Rozgonić czarne chmury!

Gdybyśmy pyknęli 4:0 Duńczyków w piątek, to pewnie mecz z Kazachstanem byłby dla nas mniej więcej tak interesujący, jak sobotni odcinek Familiady. Ot, po prostu zwykłe starcie z półamatorską drużyną, która nawet na poziomie klubowym nie istnieje, w której co prawda jest kilku w miarę przyzwoitych piłkarzy, ale… bez jaj. Gdzie oni do naszej, piątej drużyny świata? Gdy jednak weźmiemy pod uwagę, że zmiast gładko wygrać, w Kopenhadze z Danią srogo przegraliśmy… Dziś gramy bardzo ważny mecz.

Mecz, który miał absolutnie nikogo w naszej reprezentacji nie interesować, stał się niezwykle istotny dla morali naszej kadry. Kazachstan przyjedzie do Warszawy w możliwie najlepszym momencie. Po laniu od Duńczyków, z którymi mieliśmy prawo przegrać, ale na pewno nie w takich rozmiarach, dostaniemy najłatwiejszego rywala w grupie, który jednak potrafi grać przeciwko Polakom. Dowód? Proszę bardzo – remis przed rokiem 2:2 w spotkaniu w Astanie i odpadnięcie Legii Warszawa z III rundy eliminacyjnej do Ligi Mistrzów przeciwko mistrzowi tego kraju, czyli FK Astana sprzed kilku tygodni.

Przed 12 miesiącami zagraliśmy TRAGICZNE spotkanie przeciwko naszym dzisiejszym rywalom i tylko zremisowaliśmy, co było dla nas wielką krzywdą na samym początku eliminacji. Zaryzykujemy stwierdzenie, że tym razem przy podziale punktów mówilibyśmy już nie o wpadce, a o kompromitacji. Bo jak nazwać stratę czterech z sześciu punktów przez Polaków, którzy są faworytami do wygrania grupy i – zdaniem wielu – jedną z najlepszych drużyn Europy?

W piątek zawiodło wszystko – wolne tempo gry, organizacja, brak środka pola, akcji oskrzydlających, brak lidera zespołu, pomysłu na grę, ambicji – można wymieniać bez końca. Dziś z pewnością będzie łatwiej, bo po pierwsze gramy u siebie, po drugie motywacja będzie z pewnością dużo większa. Chwila drzemki, kto wie, być może samozachwyt spowodował, że wielu naszych piłkarzy “odleciało”. Znacie te uczucie, prawda? Pomyślicie, że nic wam już nie grozi, jesteście pewni siebie, nie kalkulujecie, że coś może pójść nie po waszej myśli. Potem coś nie wychodzi i… jest wielki zawód, wewnętrza złość, że poczuło się “nieśmiertelność”. Tak na chłodno, trzy dni po spotkaniu z Danią, tak właśnie odbieramy tamten mecz. Zimny prysznic, lub jak to mówi Adam Nawałka, kubeł lodowatej wody, był nam potrzebny. Teraz, mając z tyłu głowy, że porażka wchodzi w grę i jest możliwym scenariuszem w każdym ze spotkań, powinno nam to pomóc w odniesieniu pewnego zwycięstwa.

To szansa dla zmienników, którzy od początku mają pojawić się na boisku. Adam Nawałka podczas konferencji prasowej powiedział, że rozważa dać szanse od początku tylko dwóm nowym graczom, ale z drugiej strony, jak nie teraz, w konfrontacji z Kazachstanem, to kiedy wypróbować innych graczy? Kiedy, jak nie na spotkanie przeciwko najsłabszej drużynie w lidze u siebie?

Z drugiej jednak strony, gdyby Nawałka postanowił dać szanse tym, którzy przegrali z Danią, to stałoby się coś złego? Po pierwsze – ambicja każdego sportowca działa w ten sposób, że po dotkliwej porażce chce się zrewanżować. Po drugie – jaki to byłby gest Nawałki, który po takiej klęsce dał szanse tym samym chłopakom, którzy w poprzednich meczach stanowili o sile kadry. Na zasadzie: panowie, nic się nie stało, ja wam ufam, to był wypadek przy pracy. Podejście psychologicznie – mistrzostwo świata.

O samym meczu z Kazachstanem: obojętnie czy zagra na środku obrony Michał Pazdan czy Thiago Cionek. Bez różnicy, czy na skrzydle będzie biegał Jakub Błaszczykowski, czy Maciej Makuszewski. To spotkanie trzeba wygrać, najlepiej pewnie i zdecydowanie. Pozwoli to rozgonić czarne i gęste chmury, które od kilku dni znajdują nad głowami reprezentantów Polski. Pozwoli to uwierzyć, że zwykły wypadek przy pracy nie będzie miał znaczenia w przyszłych meczach i Dania została już dawno wymazana z pamięci. Analizowanie gry przeciwnika, jego mocnych stron czy punktów newralgicznych nie ma tu żadnego sensu. Piąta drużyna w rankingu FIFA nie może nawet przez chwilę myśleć o tym, że przeciwko Kazachstanowi pójdzie coś nie tak. Z pewnością jednak, i to trzeba zauważyć, to mecz, w którym można tylko stracić. Za zwycięstwo nikt klaskał nie będzie. Za zwycięstwo, nawet niezbyt okazałe, remis lub porażkę, spłynie krytyka. Krytyka, która tej drużynie się jeszcze nie przytrafiła.

LV Bet przygotował ofertę na to spotkanie i 8 innych meczów eliminacji do mistrzostw świata. Pełna oferta znajduje się na stronie bukmachera.

Komentarze