Pudło sezonu w Bundeslidze. Jedno z dwóch Demirbaya w meczu z Gladbach!

Świetny mecz, sporo bramek i pudło sezonu, które równie dobrze można rozpatrywać w kategorii najlepszej interwencji obecnych rozgrywek. Spotkanie o TOP4 w Bundeslidze między Borussią Moenchengladbach i Bayerem 04 Leverkusen nie zawiodło!

Pisaliśmy przed tym spotkaniem w naszej bukmacherskiej serii Łączy Nas Obstawianie, że obie drużyny w tym sezonie pozytywnie zaskakują, są świetne w ofensywie, w dobrym stylu wróciły do gry po przerwie spowodowanej pandemią i mogą postrzelać w meczu bezpośrednim. Zwłaszcza, że ten mógł się okazać kluczowym w kontekście walki o Ligę Mistrzów. Jeśli dodać do tego fakt, że na 75 meczów w historii Bundesligi między Leverkusen i Gladbach padło aż 249 bramek – radziliśmy rozważyć typ „over 2.5 gola”. Ten sprawdził się z nawiązką.

Choć padły cztery gole, spokojnie mogło ich być dwa razy więcej. Piłkarze marnowali swoje sytuacje, choć wszystkich zawstydził Kerem Demirbay.

To była fantastyczna interwencja Elvediego, który instynktownie zatrzymał strzał pomocnika Bayeru Leverkusen, ale to musi być gol. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla piłkarza, który nie wykorzystuje tak dogodnej okazji. Można Demirbaya chwalić za dzisiejszy mecz – bo był aktywny, szukał gry i często ją kreował, zaliczył nawet bardzo ładną asystę przy trzeciej bramce Bendera – ale w meczu z Gladbach dwukrotnie nie trafił do pustej bramki. Raz w pierwszej, raz w drugiej części gry, kiedy to dobijał strzał i miał praktycznie pustą bramkę. Bohaterem internetu zostanie jednak bezdyskusyjnie dzięki tej pierwszej. Spójrzcie jeszcze raz – nawet Elvedi, który za chwilę będzie bohaterem, wygląda na zrezygnowanego…

Jeśli już jesteśmy przy Demirbayu, naprawdę wypada pochwalić środkową linię Leverkusen. Wiadomo było przed pierwszym gwizdkiem sędziego, że to będzie mecz drużyn trenerów podobnie pojmujących futbol. Nie lekceważących defensywy, ale stawiających przede wszystkim na atak, utrzymanie się przy piłce, pressing, przyspieszenie akcji w odpowiednim momencie… Peter Bosz okazał się lepszy od Marco Rosego głównie dzięki środkowej linii. Demirbay, kiedy akurat nie tracił czasu na niestrzelanie do pustej bramki, mógł się naprawdę podobać. Obok niego Charles Aranguiz, czyli żelazne płuca i chodząca – wróć, biegająca! – wersja motta „nigdy się nie poddawaj”. Kiedy założą siatkę Weiserowi, dogonisz Thurama i powstrzymasz akcję. Kiedy Hradecky będzie interweniował na raty, pierwszy dopadniesz do piłki i zażegnasz zagrożenie.

Skrzydła w postaci Diaby’ego i Bellarabiego robiły dziś sporo wiatru, ale to nie był wymarzony mecz ani jednego, ani drugiego. Wrócił na dobre natomiast Kai Havertz. Przed przerwą spowodowaną wirusem, na przestrzeni 25 kolejek, miał 5 bramek na koncie. Teraz w dwóch meczach niemal podwoił swój dorobek – tak z Werderem, jak i z Gladbach trafiał do siatki dwukrotnie. Co prawda gra jako wysunięty napastnik, ale często swoją grą neguje słowo „wysunięty”. Cofa się, szuka gry, świetnie odnajduje się między przestrzeniami – czyli to, co robi najlepiej gdy gra tam, gdzie powinien. Z obowiązków „na szpicy” wywiązuje się znakomicie, ale często Bayerowi brakowało kogoś czyhającego między stoperami. Czy Diaby, czy Bellarabi, czy nawet Havertz po przeniesieniu akcji pod bramkę rywala szukali kogoś, kogo w drużynie Leverkusen nie było. Musieli więc wstrzymywać atak, pozbawiając się nierzadko zabójczych kontr.

Te i tak były główną bronią Leverkusen w drugiej połowie. Tak jak Bayer dominował po rozpoczęciu gry, tak po zmianie stron do głosu dochodzili gospodarze. Głównie za sprawą Thurama, z niezrozumiałych powodów zmienionego przy stanie 1:2 na kilkanaście minut przed końcem. I to przez lewego obrońcę. Synowi Liliana, legendarnego defensora reprezentacji Francji, Juventusu czy Barcelony dryblingi wychodziły rzadziej niż zwykle. Sporo pojedynków przegrał też z obrońcą Bayeru, Tapsobą. To on, do spółki z Pleą, był jednak głównym motorem napędowym ataków Gladbach. To on, po podaniu wspomnianego wcześniej snajpera „Źrebaków”, strzelił jedyną bramkę w tym meczu dla drużyny Marco Rosego. Wendt raz ładnie dośrodkował na głowę Plei, ale nie dał drużynie połowy tego, co dawał grający z dziesiątką Marcus.

Trzy punkty zasłużenie pojechały do Leverkusen.

Kontrowersje mógł wzbudzić rzut karny po faulu Gintera na Bellarabim, po którym na 2:1 strzelił Havertz, ale po pierwsze: arbiter się z tego wybroni bez problemu, a po drugie: ze skuteczniejszym Demirbayem bylibyśmy świadkami pogromu. Na takowy Gladbach nie zasłużyło, bo miało swoje okazje i przez część spotkania było drużyną przeważającą, ale ani przez chwilę nie miało go pod kontrolą. Ta zaś najmocniej cechowała Leverkusen, które wyprzedza Borussię w tabeli i potwierdza spore aspiracje. Kto wie, być może nawet mistrzowskie…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem