Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Czy gdybyśmy Wam powiedzieli, że część wywiadów z piłkarzami, które czytacie na stronach internetowych klubów Ekstraklasy nigdy nie została przeprowadzona, to zachwialibyśmy nieco Waszym światopoglądem? Jest co najmniej kilku zawodników, którzy nie gadają z klubowymi mediami, a ich wypowiedzi są regularnie publikowane w social mediach. „Napisz coś” często słyszą pracownicy działu prasowego. Więc piszą.

Trochę inna sytuacja ma miejsce w mediach ogólnopolskich. Często czytamy ciekawe wywiady, które nijak mają się w stosunku do wizerunku jednego czy drugiego piłkarza. Wygładzone, poprawione, zredagowane i autoryzowane 6 razy wypowiedzi czyta się z przyjemnością. Gdy jednak tego samego jegomościa widzimy przed kamerami telewizyjnymi, słyszymy komunały, sztampę i wypowiedzi wycięte z szablonu. Postanowiliśmy przetłumaczyć z języka piłkarskiego na polski kilka piłkarskich, ekstraklasowych klasyków.

Damy z siebie 100/ 110 /200%

Na co dzień robimy wszystko na pół gwizdka, podczas treningów odliczamy minuty do końca zajęć, żeby wreszcie skoczyć do galerii handlowej, a w szerszej perspektywie – odliczamy dni do kolejnej wypłaty.
Ciekawa jest też inwencja twórców i swojego rodzaju licytacja – kto tych procent da więcej.

Będziemy walczyć

Bo na ogół przechodzimy obok meczu? Czy naprawdę trzeba składać takie deklaracje? Są takie dyscypliny zespołowe, gdzie mecz naprawdę przypomina bójkę, a kto nie podejmie rękawicy, ten po prostu przegra: rugby, hokej, piłka ręczna. W zasadzie każdy sport kontaktowy, a takim jest także piłka nożna, chociaż o walce wspominają też czasem siatkarze (co mają na myśli, nie wiem). W każdym razie to trochę tak, jakby piekarz idąc do roboty obiecywał, że będzie piekł chleb, krawiec – szył spodnie, a lekarz – ratował życie i zdrowie…

Przeanalizujemy błędy i wyciągniemy wnioski

Na ostatniej odprawie co prawda trener już o tym mówił, ale nie słuchałem, ewentualnie wpadło jednym uchem, a drugim wypadło. Gram w piłkę całe życie, a znów się zagapiłem, znów podałem rywalowi, znów nie przyłożyłem się do treningu, znów się nie przygotowałem do meczu. Już setki raz próbowałem wyciągnąć wnioski, ale jedyny do jakiego doszedłem to ten, że jestem słaby w swoim fachu. Ale spokojnie, przeanalizujemy jeszcze raz…

Nie ma słabych rywali

Są słabi rywale. Są drużyny, które powinniśmy ograć po 5:0, ale w zasadzie sami nie jesteśmy zbyt silni, chociaż wysokość naszych kontraktów mówi co innego. Lepiej pozorować szacunek do rywala niż odważnie zadeklarować, że inny wynik niż wysoka wygrana będzie kompromitacją.

Skupiamy się tylko na najbliższym meczu

Prawdę mówiąc to nie wiem nawet kiedy i z kim potem gramy, a po ostatnim transferze nie do końca jeszcze się orientuję, dla jakiego klubu sam gram. Dlatego koncentruję się na najbliższym rywalu, bo to jedyny jakiego znam, trener i koledzy mówili coś na początku tygodnia, że to ważne spotkanie. Za to dokładnie wiem, gdzie pojadę na urlop w przerwie między rundami. Marzę o ciepłych krajach.

Zabrakło koncentracji

Mam w tygodniu jedno, jedyne, naprawdę ważne wydarzenie – mecz ligowy. Cały tydzień, cały sezon, całe życie pracuję na to, żeby przez 90 minut weekendu pokazać, co potrafię. Ale właśnie wtedy zaczynam myśleć o niebieskich migdałach. O nowym samochodzie, o ruletce, o dupach, o wakacjach. Przez to nie mogę się skoncentrować na meczu. To nie jest łatwa sprawa.

Zabrakło szczęścia

Ale przede wszystkim zabrakło umiejętności. Szczęście sprzyja lepszym, a ja nie zrobiłem zbyt wiele, żeby to właśnie do mnie się uśmiechnęło. Zresztą znacznie łatwiej zrzucić winę za porażkę na siły nadprzyrodzone zamiast spojrzeć w lustro i wyznać smutna prawdę. Pech – to brzmi dużo lepiej.

Derby rządzą się własnymi prawami

O ile dobrze pamiętam, podczas spotkań z lokalnymi rywalami można strzelać gole tylko piętą i zza pola karnego, gra się trzy tercje po pół godziny, a za zwycięstwo przyznaje się 4 punkty do ligowej tabeli. Derby to inna dyscyplina niż piłka nożna. Dlatego tak łatwo wytłumaczyć wszystko, co się podczas nich dzieje. Ciekawe co na to kluby z ligi urugwajskiej, gdzie 90% drużyn pochodzi z jednego miasta, Montevideo…

To trener zdecyduje, czy zagram

Ale skoro ma wątpliwości, to najwyraźniej się nie zna na piłce. Przecież jestem lepszy niż mój konkurent do miejsca w składzie, co więcej, powinienem grać na prawej pomocy, a nie obronie. Co za osioł z tego naszego trenera!
Deklaracja ta bardzo często idzie w zestawie z oryginalnym „zdrowa rywalizacja sprzyja wszystkim”.

Taka jest piłka nożna

Takie jest życie. Ja mam to szczęście, że kopię w piłkę…

Słyszeliście to gdzieś? Wszyscy słyszymy to tydzień w tydzień. Czy uważamy, że wszyscy piłkarze plotą te same farmazony? Nie, ale zdecydowana większość z nich nie potrafi powiedzieć nic więcej, niż kombinacja powyższych stwierdzeń. Dlatego takie wypowiedzi, jak chociażby nieśmiertelna autotyrada Grzegorza Skwary przechodzą do historii polskiej piłki nożnej.

Mniej sztampy, więcej szczerości zatem. Czego wszystkim piłkarzom i kibicom życzę!

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.