Rugby: Budowlani Łódź i sprawy wagi reprezentacyjnej

W najbliższą sobotę w Pradze reprezentacja polskich rugbistów otworzy nowy rozdział w historii. Kadra, po rozstaniu z Blikkesem Groenewaldem, przejęta została przez polskiego szkoleniowca, Stanisława Więciorka i pod jego wodzą przystąpi do nowej edycji rozgrywek Rugby Europe Trophy. Zgrupowanie przed meczem rozpocznie się w środę, 25 października. Zabraknie na nim jednak kilku czołowych polskich zawodników, z zawodnikami aktualnego mistrza Polski, Master Pharm Budowlanych Łódź SA na czele…

Zacznijmy od początku. Stanisław Więciorek należał do sztabu reprezentacji Polski za kadencji Blikkesa Groenewalda, był jednym z jego asystentów i miał okazję przyglądać się pracy Afrykanera. Kiedy jednak sam przejął stery kadry narodowej, zdecydował się na małą rewolucję w drużynie. Lista wybranych przez niego zawodników zasadniczo różniła się od tej, stworzonej przez trenera z RPA na ostatni mecz jego kadencji. Przedstawiała się ona w następujący sposób.

źródło: strona internetowa Polskiego Związku Rugby

Powyższa lista ukazała się na stronie internetowej Polskiego Związku Rugby 12 października. Wczoraj, w poniedziałek, 23 października, po ostatniej dla części klubów kolejce trwającego sezonu Ekstraligi (trzy pozostałe do rozegrania spotkania są meczami przełożonymi) doszło do aktualizacji listy powołanych zawodników. Z poprzednią jest ona praktycznie tożsama, zasadniczo różni się tylko w dwóch punktach. Z występu przeciwko Czechom zrezygnowało czterech z pięciu zawodników mistrza Polski, Budowlanych Łódź. W ich miejsce szansę na grę dostaną głównie rugbiści Pogoni Siedlce, znajdujący się wcześniej na liście rezerwowych.

źródło – strona internetowa Polskiego Związku Rugby

Zaniepokojony tak znaczącym osłabieniem reprezentacji kraju przed meczem, którym rozpoczniemy rywalizację w nowej edycji zmagań europejskiej drugiej dywizji, zadzwoniłem do klubu z Łodzi, żeby ustalić przyczynę tak dużej zmiany, jeśli chodzi o ilość zawodników, biorących udział w zgrupowaniu. Podejrzewałem plagę kontuzji. Oto, co powiedział mi dyrektor sportowy klubu, Mirosław Żórawski, w rozmowie telefonicznej.

Mirosław Żórawski: Z pięciu powołanych czterech nie potwierdziło gotowości. Napisali oświadczenia, podając swoje powody. I tyle w tym temacie… nawet nie chcę tego komentować.

Michał Faran: Rozumiem, ale chodzi o kontuzje?

Mirosław Żórawski: To są różne sytuacje. Każdy z tych zawodników napisał oświadczenie, które zostało przesłane do Polskiego Związku Rugby. Ja tego nie chcę komentować, bo potem do Komisji Gier będę musiał pisać jakieś wyjaśnienia. Wie pan co – póki co, to zawodnicy są na kontraktach klubowych, a o reprezentacji się od kilku lat tylko głośno mówi, a póki co nikt nic nie zrobił, żeby ta reprezentacja miała zabezpieczenie, żeby zawodnicy grali spokojnie. Póki co – są na kontraktach klubowych.

Ta rozmowa co nieco rozjaśniła sytuację, ale postanowiłem jeszcze zadzwonić do trenera naszej kadry, Stanisława Więciorka. Selekcjoner na co dzień prowadzi klubowy zespół Budowlanych Lublin i to właśnie jego drużyna w rozegranej w ostatni weekend kolejce ligowej mierzyła się z mistrzami Polski. Co ciekawe, w meczu tym wystąpili trzej z czterech zawodników, których ostatecznie na kadrze zabraknie. Co więcej, Toma Mchedlidze zaliczył…dwa przyłożenia. Po boisku biegali także Łukasz Kujawa i Patryk Reksulak.

Stanisław Więciorek:  Dwóch z tych zawodników, czyli Piotr Karpiński (nie było go już na pierwszej liście powołanych – przypis MF) i Michał Mirosz, to kwestie zawodowe. Z powodu pracy nie wiadomo, czy w najbliższym czasie w ogóle będą w stanie grać w kadrze Polski. Nie są w stanie zwolnić się w pracy i przyjechać na zgrupowanie. W przypadku Łukasza Kujawy chodzi o studia. A Toma ma kontuzję i nie jest w stanie grać. Taki komunikat przyszedł drogą mailową do Polskiego Związku Rugby. Ponadto Michał Mirosz ma kontuzję, doznał jej w meczu z Siedlcami, przeciwko nam nie zagrał. Dlatego po tej aktualizacji lista powołań wygląda tak, jak wygląda. Bardzo żałuję…

Michał Faran: Toma w meczu ligowym przeciwko Lublinowi zdobył dwa przyłożenia.

Stanisław Więciorek: Dwa przyłożenia, tak. Chwilę potem zszedł z boiska, odnowiła mu się kontuzja stopy. Także jego też nie będzie. Szkoda, posypało się to wszystko.

Kontuzje w rugby to naturalna rzecz, są po prostu wpisane w tą kontaktową dyscyplinę sportu. Jednak w kręgu zainteresowań nowego i starego selekcjonera było aż 11 zawodników z Łodzi. Część z nich gotowości do gry nie zgłosiła już podczas tworzenia pierwszej listy powołań, następnie wykruszyło się kolejnych czterech graczy. Oliwy do ognia dolewa fakt, że Budowlani, aktualny mistrz Polski i przed rozpoczęciem trwającego sezonu murowany kandydat do kolejnego tytułu, po 13 rozegranych meczach nie ma jeszcze zagwarantowanego miejsca w finale rozgrywek Ekstraligi rugby. Co więcej, w meczu ostatniej kolejki łodzian wcale nie czeka spacerek, tylko wyjazdowe starcie z Ogniwem Sopot, drużyną pewną już udziału w meczu o złoto. Jeśli podopieczni Karola Czyża zwyciężą – będą gospodarzem wielkiego finału i zagrają w nim z Pogonią Siedlce, natomiast Budowlani wystąpią jedynie w meczu o brąz, co w ich przypadku będzie ogromnym rozczarowaniem. Ewentualna wygrana w Sopocie oznacza dla aktualnego mistrza kraju nie tylko organizację meczu o złoto, ale i psychologiczną przewagę w meczu o wszystko. Jak ważny jest dla Budowlanych zaległy mecz z Ogniwem, nikogo w Łodzi nie trzeba przekonywać, tym bardziej, że już raz w tym sezonie, i to na własnym boisku, temu rywalowi ulegli. Jednym słowem – tydzień po spotkaniu kadry w Pradze łodzianie wybierają się nad morze, żeby zagrać o życie. Dlatego w całym środowisku lista zawodników, rezygnujących z występu w kadrze, wzbudza podejrzenia i mnoży pytania. To najczęściej zadawane brzmi: w jakim składzie Budowlani zagrają w Sopocie 4 listopada?

Zawodnicy Budowlanych Łódź od lat stanowią o sile polskiej reprezentacji. W meczu z Czechami nie zobaczymy Michała Mirosza ( po lewej) oraz Piotra Karpińskiego (w środku, z piłką).

Doszła do mnie jeszcze sugestia, że zawodnicy Budowlanych zrezygnowali z występu w kadrze w geście solidarności z niepowołanym do reprezentacji łącznikiem młyna, Dawidem Plichtą, ale od razu odrzuciłem tę pogłoskę, uważając ją za absurdalną. To tak, jakby powiedzmy piłkarze (z którymi rugbyści nie lubią być w żaden sposób porównywani) Sampdorii Genua, Bartosz Bereszyński i Karol Linetty odmówili przyjazdu na kadrę Adamowi Nawałce, bo nie wysłał powołania ich klubowemu koledze, Dawidowi Kownackiemu. Nie, to się raczej nie wydarzyło.

Kontuzje, praca, szkoła. Tak, to wszystko jak najbardziej prawdopodobne, każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Nie zapominajmy, że większość rugbistów w naszym kraju jest amatorami lub półamatorami, większość z nich grę łączy z nauką bądź pracą zawodową. Z czegoś trzeba w końcu żyć, samą pasją nie wyżywisz rodziny i nie zarobisz na chleb. Tutaj jednak nagromadzenie dziwnych okoliczności jest dość duże. Tym bardziej, że rozmawiałem w swoim życiu z wieloma zawodnikami, byłymi oraz obecnymi, i wszyscy, jak jeden mąż, podkreślali jedno: dla gry z orzełkiem na piersiach daliby się pokroić, a gra w reprezentacji Polski to największy zaszczyt, jaki może przypaść rugbiście w naszym kraju. To cel, do którego dąży każdy od chwili, kiedy jako maluch wziął po raz pierwszy jajowatą piłkę do ręki.

Reprezentacji Stanisława Więciorka natomiast życzę zwycięstwa w sobotnim meczu w Czechach!