Sebastian Mila: Nie wyobrażam sobie Reprezentacji bez Zielińskiego

Kto jest polskim Stephanem Lichtsteinerem? Czym jest Drużyna Fusów? Czemu Ryan Giggs musiał trenować…lewe oko? Zapraszamy na rozmowę z Sebastianem Milą nie tylko o Reprezentacji Polski.

 

W ostatnim czasie, część zespołów z Ekstraklasy zrezygnowała z prowadzenia drużyny rezerw, w tym m.in. Lechia Gdańsk. To wg Ciebie dobra droga? 

Obecnie, przejście z juniora starszego, po Centralnej Lidze Juniorów, do pierwszego zespołu traktowane jest jako pokazanie potencjału i możliwości drzemiących w zespołach młodzieżowych. Jeśli młody zawodnik dobrze rokuje wprowadza się go wprost do kadry pierwszej drużyny. Tutaj już sprawdza się „w praniu”, czy da sobie radę w seniorach. Jeśli nie, wtedy ma iść na wypożyczenie. Problem leżał dotychczas chyba w tym, że mało który chłopak, kończąc wiek juniora, robił widoczne postępy grając w drugim zespole.

Rezerwy powinny chyba też w założeniu przygotować mentalnie juniora do gry seniorskiej. Zderzyć go z bardziej fizycznymi aspektami futbolu. Pokazać różnicę pomiędzy juniorskimi, a seniorskimi wyborami na boisku.

Zgoda ale muszą być tu stworzone warunki dla tych juniorów, żeby np. wzmacniali się fizycznie, by pilnowali diety. Muszą mieć odpowiednie zaplecze i opiekę jak 1 drużyna, by czuli się potrzebni i szukali szansy na pokazanie się trenerowi pierwszego zespołu.

Z drugiej strony chłopak, który kończy CLJ i trafi już do kadry pierwszej drużyny i tak ma obecnie małe szanse w Ekstraklasie na to by grać, więc znów zostanie wypożyczony do 2/3 Ligi, gdzie normalnie mogłyby występować rezerwy np. Lechii, a on grałby z herbem swojego klubu na piersi.

Trudno powiedzieć jakie przesłanki pozasportowe zdecydowały o rezygnacji z tego projektu. Może być tak, że zaoszczędzone środki trafiły do zespołów juniorów? Przecież istnienie drużyny rezerw to też spory budżet. Będąc w moim wieku i w sytuacji jaka akurat teraz ma miejsce, na pewno bym chętnie korzystał z możliwości gry w rezerwach. Być może jednak powinno się to odbywać na podobnych zasadach jak na Zachodzie, np. w Austrii Wiedeń, w której zobaczyłem jak to funkcjonuje.

Jakie są różnice między polskim a austriackim modelem?

Tam nie funkcjonuje to w formie „zesłania”. W Austrii na mecz rezerw schodził ten kto chciał, za aprobatą trenera „jedynki”. Było to jednak możliwe tylko w przypadku rozgrywania przez „dwójkę” meczu na własnym boisku. Zawodnik schodzący nie mógł jechać na mecz wyjazdowy z rezerwami. Wszystko po to, by grał na miejscu, na dobrze przygotowanej murawie, bez narażania się na zbędne ryzyko, gdy ktoś na przykład wracał po kontuzji.

Wróćmy do Lechii. Nowy trener dr Adam Owen. Czy jego zatrudnienie w roli szkoleniowca pierwszej drużyny może wskazywać na nowy trend w futbolu, gdzie trenerem zostaje wyspecjalizowany, w określonej dziedzinie, fachowiec, a nie trener „od wszystkiego”?

Myślę że aż tak, to nie będzie. Dla nas najważniejsze jest to, że trener Owen zna się na futbolu, doskonale czyta grę, potrafi samemu zaprezentować ćwiczenie, co wcale nie jest tak oczywiste. Pamiętam ze swojej gry w różnych klubach, że nawet ciut słabsi „trenersko” czy warsztatowo trenerzy ale potrafiący przejść ze swoimi zawodnikami każde ćwiczenie, szybciej budowali sobie respekt i akceptację w zespole, niż ci lepiej czujący się w teorii futbolu.

Trener-motywator/teoretyk nie będzie miał wcale łatwiejszego „wejścia do szatni”?

Na pewno da sobie radę ale proces aklimatyzacji i akceptacji wśród zawodników potrwa pewnie dłużej.

“Trener Nowak mówił nam już wcześniej, że Adam Owen w dalszej perspektywie może stać się nr 1 na ławce trenerskiej”

Jedno jest pewne. W Lechii nikt teraz nie zrzuci winy za gorsze wyniki na złe przygotowanie fizyczne.

Absolutnie nie ma takie opcji. Trener Owen ma zresztą również pod kątem taktycznym i piłkarskim ogromną wiedzę i po prostu czuje futbol. Ma za sobą pracę w dużych, europejskich klubach więc nie może być inaczej. Treningi które prowadzi z nami pokazują, że o nic nie musimy się martwić mimo jego określonej specjalizacji. Powiedziałem niedawno, że drużyna jest w niego wpatrzona ale dziennikarze trochę nie zrozumieli przesłania tych słów. A chodziło o to, że w drużynie jest duży entuzjazm, widząc każdego dnia, że facet się zna, ma trafne uwagi i obserwacje w określonym momencie treningu. W przerwie ostatniego meczu z Zagłębiem było tak samo i to powoduje ze drużyna całkowicie mu ufa.

Po zatrudnieniu Owena na stanowisku trenera pierwszej drużyny, na Zarząd klubu spadła krytyka.

Byłem zaskoczony złą opinią, że to specjalista od jednej dziedziny, nie prowadził drużyny itp. A my w zespole od samego początku czuliśmy, że to jest odpowiedni człowiek. Szatnia go „przeczytała” w bardzo pozytywny sposób. Zresztą trener Nowak też mówił nam wcześniej, że Adam Owen w dalszej perspektywie może stać się nr 1 na ławce trenerskiej.

To szybko mu się to udało…

Tak ale te opinie typu  „doktor jest trenerem Lechii” i jakieś szyderstwa, były niesprawiedliwe. To jest świetny człowiek i fachowiec i zapewniam, że drużyna jest za nim.

A Twoja sytuacja w zespole? Nie jest łatwo.

Rozmawiałem z trenerem o niej i zapewnił mnie że widzi moją pracę na treningach i bardzo ją ceni. Liczę na to, że odwróci się karta.

Znów przydałyby się rezerwy do zachowania rytmu meczowego.

No niestety. Trzeba mieć świadomość, że w Lechii jest określona sytuacja, ponieważ gra 11 zawodników, następnych 7 niezadowolonych, bo siedzą na ławce i kolejnych 7 nieszczęśliwych, bo siedzą na trybunach. W każdym z nich pokłady niespełnionych, sportowych ambicji. Każdy pracuje na to by zyskać zaufanie trenera.

W środę w „Przeglądzie Sportowym” Grzegorz Krychowiak mówił w wywiadzie, że stworzyli w PSG „niedzielną drużynę” m.in. razem z Ben Arfą. Może powinniście jako Lechiści zgłosić jakiś zespół do innych rozgrywek, by tam grać? (śmiech)

(śmiech) Drużynę Fusów chyba.

Zmieniając temat. Mamy w Polsce problem ze znalezieniem lewonożnych zawodników, którzy mogliby obsadzić np. lewą obronę w kadrze. W Polsce częściej cofa się lewego pomocnika do obrony niż prawego obrońcę przesuwa na lewą.

Myślę, że ciężko nauczyć zawodnika prawonożnego tego, by potrafił na tym samym poziomie grać na lewej stronie, ponieważ ma on swoje nawyki wynikające z tego, że normalnie ma linię boczną ze swojej prawej strony. Cofnięcie pomocnika to jest mniejsze zło. W swoim życiu widziałem dwóch piłkarzy, którzy grali doskonale obiema nogami. Jeden to Kamil Kosowski, a drugi Piotrek Zieliński. U nich nie ma różnicy którą podają, która przyjmują.  Ich można by rozrzucać po pozycjach przy obu liniach bocznych boiska.

Problemem mogą być też kwestie ustawienia zawodnika względem osi gry, przeciwnika…

Tak właśnie jest. Najpierw musiałby nauczyć się grać na najwyższym poziomie na swojej nominalnej, prawej stronie i po złapaniu poprawnych nawyków dopiero próbować odwracać go na lewą. Ale to szerszy problem, bo na przeszkodzie mogą stać tak prozaiczne sprawy jak zaległości w treningu ogólnorozwojowym w czasach juniorskich, brak elastyczności, gibkości do przystosowania się do gry w przeciwstawnych kierunkach. Temat rzeka.

Lekcje wychowania fizycznego w szkołach nie mają zbyt wiele wspólnego z gimnastyką i „ogólnorozwojówką”

Zgadza się. A o sukcesie decydują detale. Taki Ryan Giggs grał całe życie na lewym skrzydle. Chyba Tomasz Kuszczak opowiadał mi, że jak Alex Ferguson w ostatnim etapie gry Walijczyka przesunął go do środka pola, to sztab trenerski ze specjalistami wdrożył mu specjalne ćwiczenia na…posługiwanie się lewym okiem. Wynikało to z tego, że Giggs całą karierę widział szybciej prawym okiem, które miał zawsze skierowane „do gry”, do środka boiska. To wpływało na opóźnioną reakcję lewego, a przecież grając na środku musiał używać obojga oczu. To pokazuje, jak gra na boku jest specyficzna.

“Paweł Stolarski stylem gry przypomina Lichtsteinera”

Przed nami mecze reprezentacji. W tej, do lat 21, zagra Paweł Stolarski. Jak go postrzegasz?

To jest takie zwierzę do okiełznania. Nieprawdopodobnie silny i do tego szybki, stylem gry przypomina wg mnie Stephana Lichtsteinera. On nigdy nie odpuszcza, zawsze goni. Musi popracować nad techniką czy gibkością. To świetny chłopak.

Widzisz go jako zawodnika, który może wyjść z polskiej ligi i pójść drogą np. Łukasza Piszczka?

Patrząc na to co ma teraz, na jego atuty, to predestynują go one do tego, by stać się klasowym graczem.

Co prawda, jest jeszcze przed nim w hierarchii kadry choćby Bartosz Bereszyński

Tak i Tomek Kędziora.

Mamy sporo zawodników na prawą stronę defensywy.

Tak, natomiast na lewej może zagrać jeszcze ktoś z doskoku jak choćby Jędza (Artur Jędrzejczyk-red.), ale to zawsze będzie inny poziom niż na swojej nominalnej pozycji po drugiej stronie.

Mecz Armenia – Polska – jaki widzisz skład w środku pola?

Nie wyobrażam sobie reprezentacji bez Piotrka Zielińskiego, on robi wiele rzeczy niewidocznych na pierwszy rzut oka dla widza, ale jest niezbędny. Do tego wraca Grzegorz Krychowiak.

A kto jako trzeci?

Może Rafał Wolski? Albo Łukasz Teodorczyk za Lewym i to też nie jest wykluczone, bo trener Nawałka lubi robić coś, czego mało kto się spodziewa. Ale jest przecież też Mąka (Krzysztof Mączyński-red.) – myślę, że mimo słabszego okresu całego zespołu Legii, to i on może być tym trzecim.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Arkadiusz Stolarek

Komentarze