Remis ze wskazaniem: Arka – Wisła Płock 1:1

Arka zapowiadała pójście za ciosem po czwartkowym zwycięstwie w meczu eliminacji Ligi Europejskiej, Wisła – po wygranej w ostatniej kolejce z Lechem na własnym boisku. I mimo, że wynik został otwarty bardzo szybko po rozpoczęciu spotkania, koniec końców obie drużyny podzieliły się punktami. I trzeba przyznać, że jest to sprawiedliwy rezultat, mimo że lepsze „wrażenia artystyczne” pozostawili po sobie miejscowi.

 

Już w 6 minucie meczu padła bramka dla gości. Dalekim wrzutem z autu grę wznowił Arkadiusz Reca, a obrońców Arki i Pavelsa Steinborsa w polu karnym przechytrzył stoper Wisły Damian Byrtek, głową kierując piłkę do siatki.  Gospodarze, w których składzie w porównaniu z czwartkowym meczem z FCMidtjylland zaszły cztery zmiany, mieli problemy z kontrolowaniem boiskowych wydarzeń i oddali pole gry płocczanom. Z upływem czasu jednak żółto-niebiescy odzyskiwali pewność siebie i poczynali sobie coraz śmielej w ataku. Obronie Wisły we znaki dawał się zwłaszcza Patryk Kun, ale brakowało konkretów w postaci klarownych sytuacji bramkowych. I kiedy wydawało się, że pierwsza połowa spotkania zakończy się minimalnym prowadzeniem gości, do prostopadłej piłki zagranej w pole karne wyszedł Jurado i został powalony na ziemię przez Seweryna Kiełpina.

– Wydawało mi się, że byłem pierwszy przy piłce i to ja ją wybiłem. Nie widziałem jeszcze powtórek, ale jestem przekonany, że moja interwencja była prawidłowa – mówił bramkarz gości.

Sędzia Paweł Raczkowski całą sytuację zinterpretował inaczej i bez wahania wskazał na „wapno”, a strzał z jedenastu metrów na bramkę zamienił Marcin Warcholak. Tym samym pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1.

Po przerwie wciąż grę prowadzili Arkowcy, coraz bardziej spychając przyjezdnych do defensywy. Im dłużej trwał mecz, tym głębiej cofali się wiślacy, którzy operowali głównie długimi podaniami i dość szybko pozbywali się piłki, tworząc zagrożenie pod bramką Steinborsa jedynie po stałych fragmentach gry. Z przewagi gdynian niewiele jednak wynikało.

Na kwadrans przed końcem po dobrym podaniu Merebashvilego „piłkę meczową” dla Wisły Płock miał Kamil Biliński, ale bramka nie padła. W grze Arki brakowało natomiast celnego strzału bądź dokładnego, ostatniego podania, dzięki któremu gospodarze potrafiliby przechylić szalę zwycięstwa na własną stronę. Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.

Po trzech kolejkach Arka Gdynia ma na koncie 5 punktów, na które składają się zwycięstwo i dwa remisy. Wisła Płock zgromadziła cztery oczka – po razie wygrała, przegrała i zremisowała.

 

Komentarze