Przywiązane do klubowych barw? Nie w Polsce…

Już dziś spotkanie pomiędzy Górnikiem Zabrze a Lechią Gdańsk, w którym z pewnością faworytem będzie liderujący w tabeli beniaminek z Zabrza. Jeszcze jakiś czas temu taki obrót spraw byłby wręcz niemożliwy, ale po 18 kolejkach sezonu 2017/2018 zwycięstwo Lechii moglibyśmy odebrać z całą pewnością jako sporą niespodziankę.

Wszystko przez to, że Górnik idzie jak burza i trudy bieżącej kampanii zdają się nie robić na nim żadnego wrażenia. W poprzednią niedzielę przekonała się o tym Wisła, która u siebie przegrała 2:3. Lechia pokonała 3:1 Śląsk Wrocław i gdyby nie wpadka tydzień wcześniej z Cracovią, to moglibyśmy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że biało-zieloni radzą sobie w lidze dobrze. Z czterech ostatnich meczów aż trzy wygrane to mimo wszystko dosyć spory zastrzyk punktów jak na ekipę, w której zmienił się trener i w której od pierwszego meczu sezonu wiedzie się nie najlepiej.

Dziś, przed meczem, w którym – tak jak już powiedzieliśmy – więcej argumentów przemawia za gospodarzami, przypomnimy spotkanie z 2010 roku, gdy jeszcze na starym obiekcie przy ulicy Traugutta w Gdańsku Lechia pokonała Górnika 5:1. Na sam początek – skrót tamtego meczu.

Siedem lat – wcale nie aż tak dużo, śmiało można powiedzieć, że to było bardzo niedawno. Spójrzmy na samym początku na składy, w których oba zespoły przystąpiły do tego meczu:

Lechia: Paweł Kapsa, Deleu, Sergejs Kozans, Krzysztof Bąk, Hubert Wołąkiewicz, Ivans Lukjanovs, Łukasz Surma, Marko Bajic (Marcin Pietrowski), Paweł Nowak (Jakub Popielarz), Abdou Razack Traore, Paweł Buzała (Aleksandr Sazankow)

Górnik: Adam Stachowiak, Michael Bemben (Adam Danch), Adam Banaś, Mariusz Jop, Mariusz Magiera, Grzegorz Bonin, Mariusz Przybylski, Aleksander Kwiek, Daniel Sikorski (Adrian Świątek), Marcin Wodecki (Szymon Sobczak), Tomasz Zahorski

Zamiast zanalizować tamto spotkanie, wracać do fatalnego błędy Kapsy i delektować się dubletem Traore, postanowiliśmy sprawdzić, w jakich klubach grają dziś wszyscy bohaterowie tamtego widowiska. Na których stadionach możemy ich obecnie podziwiać i barwy jakich zespołów reprezentują.

Lechia Gdańsk:

Paweł Kapsa – Miedź Legnica

Deleu – Cracovia

Sergejs Kozans – FC Riga

Krzysztof Bąk – Bytovia Bytów

Hubert Wołąkiewicz – Chojniczanka Chojnice

Ivans Lukjanovs – Fakel Voronezh (Łotwa)

Łukasz Surma – koniec kariery

Marko Bajic – NK Borac-Agrar Bobota (Serbia)

Marcin Pietrowski – Piast Gliwice

Paweł Nowak – Wiślanka Grabie

Jakub Popielarz – koniec kariery

Abdou Razack Traore – Atiker Konyaspor

Paweł Buzała – bez klubu

Aleksandr Sazankow – FK Orsza (Białoruś)

Paweł Buzała i Deleu to byli piłkarze Lechii Gdańsk / PressFocus

Górnik Zabrze:

Adam Stachowiak – Gazisehir Gaziantep Futbol Kulubu (Turcja)

Michael Bemben – koniec kariery

Adam Danch – Arka Gdynia

Adam Banaś – koniec kariery

Mariusz Jop – koniec kariery

Mariusz Magiera – Podbeskidzie Bielsko-Biała

Grzegorz Bonin – Górnik Łęczna

Mariusz Przybylski – Górnik Zabrze II drużyna

Aleksander Kwiek – Widzew Łódź

Daniel Sikorski – Pafos FC

Adrian Świątek – Schleswig 06 – VI liga niemiecka

Marcin Wodecki – Odra Opole

Szymon Sobczak – Podbeskidzie Bielsko-Biała

Tomasz Zahorski – Stomil Olsztyn

Tomasz Zahorski odpowiadał w przeszłości za strzelanie goli w Górniku Zabrze PressFocus

Mamy zatem 28 zawodników, z których żaden po 7 latach nie reprezentuje zespołu, w którym grał właśnie w 2010 roku. Ktoś powie – i co z tego? Patrząc na to szerzej, dziwne jest to, że migracje polskich zawodników są aż tak duże. A gdzie przywiązanie do barw? A gdzie wychowankowie? A gdzie legendy klubowe, które są z klubem na dobre i na złe? Nie chcemy się pastwić, nie o to chodzi. Fakty są jednak takie, że stosunkowo niedawno, czyli w 2010 roku, doszło do konfrontacji pomiędzy Lechią a Górnikiem. Gospodarze wygrali 5:1, a żaden z zawodników, który obecnie zasiada w jednej lub drugiej szatni tamtych wydarzeń nie pamięta. Wszystko może obejrzeć w internecie, za pomocą Youtube’a lub przeczytać w internecie.

Kilka słów o dzisiejszym meczu. Górnik jest w znakomitej formie i gdyby mocno zaakcentował końcówkę w Ekstraklasie jeszcze w tym roku, to naprawdę ma spore szanse na podium, a może i nawet na wygranie całej ligi. Lechia po górkach i dolinach w końcu wskoczyła na właściwe tory, choć zdarzają jej się wpadki, jak ta z Cracovią przed dwoma tygodniami. Gospodarze wygrali cztery z pięciu ostatnich meczów, Lechia na wyjazdach radzi sobie całkiem dobrze (3. miejsce w stawce) i uzbierała łącznie 11 punktów. Faworytem Górnik, ale biało-zieloni mają swoje argumenty, które będą chcieli zapewne wykorzystać.

8 grudnia o godzinie 20:45 spotkanie Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk

Wygrana Górnika: 2,2

Remis: 3,5

Wygrana Lechii: 3,0

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze