Rugby: Puchar Polski – dumnie brzmi, prawda?

Puchar Polski – dumnie brzmi, prawda? Nam też się zawsze wydawało, że to trofeum prestiżowe, na którego zdobyciu wielu ekip powinno zależeć. Gdy jednak prześledzimy choćby rozgrywki piłkarskie w naszym kraju, to zobaczymy, że zespoły, które zachodzą w nich bardzo daleko wcale nie są najlepsze w kraju. Wiele dobrych zespołów dziwnym trafem odpada już na samym początek turnieju.

Odnosimy wrażenie, że z biegiem czasu proporcje w zestawieniu rozgrywki ligowe – rozgrywki pucharowe zaczynają być coraz bardziej jednostronne.

Tym razem nie chodzi nam o piłkarzy. Skupiamy się na rugby, czyli sporcie, który w kraju nad Wisłą w dalszym ciągu zbyt popularny nie jest, ale który z roku na rok zbiera coraz szerszą rzeszę fanów. Polski Związek Rugby wpadł na pomysł, by jesienią tego roku zorganizować Puchar Polski. Rozgrywki są pokłosiem zmiany formuły rozgrywek, które od 2017 roku modyfikują swój dotychczasowy charakter. W skrócie: zamiast grać trybem jesień-wiosna, jak miało to miejsce do tej pory, nowy sezon zacznie się w połowie marca (niewiadomo jeszcze dokładnie kiedy), a skończy się pod koniec listopada. Półroczną lukę trzeba było czymś zapchać, więc zorganizowano Puchar Polski.

pilka-rugby-laczy-nas-pasja

Ogólnie, to sama idea nie jest może taka najgorsza. Lepiej zorganizować Puchar Polski, niż przez kilka miesięcy odpoczywać lub grać same sparingi. Środowisko rugby zaczęło jednak na ten temat burzliwie dyskutować. – Jak to Puchar Polski? – Na co to komu? – to najczęstsze z retorycznie zadawanych pytań. Znaleźliśmy wypowiedź Macieja Stachury, czyli trenera Arki Gdynia, z końcówki lipca tego roku na temat tego pomysłu. Oto fragment jego wypowiedzi:

Jestem bardzo niezadowolony, bo my gramy dla kibiców, którzy zobaczą nas w tym roku prawdoodobnie trzy razy. Do tego potencjalny finał ma być również wcześniej zaplanowany i wielce prawdopodobne, że odbędzie się on na nautralnym gruncie. Czyli nie mamy się z czego cieszyć, bo te spotkania rozgrywane w Trójmieście z naszymi sąsiadami były od dawien dawna momentami, na które czekało wielu sympatyków Arki.

Ucierpieli zatem kibice.

Gdy zaczęliśmy podejrzewać, że niektóre zespoły celowo odpuszczają Puchar Polski, w finale rozgrywek znalazły się ekipy Ogniwa Sopot i Budowlanych Łódź. Kapitan Sopocian, Piotr Zeszutek, tak skwitował rzekome odpuszczanie przez niektóre ekipy turnieju:

My chcemy wygrać każdy mecz. Czy gramy sparing z dużo słabszym przeciwnikiem, czy z dużo bardziej utytułowanym to nasz cel zawsze jest taki sam – zwycięstwo. Ludzie mówią, że wiele zespołów po macoszemu traktuje Puchar, bo to nie jest ten sam kaliber rozgrywek, co liga. Jeżeli ktoś wpadł na pomysł, by tak zmodyfikować tegoroczny sezon, każdy zna zasady i wie o co toczy się rywalizacja, to w sposób indywidualny musi stwierdzić, czy chce potraktować go na poważnie. My traktujemy na poważnie każdy mecz, więc tym bardziej poważnie podchodziliśmy do Pucharu. Nie zważywszy na to, czy gramy u siebie, czy na wyjeździe, z Orkanem, czy z Budowlanymi to chcemy wygrać.

Mimo że Ogniwo walczyło dzielnie do samego końca, Zeszutek zdawał sobie sprawę z tego, że niektórzy Puchar Polskie mają… w nosie.

Mamy zatem wypowiedzi trenera Arki i kapitana Ogniwa. Żeby z czystym sumieniem móc stwierdzić, że temat, którego w ogólę się podjęliśmy ma sens, a postawiona teza to nie wymysł szukajacego tematu pismaka, wykonaliśmy telefon do Mirosława Zórawskiego – dyrektora sportowego Budowlanych Łódź – zdobywcy Pucharu Polski. Oto, co odpowiedział na pytanie o słusznosć rozgrywania turnieju w kolejnych latach:

Pucharu Polski na pewno nie będzie i chyba dobrze, że tak się stanie, bo ktoś na siłę próbował wskrzesić rozgrywki, które nie miały szans, aby na stałe zagościły w kalendarzu polskiego rugby. Nadano im poważną rangę chcąc kibicom dostarczyć dodatkowych emocji, co moim zdaniem się nie udało. Nie oszukujmy się – sportowo również nie wyglądało to rewelacyjnie. Niektórzy odpuszczali celowo, wielu osobom nie było to na rękę.

Czyli poziom Pucharu Polski był słaby.

Mamy do czynienia z sytuacją bez precedensu. Wszyscy zgodnie podkreślają, że tegoroczna edycja Pucharu Polski nie miała sensu. Należy sobie jednak zadać pytanie w tej sytuacji, co należało zrobić, by tę lukę zapełnić? Jak trzeba było zmodernizować sezon Ekstraligi, by nie ucierpieli na tym ani kibice, ani kluby. Jak należało zaaranżować jesień, by i kibice, i zawodnicy do swoich boiskowych obowiązków podeszli na serio, a nie na pół gwizdka, jak miało to miejsce w większości przypadków.

Nam się wydaje, że skoro rugby w Polsce wciąż nie jest zbyt popularnym sportem, to lepiej dla całej dyscypliny byłoby, gdyby osoby biorące w niej czynny udział widziały w tym jakikolwiek sens. Chyba, że nadrzędny jest w tej kwestii interes związku. Wtedy nie było tematu.

Komentarze