Przedwczesny finał z wielkim transferem w tle

Nie mogły się lepiej ułożyć pary półfinałowe trwającej edycji Ligi Mistrzów. Rywalizacja Bayernu z Realem przez wielu określana jest mianem przedwczesnego finału tych rozgrywek, a koneserzy cieszą się, że zamiast jednego spotkania będziemy mieli do czynienia z dwumeczem. W drugiej parze natomiast zmierzyli się sprawcy ogromnych, ćwierćfinałowych sensacji, a podczas starcia na Anfield Road zawiesili wczoraj poprzeczkę niezwykle wysoko. Zarówno pod względem strzelonych goli jak i poziomu gry. Dziś natomiast będziemy świadkami konfrontacji na Allianz Arena w Monachium. Konfrontacji z jednym, za to bardzo konkretnym podtekstem w postaci potencjalnego transferu między obydwoma klubami…

Warto zauważyć, że w klubowym rankingu UEFA, czyli tym obejmującym wyniki na przestrzeni pięciu ostatnich sezonów Real zajmuje pierwsze, a Bayern drugie miejsce. Zmierzą się więc dwie najlepsze obecnie europejskie drużyny. Za którą przemawia więcej argumentów przed pierwszym spotkaniem, które dziś odbędzie się w stolicy Bawarii? Sprawdzamy.

Argumenty za Bayernem

Robert Lewandowski

Jupp Heynckes oszczędza ostatnio polskiego napastnika, a ten, kiedy już pojawia się na boisku, gra jak z nut. Nie można powiedzieć, żeby Lewy kiedykolwiek zawodził w barwach Bayernu, ale gołym okiem można dostrzec świeżość, którą odzyskał snajper. To właśnie on może być bohaterem wielkiego, letniego transferu pomiędzy klubami. Wątpliwe, żeby jego postawa w dwumeczu miała wpływ na wzrost lub spadek zainteresowania Królewskich jego osobą, w Madrycie doskonale wiedzą, na co go stać. Ale niektórzy sądzą, że gdyby monachijczycy sięgnęli po Puchar Mistrzów, byliby znacznie bardziej skorzy do puszczenia swojego najlepszego piłkarza. A o profesjonalizm Roberta można być wyjątkowo pewnym – wystarczy przypomnieć sobie, jak gnębił swój obecny klub jeszcze w barwach Borussii Dortmund, gdy zmiana barw była już przesądzona. No i oczywiście najważniejsze – Lewy umie i lubi strzelać gole Królewskim. W barwach Bayernu uczynił to już kilkakrotnie, a wczoraj minęło 5 lat od …

Zagra u siebie

W tym sezonie Bawarczycy uczynili z Allianz Areny prawdziwą twierdzę. W lidze z 15 spotkań wygrali 13 i tylko dwa zremisowali przy bilansie bramkowym 51:10. W Champions League również nie zaznali goryczy porażki, a potrafili wygrać chociażby 3:1 z PSG bądź zdeklasować Besiktas 5:0 już w fazie pucharowej. Wydaje się, że Bayern nie tylko powinien od pierwszej minuty odważnie zaatakować rywali, ale postarać się strzelić jak największą liczbę bramek, co może okazać się kluczowe w kontekście awansu do finału Ligi Mistrzów. Królewscy wybierają się na stadion, na którym jeszcze nikt w ostatnich miesiącach nie wygrał i doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Stabilizacja a’la Heynckes

Bayern pod okiem Juppa Heynckesa spisuje się po prostu świetnie. Miał już w tym sezonie serię 14 zwycięstw z rzędu w meczach o stawkę. Gra fantastycznie nie tylko przed własną publicznością, ale wszędzie, gdzie się tylko pojawi. Doświadczony szkoleniowiec umiejętnie rotuje składem, a w ważnych spotkaniach, jak chociażby w ćwierćfinałowym dwumeczu z Sewillą, zespół prezentował bardzo wyrachowaną, ergonomiczną piłkę, nastawioną na wynik i osiągnięcie celu. A ponieważ celem nadrzędnym, w chwili przypieczętowania mistrzostwa Niemiec, jest aktualnie triumf w Champions League, można mieć pewność, że Bayern do konfrontacji z Realem przystąpi optymalnie przygotowany. W Madrycie o takiej stabilizacji, zarówno jeśli chodzi o samą grę jak i osiągane rezultaty na wszystkich frontach nie można w tym sezonie mówić.

Jupp Heynckes poukładał grę Bayernu / fot. PressFocus

Najtrudniejszy egzamin

Podczas gdy Real prowadził wyniszczające wojny z PSG i Juventusem, Bayern losował teoretycznie słabszych rywali: Besiktas i Sevillę. Dwumecz z Turkami zamknął w praktyce po pierwszych 90 minutach, natomiast rywalizacja z zespołem z Hiszpanii, mimo niewysokiego wyniku, ani przez chwilę nie wydostała się spod kontroli Bawarczyków. Dopiero półfinałowa konfrontacja z Królewskimi będzie stanowiła dla Bayernu prawdziwy egzamin, podczas którego trzeba będzie wznieść się na wyżyny umiejętności. W Monachium wszyscy mają nadzieję, że drużyna Juppa Heynckesa zda go z wyróżnieniem.

Argumenty za Realem

Cristiano Ronaldo

W Monachium liczą na Lewego, w Madrycie – na CR7. I mają ku temu podstawy – Polak w dziewięciu meczach tej edycji Ligi Mistrzów pięciokrotnie wpisał się na listę strzelców, natomiast Portugalczyk – aż piętnaście, mając zaledwie jeden występ więcej. Cristiano zawsze był maszynką do strzelania goli, ale w tej edycji kontynentalnych zmagań przechodzi siebie samego. Nie było jeszcze spotkania, w którym chociaż raz nie pokonałby bramkarza drużyny przeciwnej, a przewrotka w Turynie, po której brawo bili mu nawet kibice Juve przejdzie do historii Champions League. Ciekawe, czy w Monachium mają już plan na zatrzymanie Ronaldo i czy zdołają wcielić go w życie…

Czy da się zatrzymać Ronaldo? / fot. PressFocus

Wszystkie siły skoncentrowane na Lidze Mistrzów

Superpuchar Europy i Hiszpanii oraz Puchar Interkontynentalny to fajne dodatki do klubowej gabloty, ale w Madrycie nikogo one nie interesują. W La Liga idzie poniżej oczekiwań, Puchar Króla też został przegrany w kompromitującym stylu – na dobrą sprawę tylko wygranie Pucharu Europy może uratować ten sezon. W stolicy Hiszpanii wiedzą o tym już od kilku miesięcy i ewidentnie wszystkie swoje siły rzucają na szalę właśnie w kontynentalnych rozgrywkach. To właśnie w dwumeczu z PSG czy podczas spotkania w Turynie widzieliśmy najlepszą w tym sezonie grę Królewskich. Nie ulega wątpliwości, że jedynie prezentując najwyższą dyspozycję można pokonać Bayern. Ale właśnie na takie okazje w tym sezonie Real wyjątkowo potrafi się spiąć.

Bo zagra w optymalnym składzie

Do wyjściowej jedenastki powróci Sergio Ramos, którego nieobecność była tak widoczna w konfrontacji z Juve na Santiago Bernabeu. Poza tym praktycznie wszyscy piłkarze Zinedine’a Zidane’a są zdrowi i gotowi do gry, jeśli nie liczyć rezerwowego obrońcy Nacho. O takim komforcie nie może mówić Jupp Heynckes, który nie będzie mógł skorzystać z Manuela Neuera, Davida Alaby, Arturo Vidala oraz Kingsleya Comana. To po jednym, poważnym ubytku w każdej z formacji. Oczywiście nikt w Monachium z tego powodu szat rozrywać nie będzie, bo Bayern ma bardzo szeroką ławkę rezerwowych, ale nie ulega wątpliwości, że może z wyjątkiem Comana, wszyscy ci piłkarze to kandydaci do wyjściowego składu. A w takiej konfrontacji, gdzie liczyć się może każdy detal, umiejętności któregoś z nich może w najważniejszym momencie zabraknąć.

Kapitan wraca do składy po zawieszeniu za kartki w rewanżu z Juventusem – bez niego Królewscy mieli ogromne kłopoty…/fot. Pressfocus

Bo wygrał dwa ostatnie mecze na Allianz Arena

Wbrew pozorom – to ma znaczenie, bo wpływa na poziom pewności siebie piłkarzy przed meczem. W zeszłorocznym ćwierćfinale Real rozpoczął dwumecz od wyjazdowego zwycięstwa 2:1, a dwie bramki zdobył CR7. Z kolei niemal równo cztery lata temu, w półfinale rozgrywek 2013/2014 Bayern miał na swoim stadionie odrobić jednobramkową stratę, natomiast przegrał aż 0:4, a po dublecie ustrzelili wówczas Sergio Ramos i Cristiano Ronaldo. Gdzieś z tyłu głowy będą mieli to piłkarze obu zespołów.

W pojedynku na argumenty wyszło nam 4 do 4… I mimo, że taki wynik w pierwszym meczu tej konfrontacji jest raczej mało prawdopodobny, życzymy go wszystkim postronnym obserwatorom. Sami natomiast liczymy na piękną, ofensywną grę obu zespołów. I dużo goli! Wczoraj przykład dały drużyny Liverpoolu i Romy.

*

Stawki LV BET na mecz półfinałowe Ligi Mistrzów

Bayern Monachium – Real Madryt | Środa, 25.04.2018 | 20:45
Wygra Bayern: 2.01
Remis: 3.7
Wygra Real: 3.6
Gol Roberta Lewandowskiego: 1.75
Gol Cristino Ronaldo: 1.85

Pełna oferta LV BET na mecze Ligi Mistrzów po kliknięciu w baner

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem