Rewolucja w polskim rugby? Kim jest Duaine Lindsay?

1 grudnia Polski Związek Rugby ogłosił na swojej oficjalnej stronie konkurs na selekcjonera reprezentacji Polski, gdyż takie są wymogi Ministerstwa Sportu. Konkurs musi się odbyć, by potencjalni kandydaci mogli składać swoje zgłoszenia. Wśród wielu głosów ludzi z otoczenia rugby, że takie rozwiązanie jest dobre, pojawiają się również opinie mniej przychylne. Czemu? Bo niby konkurs tak naprawdę nic nie da.

1 grudnia Polski Związek Rugby ogłosił na swojej oficjalnej stronie konkurs na selekcjonera reprezentacji Polski, gdyż takie są wymogi Ministerstwa Sportu. Konkurs musi się odbyć, by potencjalni kandydaci mogli składać swoje zgłoszenia. Wśród wielu głosów ludzi z otoczenia rugby, że takie rozwiązanie jest dobre, pojawiają się również opinie mniej przychylne. Czemu? Bo niby konkurs tak naprawdę nic nie da.

Czemu nie da? Z prostych przyczyn – konkurs odbyć się musi, by formalnie wszystko się zgadzało, a w rzeczywistości nowy selekcjoner może być już od dłuższego czasu wybrany. To oczywiście głosy opozycjonistów tej idei, choć pewnie gdyby zacząć się zagłębiać w sens takiej tezy, to coś może w tym być. Polskie rugby to przecież środowisko dosyć wąskie, w którym każdy się zna. Jeżeli konkurs odbyć się musi, to się odbędzie. Kto będzie wybierał nowego trenera? Ludzie z polskiego związku, czyli osoby, które wszystkich w tym towarzystwie znają. Chyba że swoją kandydaturę zgłosi ktoś z zagranicy. Ktoś nowy w środowisku, kto będzie chciał wskoczyć w buty Stanisława Więciorka i przejąć stery nad okrętem o nazwie „Reprezentacja Polski”.

Posadą selekcjonera biało-czerwonych dosyć niespodziewanie zainteresował się Duaine Lindsay. Kim on jest? Co na ten moment możemy o nim powiedzieć?

  • jest Irlandczykiem, który urodził się w Belfaście
  • ma 46 lat
  • prowadzi niemiecką drużynę SC Germania List
  • pracował jako trener reprezentacji Jordanii
  • współtworzył pięcioletni plan rozwoju niemieckiego rugby
  • jest jednym z ojców sukcesu rozwoju niemieckiego rugby w ostatnich latach
  • bardzo często przebywa w Polsce, w Warszawie, bo tu pracuje obecnie jego żona

Zainteresowałem się kandydaturą – jak się później okazało – przesympatycznego Irlandczyka i postanowiłem się z nim skontaktować. Zdałem mu parę pytań odnośnie jego planów na temat ewentualnej posady w Polskim Związku Rugby oraz wizji rozwoju tej dyscypliny sportu w naszym kraju.

Duaine, znasz w ogóle polską reprezentację? Oglądałeś mecze biało-czerwonych?

– Tak, oglądałem kilka ostatnich spotkań waszej reprezentacji. Szczerze? Nie widziałem żadnej koncepcji w tych meczach. Moim zdaniem zawodnicy muszą mieć w głowie pewne założenia i na boisku starać się je realizować. Trzeba unowocześnić styl gry waszej kadry, bo rugby to sport, który cały czas się rozwija. Wprowadziłbym dwa systemy gry, które praktykuje się w Niemczech i które dają naprawdę znakomite efekty. Nawet legendarni All Blacks stosują jeden z nich, a to przecież nie jest wstyd, żeby czerpać wzorce z najlepszych na świecie. Chciałbym, aby wydajność pracy reprezentantów Polski była jeszcze wyższa. Jakby to wytłumaczyć… Żeby przy tym samym wysiłku produktywność każdego z graczy była jeszcze większa. Mądrzejsze gospodarowanie siłami jest w stanie poprawić grę drużyny.

W ostatnim czasie obserwujemy w polskim rugby wiele mniejszych lub większych konfliktów. Bardzo dużo mówiło się o nie najlepszych relacjach Blikkiesa Groenewalda z krajowym związkiem, czego efektem było jego odejście z reprezentacji Polski. Marek Płonka, z którym miałem przyjemność rozmawiać, gdy ten kończył kadencję na stanowisku trenera kadry, również był wyraźnie zmęczonym „polskim piekiełkiem”.

Zapytałem irlandzkiego kandydata na trenera, czy zdaje sobie sprawę z tego, że nie wszystko w naszym kraju jest usłane różami. Czy wie, że wymagania względem niego będą bardzo duże, a osób przychylnych może być jak na lekarstwo.

– Zdaje sobie sprawę z tego, że presja na trenerze kadry w takim kraju jak Polska jest ogromna, bo to reprezentant prawie 40-milionowej społeczności. Gdy dostanę czas na to, aby wprowadzić swój plan na działanie kadry i nie będę rozliczany po pierwszych niepowodzeniach, to na pewno dam radę. Nie obiecuję jednak, że po trzech miesiącach pracy wszystko będzie wyglądało perfekcyjnie. Efekt wymaga czasu, a zbudowanie solidnej reprezentacji to nie jest prosta sprawa. Jestem pewny, że kadra pod moim przewodnictwem osiągnie wysoki poziom, gdy dostanę kredyt zaufania.

Następnie wypytałem Duaine’a Lindsay’a, czy wie, dlaczego w Polsce nie ma już Blikkiesa Groenewalda, z którym związek w maju 2016 roku wiązał swoją przyszłość.

– Nie wiem, trudno mi powiedzieć cokolwiek na temat Blikkiesa i jego problemów – to jego sprawa, nie będę się w to mieszał. Już dziś mam w głowie wizję i nazwiska ludzi, z którymi chciałbym współpracować w reprezentacji. Polska to kraj, w którym jest bardzo dużo mądrych i doświadczonych osób w rugby. Macie tradycje i swoje pomysły. W oparciu o Polaków chciałbym zbudować sztab ludzi, z którym w przyszłości bym współpracował. Zyskaliby polscy trenerzy oraz ja, bo każdy by się od każdego uczył. Ja nie chcę przyjechać do Polski ze swoimi ludźmi i nimi się otaczać. Wprowadzać swoje rządy. Chcę pracować z Polakami.

Następnie poruszyłem temat wielu reprezentantów Polski, którzy z różnych przyczyn nie zawsze przyjeżdżają na zgrupowania kadry. Niektórzy tłumaczą to życiem prywatnym, niektórzy się obrażają, jeszcze inni sygnalizują kontuzje-widmo, co miało miejsce chociażby przed ostatnim finałem Ekstraligi. Co na to Duaine Lindsay?

– Staram się zawsze rozumieć zawodników, bo sam grałem w rugby i wiem, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Gdy zawodnik nie trenuje mocno przed meczem z resztą zespołu, to jego obowiązkiem jest wykonywanie tak zwanej pracy zastępczej, by mocnym akcentem treningowym organizm przygotowywać do meczu. Gdy spotkanie jest w sobotę, a zgrupowanie już od poniedziałku, to nic się nie stanie, gdy zawodnik uprzedzi mnie, że dojedzie dzień później, ale jego obowiązkiem jest samemu zrobić trening. Nie może mieć dnia wolnego. Zwycięstwo w kolejnym meczu jest zawsze zachętą do ciężkiej pracy. Osiągnięcie celu jest nagrodą, która napędza do jeszcze cięższej w przyszłości. Z doświadczenia wiem, że cel bardzo często osiąga się systematycznym zwiększaniem obciążeń. Najlepiej dla trenera, gdy wszyscy zawodnicy są obecni od samego początku przygotowań.

Trenerze, ile trener potrzebuje czasu, by reprezentacja Polski grała tak, jak trener chce i oczekuje? O jakim przedziale czasowym mówimy?

– Jeżeli mam być szczery, to efekty mojej pracy będą w pełni widoczne za trzy lata. To czas, który potrzebuję, by wdrożyć pewne rzeczy i ulepszyć to, co na ten moment nie wygląda moim zdaniem najlepiej. Musimy zrobić skok jakościowy i iść z duchem czasu, gdyż rugby cały czas się rozwija. Jeżeli chcemy pójść do przodu, to potrzebujemy impulsu, który dzięki swojemu doświadczeniu mogę przekazać.

Duaine Lindsay

Uporządkujmy:

– Duaine Lindsay interesuje się polskim rugby i widział ostatnie mecze kadry – nie startuje od zera

– jest doświadczonym trenerem, pracował z reprezentacją Niemiec, która w ostatnich latach zrobiła spory progres

– z reprezentacją Polski wiąże swoją przyszłość – w Warszawie jest często, prawdopodobnie zamieszkałby tu na stałe

– mówi po angielsku, a nie np. po niemiecku czy francusku – detal, ale na pewno na plus

– chciałby w Polsce pracować dłużej, a nie przyjść tylko na chwilę

– chciałby otoczyć się ludźmi z Polski i z nimi współpracować

– nie czaruje, że kadra w maju 2018 roku będzie grała trzy razy lepiej – mówi, jakie są realia

– jest Irlandczykiem, czyli z rugby ma do czynienia od wielu lat – banał, ale znowu – na plus

– sprawia wrażenie inteligentnego i sympatycznego gościa – detal, ale znowu – na plus

– zdaje sobie sprawę z presji i „domowych wojenek” w polskim rugby, ale mimo wszystko chce w związku pracować

 

Jakie są zagrożenia, gdy faktycznie obejmie reprezentację?

– przecenia swoje możliwości i szybko mu się odechce – mimo wszystko tylko trochę zna polską mentalność

– będzie chciał zrobić skok jakościowy zbyt szybko, aniżeli jest to faktycznie możliwe

– widział rugby w kilku krajach, a Polska, to tylko Polska – prawdopodobnie w rugby szybko nie pojawią się wielkie pieniądze – nie zdaje sobie z tego sprawy

– nie poradzi sobie z krótkowzrocznością polskiego środowiska rugby i szybko spadnie mu motywacja, gdy zostanie przedwcześnie oceniany

 

Jakie są szanse dla polskiego rugby, gdy faktycznie obejmie reprezentację?

– wprowadzi swoje rządy i – podobnie jak Blikkies – pokaże nam coś, czego nikt w Polsce nie widział

– rozwiniemy się podobnie jak Niemcy, którzy jeszcze niedawno byli na zbliżonym do nas poziomie

– zawodnicy nabiorą większego szacunku do trenera z zagranicy

– efekt „nowej miotły” podziała na wszystkich motywująco

– jak to powiedział trener piłkarskiej drużyny Cracovii Michał Probierz: „Gdy trener przyjdzie na konferencję i powie „dzień dobry” po angielsku, to z automatu ma większy szacunek u wszystkich” – trochę tak jest

– teoretycznie niewielkie jest ryzyko zatrudnienia trenera zza granicy. Mówiąc brutalnie – nie mamy czego stracić

 

Jak będzie i czy ktokolwiek potraktuje jego kandydaturę w związku poważnie? Czy zostanie wzięty pod uwagę, czy trener jest już wybrany, a konkurs to teatrzyk na prośbę Ministerstwa Sportu? Przekonamy się w ciągu najbliższych kilku tygodni.

 

Jakub Borowicz

 

 

 

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem