Reakcja Romańczuka na wyciągniętą rękę Furmana? Trudno się dziwić…

Kapitanem Jagiellonii był Taras Romańczuk, a Wisły Płock - Dominik Furman. Wszyscy wytężyli więc wzrok w oczekiwaniu na to, jak zachowają się obaj panowie przy losowaniu stron i przywitaniu ze sobą oraz z sędziami. Okazało się, że wspólne oświadczenie o wybaczeniu mogą wsadzić sobie w buty....

„Chcielibyśmy przeprosić wszystkich tych, którzy obserwowali ten mecz i całą polską rodzinę piłkarską. Zdajemy sobie sprawę, jak złe wrażenie wywołała nasza „dyskusja”. Wyjaśniliśmy to między sobą i podaliśmy (na razie wirtualnie) sobie ręce” – napisali obaj panowie po głośnym incydencie w poprzednim meczu obu drużyn. Rzeczywistość brutalnie to pismo zweryfikowała.

Żadnego podania rąk nie było. Taras Romańczuk trzykrotnie zlekceważył wyciągniętą dłoń Dominika Furmana…

https://twitter.com/aigel79/status/1188418647217332224

Pytanie, czy można mu się dziwić?

Przypomnijmy: chodzi o bezczelnie kretyńską i obraźliwą wypowiedź, do jakiej miał się dopuścić Dominik Furman w kierunku Tarasa Romanczuka. Oczywiście, że futbol to emocje, od których czasem aż kipi. Nerwy puszczają, w głowie się gotuje, różne rzeczy można w amoku „palnąć”. To, co według Romanczuka, kierownika Jagiellonii i innych świadków miał zrobić Dominik Furman przechodziło jednak ludzkie pojęcie.

Piłkarz Wisły Płock po spotkaniu miał nazwać piłkarza Jagiellonii… banderowcem. Krótka lekcja historii: Stefan Bandera, od którego pochodzi ta nazwa, był przywódcą Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Banderowcami nazywa się ludzi, którzy brali udział w rzezi wołyńskiej i dokonywali pogromów antyżydowskich.

W skrócie: byli bandytami, mordercami, którzy wbijali dzieciom duże i grube gwoździe do głowy, skalpowali (zdzierali z głowy włosy), obcinali nosy, języki, uszy, wybijali oczy, obrzynali wargi, rozdzierali usta od ucha do ucha, miażdżyli głowy przez wkładanie jej w zaciskane śrubą ściski, przebijali brzuchy kobietom w ciąży… Rodzajów bestialskich tortur, którymi mordowali m.in. Polaków, było więcej. Udokumentowane zbrodnie na Polakach w latach 1939-1947 opisał i zbadał Aleksander Korman. Spisał ich aż 362.

Stefan Bandera i jego ludzie zamordowali również część rodziny Tarasa Romanczuka. 

Wróćmy teraz do słów Furmana… To jak nazwać hitlerowcem kogoś, kto stracił rodzinę – najważniejsze osoby w życiu! – w czasie okupacji z rąk SS-manów. Albo stalinowcem kogoś, kogo ojciec, mąż, syn został stracony w Katyniu. To nie była obelga. To było coś gorszego, a jakkolwiek nie należałoby tego nazwać – musielibyśmy to wygwiazdkować.

Polak otwarcie po tamtym meczu powiedział, że więcej Furmanowi ręki nie poda. Łagodne oświadczenie – które dziś brzmi kuriozalnie – wydawało się zażegnywać konflikt, ale zachowanie Romańczuka jasno pokazuje, że o wybaczeniu nie może być mowy. I choć zachęcamy do wybaczania czy dawania drugiej szansy ludziom, do polskiego piłkarza Jagiellonii trudno mieć pretensje…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem