Real jedzie do Vigo na plażę? Niekoniecznie…

Powiedzieć, że Real Madryt w bieżącym sezonie zawodzi, to jak nic nie powiedzieć. Mimo, że klub ze stolicy Hiszpanii w trwającym sezonie zdobył już…trzy trofea, Superpucharem Hiszpanii i Europy oraz tytułem najlepszej klubowej drużyny świata żaden kibic Los Blancos się nie zadowoli. Najważniejsza jest Champions League oraz La Liga, w której Królewskich czeka dziś niełatwa przeprawa. W Vigo zmierzą się bowiem z tamtejszą Celtą.

 

Potrafią być groźni

Celtowie to oczywiście żaden tam potentat La Liga, ale warto zwrócić na nich uwagę chociażby z jednego powodu. Dwa mecze z Barceloną i jeden z Realem w przeciągu zaledwie 7 dni to naprawdę duża ilość wrażeń dla sympatyków zespołu środka tabeli Primera Division. Dziś mamy sam środek tego tygodnia, który rozpoczął się w czwartek. Rozpoczął się udanie, bo od remisu 1:1 z Dumą Katalonii w Pucharze Króla.

Od lat Celta balansuje na granicy I i II ligi, w najlepszym w historii sezonie 2002/3 zespół zajął czwarte miejsce w tabeli i wystartował nawet w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Na najwyższym stopniu rozgrywkowym w Hiszpanii ekipa z Vigo utrzymuje się szósty sezon z rzędu, w poprzednim zawędrowała natomiast aż do półfinału Ligi Europy. Dopiero tam, w dramatycznych okolicznościach, zostali zatrzymani przez Manchester United. Wówczas drużynę prowadził Eduardo Berizzo, który po sezonie przeniósł się do Sevilli. Jak wiadomo, pracę stracił kilkanaście dni temu, ale to temat na zupełnie inne rozważania… Jego posadę przejął Juan Carlos Unzue.

Juan Carlos Unzue przejął Celtę na początku tego sezonu /fot. PressFocus

Z bramki widać więcej

Obiegowa opinia mówi, ze najlepszymi trenerami zostają obrońcy i bramkarze. Po prostu stojąc z tyłu widzą więcej, a i czasu na obserwacje i wyciąganie wniosków jakby więcej. Unzue za czasów swojej piłkarskiej kariery był właśnie golkiperem i to nie byle jakim, ponieważ w Sevilli, mimo niewysokiego jak na tę pozycję wzrostu (178 cm) zaliczył 222 spotkania. Wcześniej przez dwa lata terminował w Barcelonie, a zaczynał i kończył karierę w Osasunie. Po zawieszeniu butów piłkarskich na kołku rozpoczął pracę szkoleniową jako trener bramkarzy w stolicy Katalonii właśnie. Prowadził też Numancię, a następnie w roli asystenta Luisa Enrique pracował w Celcie i Barcelonie. Po rozstaniu z Blaugraną wrócił do Vigo, żeby tam po raz kolejny spróbować samodzielnej pracy szkoleniowej.

Idzie mu całkiem przyzwoicie, a celem na ten sezon jest z pewnością poprawienie lokaty w La Liga w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami, kiedy Celta grę na dwóch frontach przypłaciła słabszą postawą na krajowym podwórku i zaledwie 13 miejscem w końcowej klasyfikacji ligowej.

Unzue bardzo długo był asystentem Luisa Enrique, teraz czas na kolejne podejście do samodzielnej pracy szkoleniowej /fot.  PressFocus

Złe…przeciętnego początki

Początek obecnego sezonu też nie należał do najbardziej udanych. Trzy porażki w czterech pierwszych kolejkach i miejsce tuż nad strefą spadkową nie zapowiadały niczego dobrego. Ofensywne ustawienie 4-3-3 oznaczało niestety dużą liczbę straconych goli, a nie strzelonych bramek. Przełamanie nastąpiło w 6 serii gier, kiedy na wyjeździe Celta pokonała Eibar 4:0. Od tego momentu zespół co prawda zalicza wzloty i upadki, ale oddalił się od strefy zagrożonej spadkiem i coraz śmielej spogląda w górę ligowej tabeli. Ewentualne punkty zdobyte w meczu z Realem z pewnością pomogłyby uwierzyć w sens wykonywanej pracy.

Co ciekawe, Celta dwukrotnie w tym sezonie mierzyła się już z Barceloną i ani razu nie przegrała. Obok wspomnianego, czwartkowego remisu w pierwszym meczu 1/8 finału Copa del Rey drużyna z Vigo przywiozła też cenny punkt z Camp Nou, gdzie 2 grudnia zeszłego roku zremisowała 2:2. Taki rezultat w przyszłym tygodniu oznaczałby awans do ćwierćfinału. Ale najpierw Real…

Latynosko-skandynawski mix

W drużynie ze stadionu Balaidos, na którym z pewnością zasiądzie dziś komplet publiczności, brakuje wielkich gwiazd światowego futbolu. Jest za to drużyna, w której każda indywidualność świetnie wie, co robić. Najlepszym strzelcem zespołu jest 30-letni Iago Aspas, znany chociażby z występów w Liverpoolu i Sevilli, który ma już na koncie 11 trafień, o 3 mniej zaliczył dotychczas młody Urugwajczyk, 21-letni Maximiliano Gomez. Piłki najczęściej dogrywa im lewoskrzydłowy Pione Sisto, którego, niestety, świetnie pamiętamy z reprezentacji Danii z meczu, w którym Polska przegrała w Kopenhadze 0:4, a ciemnoskóry piłkarz zrobił wiatrak z Thiago Cionka.

Sisto przy piłce, rywal na glebie… Thiago Cionek to zna…/ fot. PressFocus

Na pociechę dodamy tylko, że równie trudny jest do zatrzymania na boiskach La Liga, gdzie zaliczył w tym sezonie już 10 asyst. W pomocy piłkę rozgrywa jego rodak, Daniel Wass, kolejny z czterech Duńczyków w składzie. Przedpole czyści niezmordowany Słowak, Stanislav Lobotka. Obronę i bramkę Unzue w ostatnich meczach obsadzał swoimi rodakami. Dziś każdy punkt wywalczonyw meczu z Królewskimi znacznie przybliży Celtę do kolejnej przygody na europejskiej arenie, natomiast Real…zasadniczo oddali od obrony tytułu mistrza Hiszpanii. Do Vigo na plażę i wypoczynek? Niekoniecznie…

*

Oferta LV BET na niedzielne mecze La Liga:

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze