Raków Częstochowa na szczycie ligi!

Hitem dnia w polskiej Ekstraklasie musiało być spotkanie lidera z wiceliderem. Raków Częstochowa i Górnik Zabrze miały po tyle samo punktów i okupywały dwa najwyższe miejsce w tabeli, a dziś miały rozstrzygnęły między sobą, kto z nich jest w lepszej formie. Górą okazali się być piłkarze Marka Papszuna.

Spotkanie w Zabrzu, szczególnie przed zmianą stron, naprawdę mogło się podobać. Wysokie tempo spotkania pozytywnie zaskoczyło tych widzów Ekstraklasy, którzy wybrali spotkanie Górnika z Rakowem zamiast derbów Mediolanu, hitu ligi angielskiej między Manchesterem City a Arsenalem, meczu Realu Madryt czy Bayernu Monachium z udziałem Roberta Lewandowskiego. Ekstraklasę też da się bowiem lubić – zwłaszcza w takim wydaniu, zwłaszcza w pierwszej połowie. Ogólnie mieliśmy bramki, kontrowersje i dwucyfrową liczbę strzałów.

Pewnie i zasłużenie wygrali goście, choć to gospodarze szybko otworzyli wynik meczu.

Bardzo dobrze na wahadle znalazł się Prochazka, od którego za daleko ustawiony był Kun. Piłkarz Rakowa zaliczył bardzo udane zawody, ale w tej sytuacji pozwolił na dośrodkowanie, które świetnie głową wykończył Bartosz Nowak. Na odpowiedź Rakowa nie musieliśmy długo czekać. W 20. minucie dość nieodpowiedzialnie z piłką minął się Manneh, a dopadł do niej Ivi Lopez. Były piłkarz Getafe czy Levante spokojnie wykończył akcję, pokonując Chudego. Raków się rozkręcał i stwarzał kolejne akcje. Jedna z nich zakończyła się wyjściem na prowadzenie. Sam na sam wyszedł Tijanić i fantastyczną wcinką umieścił piłkę w siatce.

Jeszcze przed przerwą wyrównać mógł Górnik. I właściwie to zrobił za sprawą Jesusa Jimeneza, który wyczekał wychodzącego „pajacykiem” z bramki Szumskiego. Sędzia, a właściwie VAR, dopatrzył się jednak bardzo minimalnego spalonego. Jeśli ktoś kibicuje Górnikowi Zabrze i Liverpoolowi, mógł przeżyć niemałe deja vu. Dosłownie czubek buta, jeden jego rozmiar, zadecydował o braku zmiany wyniku na tablicy świetlnej. Tej sztuki dokonano już w drugiej połowie i to za sprawą gości. Ponownie błąd w wybiciu piłki zawodnika Górnika wykorzystał Ivi Lopez. Hiszpan czyhał na błąd, doczekał się i znów wygrał pojedynek z Chudym.

– Górnik gra powtarzalnie. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani na jutrzejszy mecz. Podchodzimy do niego z optymizmem – mówił przed meczem Marek Papszun w „Magazynie Sportowym RDC”. I faktycznie, częstochowianie znali sposób gry piłkarzy Marcina Brosza i bezlitośnie go wykorzystali. Zwłaszcza, jeśli chodzi o timing przy wyjściu do piłki, zagranej za plecy grających „na spalonego” obrońców gospodarzy. Mnogość takich akcji, szykujących się w blokach i startujących na prostopadle piłki gości – w tym wszystkim nie było przypadku. Podobnie jak w tym, że to Raków Częstochowa jest liderem Ekstraklasy.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem