV BET
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem

Niemiec zameldował się na boisku w 60. minucie spotkania. Wydaje się, że to właśnie trafna ocena sytuacji Niko Kovaca po godzinie gry była dla gry Bayernu kluczowa, ale niewystarczająca. Szkoleniowiec monachijczyków zdjął z boiska Kingsleya Comana i Corentina Tolisso. Francuzi zagrali bardzo przeciętnie, by nie powiedzieć: bardzo słabo.

Dryblingi tego pierwszego nie dawały wielu korzyści, a druga połowa była lepsza od prawej właśnie dlatego, że… był niewidoczny, przez co mniej irytował. Tolisso wydawał się natomiast najsłabszym elementem układanki Kovaca. Zmiana Muellera rozruszała grę gospodarzy, ale Perisicia już zapamiętaliśmy tylko z jednego udanego powrotu. Podobnie jak Thiago, Coutinho i inni spisał się słabo.

Kiedy wydawało się, że idący za ciosem zespół Lewandowskiego po wyrównaniu zdobędzie kolejną bramkę, do głosu znów doszedł Ormianin z Hoffenheim, Sargis Adamyan.

Napastnik gości pięknie zachował się w polu karnym Neuera i płaskim strzałem pokonał golkipera reprezentacji Niemiec. To było drugie trafienie bohatera tego spotkania. Zdecydowanie najgroźniejszy piłkarz drużyny gości najpierw zmarnował stuprocentową sytuację sam na sam, ale to on otworzył wynik spotkania. I, jak się później okazało, również zamknął.

Bayern bez punktów, bez wielkiej iskry w grze, jakby zmęczony szalonym spotkaniem w Lidze Mistrzów sprzed kilku dni. Pierwsza połowa należała dla Bawarczyków, którzy przez cały mecz byli drużyną prowadzącą grę i stwarzającą więcej okazji, ale też nie jakichś milion-procentowych.

Hoffenheim grał bezkompromisowo. Wykorzystał niemal wszystko, co miał. Dał przykład, jak powinny prezentować się drużyny, które marzą o punktach na Allianz Arena. Adamyan natomiast marzyć, śnić i wspominać o tym występie będzie jeszcze nie raz…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem