Real wychodzi z dołka? Poczekajmy!

Nie wiemy prawdę mówiąc, co myśleć o obecnym Realu Madryt. Z jednej strony patrzymy w tabelę La Liga i widzimy drużynę, które regularnie potyka się o własne nogi, z drugiej świeżo w pamięci mamy mecz sprzed kilku dni, w którym to Hiszpanom udało się pokonać PSG. Jak dziś przeciwko Betisowi zagrają Królewscy? Strzelamy, że w całym Madrycie nie ma nawet jednej osoby, która potrafiłaby to trafnie przewidzieć.

Mało kto pamięta, ale problemy Realu w tym sezonie zaczęły się właśnie od meczu z Betisem. Był 20 września, na Santiago Bernabeu przyjechała ekipa prowadzona przez Quique Setiena. Real miał przewagę w całym spotkaniu, częściej zagrażał bramce gości, ale niewiele z tego wynikało. Gdy wydawało się, że Królewscy stracą dwa punkty, stało się to (od 2:05):

Wcześniej swoje szanse miał Ronaldo, Bale po pięknym uderzeniu z krzyżaka trafił w poprzeczkę. Zamiast dwóch czy trzech wbitych goli, tak jak miało to miejsce przed rokiem, Real był bardzo nieskuteczny i dał się zaskoczyć tuż przed gwizdkiem kończącym spotkanie. Barragan dośrodkował na pole karne, a w nim najsprytniejszy był pozostawiony bez opieki Sanabria, który sensacyjnie zapewnił gościom trzy punkty.

20 września Betis pokonał Real na Santiago Bernabeu 1:0

Potem Real radził sobie bardzo słabo, łącznie w 23 spotkaniach aż 10 razy stracił punkty – 6 razy remisował i 4 razy przegrywał. Wszyscy pamiętają porażkę 0:3 z Barceloną u siebie, ale do tego doszły jeszcze między innymi podziały punktów z Atletico, Gironą i Levante oraz blamaż u siebie z Villarreal, co było niemalże kopią tego, co wydarzyło się 20 września z Betisem. Żółta Łódź Podwodna długo broniła dostępu do własnej bramki, a w samej końcówce zadała jeden cios, który przesądził o wyniku końcowym w tej potyczce.

Napisalibyśmy, że Betis potrafi grać przeciwko wielkim drużynom, ale musielibyśmy skłamać – przed niespełna miesiącem na Benito Villamarin Barcelona gładko wygrała 5:0, choć trzeba przyznać, że ekipa z Andaluzji nie wyglądała źle w pierwszych trzech kwadransach. To właśnie dobra postawa w drugiej połowie może być kluczem do sukcesu – Real większość goli traci po przerwie. Wspominaliśmy już o meczu z Katalończykami, Villarrealem czy pierwszej konfrontacji z Betisem. Do tego dochodzi Levante sprzed dwóch tygodni, dwa gole stracone z Realem Sociedad i jedno z Valencią. Królewscy w bieżących rozgrywkach La Liga stracili już 23 gole. Dziś rozegrają dopiero swój 23. mecz w tym sezonie.

Żeby jednak nie pastwić się tak nad Królewskimi, trzeba przyznać, że ci dobrze spisali się w środę w meczu przeciwko PSG. Neymar, Cavani i Mbappe mieli przejechać się po wyraźnie kulejącym Realu, a Ronaldo i spółka byli w stanie odrobić straty i wypracować sobie pewną zaliczkę, którą będą bronili w stolicy Francji. Zgoda – gra Blancos momentami wyglądała bardzo słabo, na Bernabeu kilkukrotnie pojawiły się gwizdy, karnego być nie powinno (Kross był na spalonym po podaniu od Marcelo), ale kogo to dziś interesuje? Real dosyć pewnie, choć z problemami, wygrał najważnejszy mecz sezonu i jedną nogą jest już w ćwierćfinale Champions League. Że nie wygra ligi? To nie pierwszy raz – w ciągu ostatnich 10 sezonów tylko trzykrotnie na szyjach piłkarzy Królewskich zawisły złote medale. Że nie zdobędzie Pucharu Króla? No i co – w ciągu ostatnich 10 sezonów tylko dwukrotnie sięgnął po trofeum. W najważniejszych dla siebie rozgrywkach Real radzi sobie dobrze, bardzo dobrze. To z kolei będzie szansą dla Betisu, by pokusić się dziś o niespodziankę i po raz drugi ograć Real w tym sezonie.

18 luty godzina 20:45 | Betis Sevilla – Real Madryt

Wygrana Betisu: 7,2

Remis: 5,5

Wygrana Realu 1,38

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem