Sebastian Pawlik: Żeby zdobyć mistrzostwo świata, musi się zgrać wiele czynników

O SMS Spała mówi się, że to polska kuźnia siatkarskich talentów. To właśnie tutaj trenują najzdolniejsi siatkarze z całego kraju, tutaj się uczą i tutaj mieszkają. To w Spale powstała drużyna z rocznika 1997, która w zeszłym roku w wielkim stylu sięgnęła po mistrzostwo świata juniorów

Podczas pobytu w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich mieliśmy okazję porozmawiać ze współtwórcą sukcesów polskiej, młodzieżowej siatkówki, Sebastianem Pawlikiem. Zapraszamy do lektury!

Znajdujemy się w Spale w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich. Oglądamy międzynarodowy sparing drużyny SMS. Widzimy na parkiecie kolejnych, przyszłych mistrzów?
Sebastian Pawlik: Ja im tego życzę, że będą grali coraz lepiej, rozwijali się, wygrywali pojedyncze mecze, turnieje, całe imprezy, także mistrzowskie. Po to pracujemy, po to oni tu są i będziemy do tego dążyć.
W jaki sposób ci chłopacy tu trafiają? W Spale znajduje się ośrodek centralny, więc macie tu najbardziej utalentowanych siatkarzy z całej Polski.
SP: Zaczyna się przeważnie od organizowanego tutaj co rok Turnieju Nadziei Olimpijskich. Przyjeżdżają reprezentacje wszystkich województw i trenerzy wyszukują tych wyróżniających się chłopaków. My ich oglądamy i spośród nich dokonujemy pierwszej selekcji. W dalszym etapie jeździmy na rozgrywki młodzików i kadetów, obserwujemy je, szukamy, żeby uzupełnić zespoły, bo wiadomo, że na ten Turniej Nadziei Olimpijskich nie każdy może przyjechać. W miarę możliwości obserwujemy więc także inne rozgrywki młodzieżowe.
Jeden z podopiecznych Sebastiana Pawlika, Jakub Kochanowski, już wystąpił wraz z reprezentacją Polski w zeszłorocznych Mistrzostwach Europy/ fot. PressFocus
Nie wszyscy zawodnicy decydują się, żeby dołączyć do zespołu SMS, część z nich pozostaje w swoich macierzystych klubach. Ci, którzy się już na to decydują, stawiają wszystko na siatkówkę. Żeby się przebić, trzeba się temu poświęcić w stu procentach.
SP: W ostatnich latach nie mamy problemów z naborem, nie ma zbyt wielu zawodników, którzy nie chcą tutaj przychodzić. Większość tych, którzy chcemy, żeby tu byli, to tutaj trafiają. Samo to, że są tutaj najlepsi w kraju daje wyższą jakość treningu. To jest bardzo ważne, żeby móc cały czas rywalizować i trenować z najlepszymi w swojej kategorii wiekowej. To na pewno bardzo pomaga.
Jaka jest „skuteczność” SMS – mam tu na myśli liczbę chłopaków, którzy przebijają się do profesjonalnej siatkówki i grają potem na poziomie PlusLigi i I ligi?
SP: Z tym bywa różnie, jeśli mówimy o najwyższej klasie rozgrywkowej i seniorskiej reprezentacji Polski, to wszystko zależy od rocznika. Wiadomo, czasem są bardziej, czasem troszkę mniej zdolni, wszystko zależy od tego, jak bardzo są utalentowani, ile pracy włożą w treningi i ile pracy poświęcą, żeby do tego najwyższego poziomu dojść. Naszym założeniem jest to, żeby 2-3 zawodników zawsze do tego najwyższego poziomu rozgrywkowego trafiało. Myślę, że to się udaje.
Skoro mówimy o wyjątkowo utalentowanych rocznikach, nie można nie wspomnieć o aktualnych mistrzach świata. Czy to rzeczywiście było tak, że ten rocznik tak podszedł?
SP: Na to żeby wygrać mistrzostwo świata musi się złożyć bardzo dużo elementów. Poza talentem i ciężką pracą są jeszcze czynniki pozasportowe, decydujące o tym, że się takie imprezy wygrywa…

To akurat była taka drużyna, która wygrywała wszystko ze wszystkimi. Seryjnie.
SP: Tak. Nam się udało przede wszystkim przez te wszystkie najważniejsze mecze i turnieje przejść bez poważnych kontuzji. W kluczowych momentach tych wszystkich najważniejszych zawodników zawsze mieliśmy do dyspozycji. To też nam bardzo pomogło. W rozgrywkach młodzieżowych bardzo rzadko się zdarza, że jest dwunastu równych ludzi. Przeważnie ktoś jest od reszty ciut lepszy i ciężko go zastąpić. To nie jest tak, że na każdej pozycji mamy po 10 zawodników i możemy wybierać. A skoro mówimy o tym roczniku 1997, niektórych zawodników po prostu ciężko zastąpić.
Ci najlepsi już pukają do drzwi pierwszej kadry narodowej. Czy w związku z tym nowy trener reprezentacji Vital Haynen kontaktował się z trenerem?
SP: Jestem przekonany, że coraz więcej z tych chłopaków będzie do reprezentacji dołączało. Rozmawiałem z trenerem Haynenem, wiem, że będzie powoływał młodych zawodników. Ilu ich będzie jeszcze nie wiadomo, ale na pewno niektórzy chłopcy z tego rocznika pojawią się w szerokim składzie pierwszej reprezentacji. Mam nadzieję, a jest to bardzo realne, że jeden czy dwóch dostanie powołanie do tej wąskiej kadry i będą mieli okazję pokazać się w rozgrywkach międzynarodowych.
Jeśli mielibyśmy już mówić tak konkretniej, nazwiskami, to kogo trener by polecił selekcjonerowi?
SP: Ja bym polecił ich wszystkich! (śmiech) Bardzo mocno im kibicuje i życzę im jak najlepiej. Myślę, że na dzień dzisiejszy Kuba Kochanowski może się pojawić w pierwszej reprezentacji, Bartek Kwolek ma bardzo dobry sezon w Warszawie, myślę że Tomek Fornal, Norbert Huber to zawodnicy, którzy mogą się tam pojawić. Sądzę, że kwestią czasu jest, kiedy do tej grupy dołączy Mateusz Masłowski. Jest bardzo zdeterminowany i bardzo ciężko pracuje, żeby dostać szansę w tej seniorskiej reprezentacji. Myślę, że pomału, ale będzie tych chłopaków coraz więcej.
„Sądzę, że kwestią czasu jest, kiedy do tej grupy dołączy Mateusz Masłowski. Jest bardzo zdeterminowany i bardzo ciężko pracuje, żeby dostać szansę w tej seniorskiej reprezentacji.”/ fot. PressFocus
Chłopacy uczą się i trenują tutaj w ośrodku, można powiedzieć, że są tutaj skoszarowani. Nie ma z nimi problemów natury wychowawczej? Wiadomo, że to taki wiek, że nie zawsze ma się mądre pomysły…
SP: Myślę, że nie są to jakieś problemy, z którymi ciężko by było sobie poradzić. Sądzę, że we wszystkich tego typu przypadkach, gdzie młodzież jest skoszarowana, pojawiają się tego rodzaju przypadki, ale sobie z tym radzimy. Sądzę, że my mamy o tyle łatwiej, że większość tych chłopaków doskonale wie po co tutaj jest, wie, czego chce i do tego dąży. Czasu na jakieś wyskoki czy złe zachowania jest mało, a ich świadomość wydaje mi się, że jest większa.
Ile tych zespołów tutaj jest i gdzie występują poszczególne z nich? Wiadomo, że nie ma już Młodej Ligi, trzeba było wymyślić inną formułę.
SP: Jest drużyna w I, II i III lidze, każda występowała w tym sezonie w rozgrywkach, mamy w szkole trzy roczniki. Jeśli chodzi o liczbę zawodników w każdej klasie to różnie bywa, w ostatnich latach przybyło nam miejsc, obecnie pierwsza klasa jest najliczniejsza w historii, liczy 17 zawodników. Tylu jeszcze nie było, przeważnie było 12, maksymalnie 14 uczniów w roczniku wiodącym, czyli tym, który w danej kategorii jest starszy, bo roczniki idą nieparzyście. Ale to też jest uzależnione od tego, jakich zawodników danego roku możemy do siebie wziąć.
Zastanawiałem się kiedyś, jak PZPS i Związek Piłki Ręcznej w Polsce potrafiły zdyskontować sukcesy reprezentacji seniorskich z pierwszej dekady XXI wieku. Wydaje mi się, że znacznie lepiej udało się to Polskiemu Związkowi Piłki Siatkowej, a prawdopodobnie walczyli o tych samych chłopaków, o podobnych predyspozycjach fizycznych. PZPS postawiła na popularyzację swojej dyscypliny i zbiera tego owoce, a piłka ręczna poszła w dół…
SP: Zawodnicy w siatkówkę zaczynają grać mniej więcej w 3-4 klasie szkoły podstawowej. Już tam trzeba szukać tych zawodników z odpowiednimi warunkami fizycznymi i umiejętnościami. Z tego co wiem, młodzieżowa piłka ręczna już od jakiegoś czasu ma problemy, nie grają w mistrzostwach świata i innych, najważniejszych imprezach, a nawet jeśli startują, zajmują odległe miejsca. Nie chcę się wypowiadać o piłce ręcznej, natomiast jeśli chodzi o siatkówkę, wszelkiego rodzaju programy upowszechniające tą dyscyplinę i zachęcające do jej uprawiania bardzo nam pomagają. Podobnie sukcesy naszej reprezentacji na największych imprezach. Medale mistrzostw świata, dobre starty na mistrzostwach Europy. Dzięki temu tej siatkówki coraz więcej było także w mediach, dzięki temu młodzież oglądając mecze nabierała chęci do uprawiania tej dyscypliny.
„Nie mogę obiecać, że co roku będziemy przywozić medale z tych największych imprez, chociaż nie licząc poprzedniego roku zawsze nam się to udawało, zarówno z rocznikiem 97 jak i wcześniej z 95.”  / fot. PressFocus
Wiadomo, że w tej drużynie, nazwijmy ja „mistrzów świata” nastąpi zmiana warty, oni przejdą do grania z seniorami, a po nich przyjdą siatkarze z młodszych klas. Czy ten wielki sukces da się podtrzymać? Czy kolejne lata będą równie udane?
SP: Jeśli chodzi o siatkówkę młodzieżową, to rocznik rocznikowi nierówny. Oczywiście jest tak, że niektórzy mają większy potencjał od innych, niektórzy potrzebują więcej czasu, grania i treningu, żeby dojść do tego najwyższego poziomu. O sukcesach w kategoriach młodzieżowych decyduje wiele czynników. Nie mogę obiecać, że co roku będziemy przywozić medale z tych największych imprez, chociaż nie licząc poprzedniego roku zawsze nam się to udawało, zarówno z rocznikiem 97 jak i wcześniej z 95. Ze wszystkich imprez przywoziliśmy medale, we wszystkich braliśmy udział. W każdym razie nie zawsze tak będzie, my natomiast będziemy starali się, żeby zawodnicy się rozwijali i dochodzili do jak najwyższego poziomu, Wszystko zależy od indywidualnego potencjału, możliwości, ale i pracowitości zawodników.
Na końcu zawsze się pytam rozmówców, czego można im życzyć.
SP: Rozwoju sportowego. To chyba najważniejsze, myślę, że z korzyścią dla wszystkich.
Dziękuję bardzo za rozmowę, trzymam kciuki.

Rozmawiał Michał Faran

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem