Przywiązanie do barw kluczem do sukcesu?

Wczoraj Paolo Maldini, Tony Adams, Jamie Carragher, Javier Zanetti. Dziś Steven Gerrard, Francesco Totti, Carles Puyol, Tony Hibbert. Jutro Tomasz Loska, Łukasz Wolsztyński, Szymon Żurkowski i młodzi z Akademii Górnika?

– My, kibice Górnika, jesteśmy przywiązani do naszej wspaniałej historii i dopingujemy drużynę bez względu na wyniki, czego najlepszym przykładem była nasza frekwencja podczas sezonu, kiedy spadliśmy z ekstraklasy, a także, gdy graliśmy na jej zapleczu. Brakuje nam natomiast grających ikon, które byłyby związane z klubem nie tylko na murawie, ale także poza nią. Wzoru do naśladowania, który sprawiłby, że każdy chciałby mieć koszulkę z jego nazwiskiem – to cytat z Roosvelta81.pl, jednej ze stron traktujących o zabrzańskim klubie.

Pochodzi on z 2013 roku i pokazuje, jak wiele zmieniło się w klubie obecnego lidera ekstraklasy przez ostatnie cztery lata. Wówczas kibice z ogromnym sentymentem wspominali Jacka Wiśniewskiego, „ostatniego takiego piłkarza”, jak pisali w komentarzach kibice KSG. Dziś tych zawodników jest wielu. I niewykluczone, że niejeden młody kibic będzie chciał mieć koszulki z nazwiskami swoich ulubieńców. Trójkolorowi są mistrzem rundy jesiennej i mają szansę świętować w czerwcu pierwsze od 30 lat mistrzostwo Polski. Właśnie dzięki „chłopakom z okolic”, których w przyszłości ma być coraz więcej.

Szymon Żurkowski – symbol lidera i mistrza jesieni w ekstraklasie.

Zagraj, zagraj, jak za dawnych lat…

W kadrze Górnika znajduje się obecnie, zgodnie z definicją UEFA, aż czternastu wychowanków. W dodatku młodych, bo średnia wieku “osiemnastki” powołanej na ostatni mecz z Lechem Poznań to 23,5 lat. Mocno zawyżają ją Hiszpanie: Igor Angulo (33) i Dani Suarez (29), którzy są jedna w tej mieszance młodości i fantazji absolutnie niezbędni.

Na mecze Górnika walą tłumy. Dlaczego? Między innymi przez to, że wreszcie w zabrzańskim klubie wysłuchano jednej z pieśni płynącej z Torcidy traktującej o tym, by Trójkolorowi zagrali jak za dawnych lat. Włodarze klubu poszli właśnie w tym kierunku – identyfikacji z historią, barwami klubowymi, herbem, miastem, kibicami. Piłkarze to w olbrzymiej większości ludzie stąd. Tak, jak w złotych dla Górnika czasach.

Finał Pucharu Zdobywców Pucharów. Manchester City – Górnik Zabrze. Skład: Hubert Kostka (Markowice, 50km od Zabrza) – Jerzy Gorgoń (Zabrze), Stanisław Oślizło (Jedłownik, 50km), Stefan Floreński (Sośnica-Gliwice, 8km), Henryk Latocha (Bieruń, 56km), Alfred Olek (Swietochłowice, 12km), Zygfryd Szołtysik (Sucha Góra, 13km), Erwin Wilczek (Wirek, 12km), Jan Banaś (Berlin, później Mikołów, 20km), Włodzimierz Lubański (Gliwice, 13km), Władysław Szaryński (Szczecin). Z ławki weszli Hubert Skowronek i Rainer Kuchta – obaj z oddalonych o rzut beretem Gliwic.

Obecnie w Górniku jest trener Brosz, bramkarz Loska, dwóch Wolsztyńskich  z Knurowa (20km), Wolniewicz i Koj z Rudy Śląskiej (12km), Nowak z Katowic (20km), Urynowicz z Biskupic (4km), Kasprzik, Pawłowski i Żurkowski z Zabrza. Tak jak w składzie Matyasa z pamiętnego finału Szaryński był z dalekiego Szczecina, tak powoływany do reprezentacji Polski Damian Kądzior pochodzi z Białegostoku. Jan Banaś urodził się w Berlinie, Igor Angulo – w Bilbao.

Marcin Brosz inspiruje się historią Górnika, sam też pochodzi z okolic Zabrza.

Różnic między obiema jedenastkami jest mnóstwo, ale mają one cechę wspólną: obie są związane emocjonalnie z 14-krotnym mistrzem Polski, wychodząc na boisko dadzą się za niego pokroić, a kibicom mającym biało-niebiesko-czerwonymi szalikami chcą dać trochę radości, a nie 90 minut nudnej kopaniny i trzeszczący w zębach piach.

Sam Brosz przyznaje, że lubi spotykać się ze starszymi piłkarzami, którzy osiągali z Górnikiem wielkie sukcesy. Analizował z nimi również to, skąd pochodzili. W większości były to miasta ościenne. Jak twierdzi, dziś świat jest otwarty, ludzie są kosmopolitami, nie ma granic, ale skoro wówczas udało się stworzyć w ten sposób silny klub – dlaczego teraz ma się nie udać?

Zagraj, zagraj też w następnych latach…

Aby smutne widmo spadków z 2009 i 2016 roku już do Zabrza nie wróciło, wraz z tabunem najemników z różnych zakątków Polski i Europy, postanowiono położyć duży nacisk na Akademię. Z tego, jak ważne jest szkolenie nie tylko dobrych zawodników, ale też piłkarzy związanych z klubem, zdają sobie sprawę wszyscy. Od kibiców, przez działaczy, aż do samych piłkarzy.

Piłkarze pokazali klasę, przekazując 100 tysięcy złotych na Akademię Górnika (fot. sociosgornik.pl)

Ci ostatni sprawili najmłodszym Trójkolorowym sporą niespodziankę. W kwietniu, gdy Górnik miał minimalne szansę na awans do ekstraklasy, fani postanowili zrobić zrzutkę i w przypadku sukcesu przekazać zebraną kwotę piłkarzom. Jak wiemy, awansować się udało, ale zawodnicy pieniędzy nie zgarnęli. Całą premię, jaką otrzymali za awans do Ekstraklasy od socios Górnika, przekazali na rzecz Akademii. Konkretnie: za otrzymane od kibiców 100 tysięcy złotych zakupili bus, którym na mecze jeździć będą juniorzy KSG. Oklejonym klubowymi barwami i napisem pojazdem przyjechali na stadion im. Ernesta Pohla piłkarze: kapitan Szymon Matuszek i Maciej Ambrosiewicz. Wysiedli z niego na murawie, po czym przywitali się z najmłodszymi i przekazali prezent na ręce Akademii.

Jednym z naszych celów jest to, aby jak najwięcej dzieci utożsamiało się z Górnikiem. Pozytywne efekty widać gołym okiem. Już czterolatki uczymy piosenek stadionowych i potrafią je zaśpiewać lepiej niż niejeden starszy kibic. Te maluchy cieszą się, że mogą chodzić na mecze, dopingować razem z rodzicami. Nasi wychowankowie i ich rodziny są coraz bardziej widoczni na stadionie, a to również jeden z naszych celów – przekonuje za pośrednictwem oicjalnej strony klubu odpowiedzialny za projekt młodzieży w Zabrzu, Łukasz Milik. – Akademia Górnika to nie tylko Zabrze. To również Knurów, Gierałtowice, Pilchowice, Poniszowice, Tarnowskie Góry, Rydułtowy, Syrynia oraz Szczerbice, a tych miejsc jest coraz więcej – dodaje.

Obecnie w akademii trenuje ponad 900 młodych zawodników. Cel? Osiągnięcie magicznej dla Górnika liczby 1948 wychowanków, nawiązującej do roku założenia klubu. Dobrą pracę z młodzieżą w Zabrzu doceniają sponsorzy, których w Akademii systematycznie przybywa. Piłkarze KSG zostali mistrzem rundy jesiennej sezonu zasadniczego, ograli – jako beniaminek! – między innymi Legię Warszawa czy Lecha Poznań. Żurkowski, Wolsztyński, Loska i reszta zrobią wszystko, by to właśnie na nich wzorowało się następne pokolenie młodych biało-niebiesko-czerwonych. Jeśli włodarze klubu nie zmienią swojej polityki – w przyszłości zarówno kibiców, jak i piłkarzy, których ci kibice mają oklaskiwać, zapewne nie zabraknie.

Komentarze