Ścisk jak na chińskim dworcu kolejowym. Wisła gra z Arką o mistrzowską ósemkę

Gdybyśmy chcieli porównać sytuację w środku tabeli Ekstraklasy, to prawdopodobnie najbardziej by nam ona przypominała chiński dworzec kolejowy. Tłok, nieprawdopodobne zamieszanie i tak naprawdę nie wiadomo co się zaraz wydarzy. Z jednej strony wszyscy chcą wsiąść do odjeżdżającego za kilka sekund metra, z drugiej nie każdy się do niego zmieści.

Sytuacja z metrem jest oczywiście celowo przesadzona, gdyż dziś skupimy się nie na usprawnieniu chińskiej komunikacji, a na Ekstraklasie. Konkretnie zajmiemy się spotkaniem Wisły Kraków z Arką Gdynia, czyli klubami, które liczą na to, że uda im się zakwalifikować do mistrzowskiej ósemki. Po 22 rozegranych spotkaniach układ sił wygląda tak:

4. Górnik Zabrze 36

5. Korona Kielce 34

6. Wisła Płock 33

7. Zagłębie Lubin 32

8. Arka Gdynia 32

9. Wisła Kraków 32

Cztery punkty dzielą 9. ekipę w tabeli z 4. Mowa o Górniku, który przerwę zimową spędził na pozycji wicelidera rozgrywek, z Wisłą Kraków, która z czterech ostatnich spotkań rozegranych w 2017 roku przegrała aż trzy. Biała Gwiazda jest zatem w stanie już w ciągu dwóch najbliższych spotkań prześcignąć w tabeli drużynę Marcina Brosza i nawet wskoczyć na trzecie miejsce w tabeli. Na ten moment, czyli na osiem kolejek przed zakończeniem rundy zasadniczej, Wisła ma 5 punktów do miejsca trzeciego, 7 do drugiego i 9 do trzeciego. Biorąc pod uwagę optymistyczny dla Wisły lub Arki scenariusz, czyli przyjmując, że któraś z ekip dziś wygra, będzie to prawdopodobnie oznaczało spory skok w tabeli. Zagłębie i Górnik swoje pierwsze spotkania w 2018 roku przegrały, Lech natomiast tylko zremisował.

Drużyny na remis

Oba zespoły w pierwszym spotkaniu rozegranym w 2018 roku zremisowały, choć lepsze wrażenie pozostawiła Wisła, która prowadziła w Gdańsku z Lechią po golu Carlitosa. Biała Gwiazda miała w tym spotkaniu dobre momenty, czego nie można powiedzieć o Arce, która nie wybudziła się jeszcze ze snu zimowego i nie była w stanie poważnie zagrozić bramce Lecha. Kolejorz dostosował się poziomem do gospodarzy i również postanowił zrobić wszystko, by do Poznania wrócić w średnim nastroju. Mecz przyjaźni na trybunach i tak samo niestety wyglądało to na boisku, gdyż nikt nikomu nie chciał zrobić krzywdy. Arka – w swoim stylu – dobrze broniła, ale niewiele z tego wynikało w ofensywie. Najlepszy pod względem frekwencji mecz 22. kolejki wyraźnie rozczarował.

Wisła zremisowała z Lechią, mimo że prowadziła od 14. minuty po golu Carlitosa

Carlitos nie zwalnia 

Wiele wskazywało na to, że Carlitos przed świętami spakuje walizki i już nie będzie grał dla Wisły w tym sezonie. Hiszpan zdecydował się jednak kontynuować swoją karierę w Krakowie i potrzebował zaledwie 14 minut, by strzelić swojego 16. gola w tym sezonie. Przed nim w klasyfikacji najlepszych snajperów znajduje się tylko Angulo z Górnika, który ma o trzy sztuki więcej. Dla porównania, w Arce najlepszymi strzelcami są Rafał Siemaszko i Mateusz Szwoch. Obaj mają na swoim koncie… po cztery trafienia.

Żelazna defensywa Arki

Arka może pochwalić się drugim z najlepszych wyników w lidze jeżeli chodzi o najmniejszą liczbą straconych goli. Bramkarze żółto-niebieskich wpuścili tylko 20 piłek do siatki i aż ośmiokrotnie zachowywali czyste konto. Lepszym wynikiem może pochwalić się tylko Lech, który w 22 spotkaniach stracił 16 goli. Tylko Kolejorz częściej dzielił się punktami ze swoimi rywalami i uczynił to dziesięciokrotnie. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego osiem razy po zakończonym spotkaniu dopisywali jedno oczko do swojego dorobku.

Arka w tym sezonie aż osiem meczów skończyła „na zero” z tyłu.

Siergiej, gdzie jesteś?

Pamiętamy, gdy świat obiegła informacja, że Siergiej Kriwiec podpisywał kontrakt z Arką i mieliśmy wtedy wrażenie, że ten gość może znowu wyróżniać się w polskiej lidze. Minęło trochę czasu, od debiutu sympatycznego Białorusina w ekipie znad morza zleciało już prawie siedem miesięcy, a on dalej nie pokazał pełni swoich możliwości. Gdy rozpakowywał torbę w Gdyni, pisaliśmy tak:

Oczekiwania wobec piłkarza są spore, a Leszek Ojrzyński, który kilkukrotnie w wywiadach podkreślał, że jego celem jest wzmocnienie środka pola, w końcu ma to, co chciał – gościa z ostatnim podaniem, strzałem z dystansu, wizją gry i zdrowiem do biegania. To właśnie w tym ostatnim elemencie wielu sceptyków pomysłu ściągnięcia Kriwca do Arki, widzi najwięcej znaków zapytania. Czy gość, który zobaczył kawałek świata, grał w Lidze Mistrzów i zarobił trochę pieniędzy będzie w stanie harować na całym boisku przez pełne 90 minut. Leszek Ojrzyński słynie bowiem z tego, że u niego każdy piłkarz jest równy, a status „gwiazdy” nie obowiązuje nikogo. To trochę – zachowując oczywiście odpowiednie proporcje – taki Diego Simeone, który swój zespół zbudował na przygotowaniu fizycznym, agresji, sile oraz ambicji. Jeżeli Kriwcowi tego zabraknie, to już w przerwie zimowej będzie mógł zastanawiać się, gdzie spędzi sezon 2018/2019. Gdy dostosuje się do panujących w Gdyni reguł, prawdopodobnie znowu zostanie gwiazdą ligi, która wnosi na krajowe podwórko jakość oraz finezję, której próżno szukać wśród naszych rodzimych piłkarzy.

Tymczasem jego liczby w Arce prezentują się następująco:

Jak widać – szału nie ma. Całe spotkanie przeciwko Lechowi Kriwiec przesiedział na ławce rezerwowych.

Ósma z dziewiątą ekipą w tabeli powalczy o to, by po 23 rozegranych spotkaniach uplasować się w grupie mistrzowskiej i w piłkarską wiosnę wejść z dobrej pozycji do ataku na podium. Czy chętnie dzieląca się punktami Arka zwycięży po raz piąty w tym sezonie na wyjeździe? Czy to Wisła wygra w domu po raz pierwszy od czterech spotkań, a Carlitos znowu zapisze się w protokole meczowym?

17 luty godzina 20:45 | Wisła Kraków – Arka Gdynia.

Zwycięstwo Wisły: 2,19

Remis: 3,2

Zwycięstwo Arki: 3,35

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem