Pudło roku i samobój sezonu w jednym meczu Ekstraklasy. Multiliga pełna emocji

Zarówno spotkanie Cracovii z Lechią Gdańsk transmitowane przez Telewizję Polską, jak i pozostałe spotkania w ramach Multiligi przyniosły sporo emocji, bramek i zaskakujących rozstrzygnięć. Nie zabrakło też "typowej Ekstraklasy", bo w meczu Piasta z Koroną widzieliśmy i spektakularne pudło, i "pięknego" samobója, i niestrzelonego karnego, i kilkubramkowy pogrom...

Wiele bramek w meczach na szczycie, lider przegrywający w Krakowie 2:4, Legia Warszawa odwracająca losy spotkania w meczu z Pogonią Szczecin, przynajmniej cztery piękne gole w okienko bramki rywali (plus piąta, ale nie do tej, co trzeba…), emocjonująca walka o ósemkę i o utrzymanie – ostatnia kolejka sezonu zasadniczego stała na naprawdę dobrym poziomie.

Wiele osób ogląda Ekstraklasę jednak nie dla poziomu, a dla „swojskości”. Tej również nie zabrakło!

Obfitował w nią zwłaszcza mecz Piasta Gliwice z Koroną Kielce. Goście rozgoryczeni iluzorycznymi szansami na awans do górnej połowy tabeli humorów w Gliwicach sobie na pewno nie poprawili. Nie dość, że przegrali 0:4 z fenomenalną w tym sezonie drużyną Waldemara Fornalika, to jeszcze indywidualnie zaliczyli pudło sezonu (Soriano) i wyjątkowej urody gola samobójczego…

Powodem do dużego optymizmu jest jednak to, że takie obrazki, w których rządził przypadek, było niewiele. Ostatnia kolejka sezonu zasadniczego obfitowała również, a może i przede wszystkim w piłkę na naprawdę dużym (jak na nasze realia) poziomie. Piękne bramki m.in. Juana Romana z Miedzi, Medeirosa z Legii, Lipskiego z Lechii, Javiego Hernaneza z Cracovii z rzutu wolnego, świetna akcja indywidualna i asysta Savicevicia z Wisły Kraków, panenka Imaza z Jagiellonii Białystok…

Działo się w tej kolejce dużo dobrego, jeśli chodzi o popularyzację Ekstraklasy.

Na pewno pomogła w tym formuła Multiligi, w której osiem spotkań rozegrano w jednym momencie, dzięki czemu dostaliśmy dobrze wyciśnięty sok z Ekstraklasy. Nie było długo wykonywanych stałych fragmentów gry czy rzutów z autu, nie było zwijania się z bólu na boisku, nie było klepania między stoperami…

Był dzwoneczek, były bramki, były emocje i zwroty akcji. Pani Ekstraklasa w najlepszym wydaniu, w najlepszym stroju wieczorowym, piękne umalowana i oglądana przez większą widownie. Oby więcej takich powodów do śledzenia polskiej ligi!