Rooney – chyba dało się z tego więcej wycisnąć

119 meczów w reprezentacji Anglii i 53 gole, co jest najlepszym wynikiem w historii kadry Synów Albionu. 253 bramki w barwach Manchesteru United i status klubowej legendy na długie lata. Pięciokrotne zdobycie mistrzostwa kraju, wygranie Ligi Mistrzów i zostanie jednym z symboli Czerwonych Diabłów XXI wieku. To wszystko na temat Wayne’a Rooneya. Były już reprezentant Anglii to jeden z najlepszych piłkarzy, których znają osoby urodzone w latach 80. i 90. Pytanie, czy za 20 lat ktoś będzie w ogóle o nim pamiętał.

Znakomity zawodnik, który do seniorskiej piłki wszedł bardzo wcześnie, a błyszczał już podczas Euro 2004, gdy miał 19 lat. Chwilę później zamienił Everton na Manchester i tam z rozpędu wskoczył do pierwszego składu. Gdy myślimy o młodym Rooney’u i właśnie jego początkach w ekipie z Old Trafford, to od razu przypomina nam się ten mecz. Matko jedyna, czy jakikolwiek młody polski piłkarz wskoczył do zagranicznego klubu i zrobił coś takiego?

Zastanawiamy się w tym tekście i proponujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Rooney jest aż tak znakomitym zawodnikiem, że za 20 czy 30 lat, gdy weźmiemy naszego wnuka na kolano i zaczniemy mu opowiadać o czasach swojej młodości, to będzie dla niego miejsce. Czy wymieniając tych “naj”, tych, którzy nas inspirowali, zadziwiali, tych, dla których to wszystko miało sens, znajdzie się wzmianka właśnie o byłym już kapitanie angielskiej kadry.

Spróbujmy wymienić piłkarzy, którzy od początku XXI wieku błyszczeli najbardziej:

  • Leo Messi
  • Cristiano Ronaldo
  • Zinedine Zidane
  • Ronaldo
  • Thierry Henry
  • Ronaldinho
  • Kaka

To chyba ścisły top, choć kwestią dyskusyjną jest, czy zamiast Kaki nie powinno znaleźć się miejsce dla Pavla Nedveda, który również zdobył Złotą Piłkę albo czy zamiast Henry nie lepiej byłoby ulokować Miroslava Klose, który zdobył najwięcej goli podczas finałów mistrzostw świata.

Poniższe argumenty będą miały na celu przekonać wszystkich, że Rooney mimo wielkiej kariery, znakomitego startu, potencjału na miarę każdego z wyżej wymienionych graczy, za 20 lat może być przez nas pamiętany jako zawodnik dobry. Dobry, niestety, i nic więcej.

1. Manchester, a nie Real lub Barcelona

Manchester United to najbardziej utytułowany klub w Anglii, ale który z Rooney’em w składzie tylko raz wygrał Ligę Mistrzów. Zależność w tym plebiscycie jest dosyć jasna – gdy twój klub sięga po Puchar Europy, to twoje szanse na wygranie indywidualnego trofeum diametralnie rosną. Gdy Rooney wygrywał Ligę Mistrzów, to najlepszym piłkarzem w zespole Czerwonych Diabłów był Cristiano Ronaldo i on też sięgnął po Złotą Piłkę. Przez 12 sezonów jedno klubowe mistrzostwo Europy to zbyt mało – Barcelona zwyciężała w tym czasie czterokrotnie, Real trzykrotnie. Gdyby Rooney trafił na inne czasy dla klubu i Manchester błyszczałby w Europie, to wtedy legenda Rooney’a urosłaby jeszcze bardziej.

2. Reprezentacja Anglii zawodzi za każdym razem

Podczas wielkich turniejów Anglia za każdym razem jest groźna, ale tylko do pewnego momentu. Mniej więcej od ćwierćfinału Synowie Albionu już nie prezentują się jak wygłodniałe buldogi, a bezzębne ratlerki. Gdyby Ronney w swoich 119 meczach w kadrze mógł dopisać triumf z reprezentacją w mistrzostwach Europy lub mistrzostwach świata, to sytuacja miałaby się zupełnie inaczej. Ale że jest jak jest – trudno mu występy w kadrze zapisać na plus. Spójrzmy na zawodników z naszej listy – Messi – finał MŚ, Rooney – mistrzostwo Europy, Zidane – mistrz Europy i mistrz świata, Cristiano – mistrz świata, Henry – mistrz Europy i mistrz świata, Ronaldinho i Kaka – mistrzostwie świata. Mimo wszystko spora zależność.

Rooney w reprezentacji Anglii zdobył aż 53 gole / fot. PressFocus

3. Epoka Messiego i Ronaldo

Rooney trafił na koniec epoki Zidane’a i Ronaldo, a na początek jeszcze trudniejszych czasów, w których błyszczeli i dalej błyszczą Messi i Ronaldo. Ostatnim, który się im przeciwstawił, był Kaka i to za sprawą wygrania przez Milan Ligi Mistrzów w 2007 roku. Później – pełna dominacja tej dwójki, którą nie sposób było pokonać. W zasadzie to od kilku lat ludzie zastanawiają się, który z nich zgarnie Złotą Piłkę i kto będzie trzeci.

4. Złota Piłka

Rooney ani razu nie stanął nawet na podium w tym plebiscycie, a najwyższą lokatę, czyli 5. miejsce, zajął w 2011 roku, kiedy uzyskał 2,31% głosów. Gdy spojrzymy na piłkarzy, którzy w XXI stawali na podium (Oliver Kahn, Deco, Steven Gerrard), to pewnie znaleźliby się tacy, którzy piłkarsko byli słabsi od Rooney’a lub ich klasa sportowa była niższa. Ale mimo wszystko – oni stawali na podium, a Anglik nie.

5. Uniwersalność nie zawsze jest dobra

Rooney mógłby zagrać jako napastnik, jako cofnięty, w środku pola, na boku – wszędzie. Pewnie poradziłby sobie w obronie. Dla trenera był to spory komfort, ale w plebiscytach oraz rankingach już niekoniecznie. Trudno było mu przypisać konkretną charakterystykę, bo czuł się dobrze wszędzie. Nie możemy tego napisać, bo wciąż mówimy o znakomitym piłkarzu, ale może właśnie tych charakterystycznych cech zabrakło mu do tego, by być na absolutnym topie. Każdy z wyżej wymienionych przez nas zawodników miał coś. Ronaldo – wykończenie i przyspieszenie. Cristiano – strzał z dystansu i atletyzm. Messi – technika i spryt. A Rooney? Wszystkiego po trochu…

6. Rooney napastnik?

Punkt bezpośrednio połączony z tym, o czym napisaliśmy przed chwilą. Spójrzmy na ilość goli, jaką Rooney zdobywał w kolejnych sezonach w barwach Manchesteru: 17, 19, 23, 18, 20, 34, 16, 34, 16, 19, 14, 15, 8.

Prezentuje się to znakomicie, a wynik 34 trafień musi działać na wyobraźnię. Ale znowu – Messi i Ronaldo strzelają tyle w samej lidze, dokładają do tego po kilkanaście trafień w Lidze Mistrzów plus w krajowym pucharze. Wyniki strzeleckie Rooney’a są znakomite, ale… nie wybitne.

7. Mental mistrza?

Za Rooney’em tak naprawdę przez całą karierę ciągną się różne, mniejsze lub większe, problemy. A to jechał po pijaku samochodem, a to widziano go z prostytutką, a to to, a to siamto. Na pewno nie pomaga to graniu w piłkę na niedoścignionym przez resztę poziomie. Może gdyby Rooney był “grzeczny”, jadł, spał, trenował, jadł, spał, trenował i nic poza tym, to zrobiłby krok wyżej i za 20 lat mówilibyśmy o nim, jako o absolutnie wyjątkowym piłkarzu?

A gdyby Rooney skupił się tylko na piłce? / fot. PressFocus

8. A może… Rooney się zasiedział?

Zasiedział oczywiście w Manchesterze United. Może gdyby czmychnął jak Ronaldo po wygraniu Ligi Mistrzów do Realu lub Barcelony, to zrobiłby większą karierę? Miałby wtedy 24 lata i wchodziłby dopiero w najlepszy dla piłkarza wiek, a już byłby gotowym zawodnikiem do występów w każdym zespole.

9. A może… to przez Fergusona?

Może Sir Alex Ferguson nie potrafił z niego wykrzesić jeszcze więcej? Może gdyby trafił w swojej najwyższej formie na Guardiolę lub Mourinho, to dołączyłby do Messiego i Ronaldo? Może potrzebował nad sobą kogoś, kto jeszcze bardziej zmotywuje go do ciężkiego treningu?

10. A może… nam się tylko wydaje?

A może Rooney za 20 lat będzie na liście najwybitniejszych piłkarzy dwóch pierwszy dekad XXI wieku. Może to, co osiągnął, wystarczy do tego, by móc stawiać go na równi z Ronaldo i Zidane’m?

Mówimy o 32-letnim piłkarzu, którego w najwyższej formie nie widzieliśmy już od jakiś pięciu sezonów. Mówimy o gościu, któremu w 2004 roku absolutnie każdy kibic piłkarski na świecie przepowiadał piękną karierę. Czy Rooney w pełni wykorzystał swój potencjał? Czy dało się wyciągnąć z tego jeszcze więcej?

7 grudnia o godzinie 19 mecz Apollon Limassol – Everton.

Zwycięstwo Apollonu: 2,1

Remis: 3,6

Zwycięstwo Evertonu: 3,4

Gol Rooney’a: 2,7

 

 

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze