Rehabilitacja. Polska – Kazachstan 3:0

Polska pokonała w Warszawie Kazachstan 3:0 i zrobiła kolejny krok w kierunku bezpośredniego awansu na przyszłoroczny Mundial w Rosji. Gole dla Biało-Czerwonych zdobyli Arkadiusz Milik, Kamil Glik oraz Robert Lewandowski.

 

Przed meczem w szeregach naszej kadry widać było wielką mobilizację i chęć rehabilitacji za blamaż, jakim zakończył się mecz w Kopenhadze, przegrany z Danią 0:4. Na fatalną grę Biało-Czerwonych zareagował także Adam Nawałka, który dokonał trzech zmian w wyjściowym składzie. Na lewą obronę w miejsce zawodzącego Jędrzejczyka powędrował Maciej Rybus, Karola Linettego zmienił Arkadiusz Milik, a Maciej Makuszewski – Kubę Błaszczykowskiego. Szczególnie ta ostatnia roszada, u rzadko podejmującego ryzyko trenera reprezentacji, była sporym zaskoczeniem.

Polacy od samego początku rzucili się do ataku. Już w 2 minucie zebraną po stałym fragmencie gry piłkę, wstrzeloną w pole karne, na nodze miał Kamil Glik, ale nie trafił do siatki. Kilkadziesiąt sekund później Kazachowie odpowiedzieli groźnym strzałem z dystansu, który o centymetry minął słupek bramki Łukasza Fabiańskiego.

W 11 minucie Biało-Czerwoni otworzyli wynik. Akcję bramkową przeprowadzili w komplecie piłkarze, którym w tym meczu zaufał Nawałka. Z lewej strony boiska dośrodkowywał Rybus, piłkę głową zgrał <Aluszewski, a z piątego metra, także głową, wpakował ją do bramki Arkadiusz Milik. Okazało się, że zmiany naszego selekcjonera wypaliły w 100%.

Po kwadransie gry fatalnie piłkę do Fabiańskiego podawał Glik, przejął ją napastnik rywali, ale przegrał pojedynek sam na sam z naszym bramkarzem. W 20 minucie rzut wolny dla Polski wykonywał Milik. Z dośrodkowania wyszedł strzał w samo okienko, ale golkiper Kazachów zaliczył skuteczna interwencję. Kilkadziesiąt sekund później z dystansu uderzał Rybus. Niecelnie.

W 37 minucie mogło i powinno być 2:0. Milik zagrał do Lewandowskiego, który odegrał do niego piętą, mijając przy tym całą linię obrony rywali. Napastnik Napoli znalazł się w sytuacji sam na sam z Lorią, ale uderzy w trybuny. Przed przerwą uderzał jeszcze zza pola karnego Zieliński, ale więcej goli w pierwszej połowie już nie padło.

Zaraz po wznowieniu gry indywidualną akcję lewym skrzydłem przeprowadził Kamil Grosicki. Podał do Milika, jednak nieco za bardzo do tyłu, za plecy napastnika, który nie trafił do siatki. Dosłownie minutę później goście po jednej z nielicznych kontr zdobyli gola, na szczęście jeden z ich piłkarzy biorących udział w tej akcji przebywał na pozycji spalonej. Po godzinie gry kolejny rajd przeprowadził Grosicki, wbiegł w pole karne między dwoma rywalami, ale jego strzał zablokowali obrońcy. W 68 minucie świetną akcję przeprowadził wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Błaszczykowski. Zagrał z klepki z „Lewym”, ale jego akcji nie zamknął Milik.

W 72 minucie gola z rzutu wolnego zdobył Robert Lewandowski, ale…nie dostrzegł tego sędzia liniowy!

Ale co się odwlecze to nie uciecze. Kilkadziesiąt sekund później po rzucie rożnym głową uderzał Kamil Glik i tym razem nikt nie miał już wątpliwości. Na ponad kwadrans przed końcem meczu Polacy prowadzili 2:0.

W 83 minucie świetnie zewnętrzną stroną stopy dogrywał ze skrzydła Grosicki, ale strzał głową Milika przeleciał minimalnie obok słupka. Chwilę później padła jednak trzecia bramka dla Polaków. Z rzutu karnego pewnie trafił Robert Lewandowski, zdobywając swojego 47 gola w biało-czerwonych barwach. Jak się okazało, ustalił tym samym końcowy wynik tego spotkania.

Warto odnotować także reprezentacyjny debiut Jana Bednarka. Obrońca Southampton pojawił się na boisku w doliczonym czasie gry.

Komentarze