Robak – Śląsk 2:0. W meczu, w bramkach i… na oprawie

Marcin Robak - te dwa słowa nie schodzą z ust kibiców przed, w jego i po pucharowym meczu Widzewa Łódź ze Śląskiem Wrocław. Kapitan gospodarzy był bohaterem nie tylko tego spotkania, w którym dwie bramki dały awans jego zespołowi, ale również... oprawy kibiców RTS.

Wrocławscy kibice „nigdy mu nie wybaczą, że zabił Jezusa, jak i tego co zrobił dwa tysiące lat później odchodząc ze Śląska, a „dzięki tej decyzji teraz stał się tym na kogo będą pluć”. W specjalnym oświadczeniu Ultras Silesia napisała: „Módl się żebyś do końca kariery nie występował w meczu z nami… a dlaczego? Po prostu trzymaj kciuki tępa strzało”.

Po wtorkowym spotkaniu Marcin Robak może się modlić, by do końca kariery występować tylko w takich meczach, jak ten ze Śląskiem.

W roli kapitana wyprowadził drugoligowy zespół na mecz z wiceliderem Ekstraklasy. W końcówce spotkania najpierw zdobył bramkę… biodrem, świetnie odnajdując się w polu bramkowym Śląska. Wynik przypieczętował tym, co robi chyba najlepiej w polskich ligach – skutecznym wykorzystaniem rzutu karnego. 2:0, Widzew awansuje, Śląsk za burtą Pucharu Polski. Kibice gospodarzy wiwatują na część swojego bohatera, który znalazł się również na… oprawie.

Przedstawiona przez kibiców Widzewa oprawa zawiera nie tylko szpilkę w kierunku kibiców Śląska Wrocław, który został opuszczony przez Robaka na rzecz czerwono-biało-czerwonych, ale również podkreśla wyjątkowość atmosfery w Sercu Łodzi. Faktycznie, wczoraj na trybunach przy al. Piłsudskiego 138 było bardzo głośno przez całe spotkanie, a w jego końcówce – po bramkach Marcina Robaka – obiekt wręcz odleciał.

Napastnik Widzewa w Łodzi czuje się jak w domu. Tutaj strzelał jak na zawołanie, awansował do Ekstraklasy (dwa razy… z rzędu), zdobywał koronę króla strzelców 1. Ligi czy dostawał powołanie do reprezentacji Polski. Dla kibiców jest ikoną, która odmówiła mistrzowi Polski, by pomóc RTS w kolejnym awansie. Gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego najlepszy polski strzelec minionego sezonu w Ekstraklasie zdecydował się na grę na trzecim poziomie rozgrywkowym – ten moment chyba wyjaśnia wszystko:

https://twitter.com/RTS_Widzew_Lodz/status/1176738100929654784

Piłkarsko? Lepsze wrażenie sprawiali piłkarze z Wrocławia, którzy potrafili niekiedy przyspieszyć grę, byli znacznie częściej przy piłce, stworzyli więcej sytuacji, częściej strzelali na bramkę rywali. Nie wystąpili w najsilniejszym składzie, ale też nie były to rezerwy. Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Mateusz Hołownia, Jakub Łabojko, Michał Chrapek, Damian Gąska, Robert Pich, Mateusz Cholewiak czy wreszcie Erik Expósito to nie są nazwiska anonimowe. A jednak drużynie z Łodzi nie dali rady.

Drużyna Widzewa stała na zdecydowanie wyższym poziomie koncentracji, mobilizacji, zaangażowania i woli walki. Kto wie, czy to nie gigantycznym wsparciem trybun i cechami wolicjonalnymi RTS nie przechylił szali awansu na swoją korzyść? Oczywiście, świetnie spisywał się w bramce Pawłowski, solidnie zagrał Tanżyna, w środku pola sytuację kontrolowali Możdżeń z Poczobutem, a atak w postaci Robak-Kita był nieoceniony. Ten drugi wypracowywał bramki, ten pierwszy je strzelał i to drugoligowy Widzew zagra w następnej rundzie Pucharu Polski.

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.