Przeżyjmy to jeszcze raz: Adamek pokonuje Gołotę na PBN I

Dokładnie dzisiaj, 24 października 2018 roku, mija 9 lat od największej polsko-polskiej walki bokserskiej na naszej ziemi. W Atlas Arenie w Łodzi najpopularniejszy pięściarz w historii naszego kraju, Andrzej Gołota, zmierzył się z Tomaszem Adamkiem, byłym już wtedy czempionem dwóch kategorii wagowych. Ich starcie było daniem głównym pierwszej edycji bokserskiej imprezy pod nazwą Polsat Boxing Night.

Każdy kibic pamięta Gołotę, którego legendarne walki jeszcze długo będą pokazywane młodym adeptom szermierki na pięści. Człowiek-legenda, gość, który potrafił uciekać z ringu z Mike’m Tysonem już po dwóch rundach, przegrać w pierwszej odsłonie z Lemonem Brewsterem, ale i bić dwukrotnie poniżej pasa Riddicka Bowe. Gołota, czyli człowiek zagadka, który aż czterokrotnie stawał przed szansą zdobycia pasa mistrzowskiego w królewskiej dywizji i dwukrotnie, zdaniem wielu, swoje szanse wykorzystał. Oszukany jednak w konfontacji z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem musiał obejść się smakiem, a cała Polska łączyła się z nim w bólu i rozpaczliwie szukała wytłumaczeń z takich, a nie innych werdyktów sędziowskich.

Ten sam Gołota był naszą nadzieją w październiku 2005 roku, gdy stał przed ostatnią z szans, właśnie z Brewsterem. Chwilę wcześniej mistrzem świata dosyć niespodziewanie w wadze półciężkiej został Adamek, co miało być nadzieję na dwa tytuły jednej nocy. Niestety – Gołota zawiódł i wytrzymał między linami niespełna minutę.

Cztery lata później „Góral” był już również po pokonaniu Steve’a Cunninghama i wywalczeniu pasa IBF. Gołota znajdował się wyraźnie po drugiej stronie rzeki, ale wciąż miał problem z wyniesieniem rękawic bokserskich na strych. Prywatne mini-konflikty pomiędzy panami zaważyły o tym, że obaj chcieli ze sobą zawalczyć. Nigdy publicznie nie komentowano, co poszło między pięściarzami nie tak, ale wspominano kiedyś, że „Góral” żartował ze swojego starszego kolegi, iż ten pokazuje się publicznie w towarzystwie pewnej pani, co Gołotę zdenerowało. Bokser z Gilowic nie był podobno również wdzięczny za to, że Gołota pomagał mu, gdy ten dopiero rozpoczynał karierę w Stanach Zjednoczonych. Obaj przeświadczeni o swojej wyższości wyszli do ringu, by rozwiązać wszystkie porachunki.

Walka była już tak naprawdę bez historii, bo wyraźnie szybszy Adamek obijał w prawie każdej z rund bezradnego Gołotę, który ostatecznie pojedynek ten przegrał przed czasem. Wtedy wydawało się, że ten pierwszy tak widowiskowo zadebiutował w kategorii ciężkiej, że zgodnie z zapowiedziami będzie w stanie zostać pierwszym polskim mistrzem świata w królewskiej dywizji. Drugi zakończył karierę, choć dziś wszyscy wiemy, że jeszcze jeden pojedynek stoczył. Podczas PBN II przed czasem wygrał z nim Przemysław Saleta.

Gołota, mimo spektakularnej kariery, dwukrotnie przegrał przed czasem na zakończenie swojej kariery – z Adamkiem i Saletą.

Dziś, co by nie mówić, mija 9 lat od wydarzenia historycznego w polskim sporcie. Dwóch z trzech najlepszych polskich pięściarzy skrzyżowało ze sobą w rękawice, na polskiej ziemi, a wydarzeniem tym żyli wszyscy rodacy. Dziś kondycja polskiego boksu wydaje się być dużo gorsza, bo pojedynek hitowy w wadze ciężkiej, czyli konfrontacja Artura Szpilki z Mariuszem Wachem, nie grzeje już tak, jak kiedyś, polscy promotorzy mają problem z tym, żeby wypełnić średniej wielkości obiekty do ostatniego krzesełka. Wtedy, 9 lat temu, wydawało się, że jeden kosztem drugiego wybije się i zrobi pierwszy krok w drodze po trzeci pas mistrzowski.

Dziś Gołota siedzi przy kominku i boks ogląda w telewizji, Adamek po 19 pojedynkach w wadze ciężkiej od tamtego momentu również jest już poza sportem, gdyż kilkanaście dni temu zakończył sportową karierę.

„LV BET ZAKŁADY BUKMACHERSKIE POSIADA ZEZWOLENIE URZĄDZANIA ZAKŁADÓW WZAJEMNYCH WYDANE PRZEZ MINISTRA FINANSÓW. UDZIAŁ W NIELEGALNYCH GRACH HAZARDOWYCH MOŻE STANOWIĆ NARUSZENIE PRZEPISÓW. HAZARD ZWIĄZANY JEST Z RYZYKIEM.”