Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Prijović – w Legii problem, w Grecji gwiazdor. Dlaczego zmarnowano jego potencjał?

Chce odejść? Niech idzie i najlepiej zamknie za sobą drzwi. Znajdziemy lepszego – pomyśleli przy Łazienkowskiej, „pozbywając się”, jak pisało większość mediów, Aleksandara Prijovicia. PAOK zapłacił za niego dwa miliony euro, co wówczas zostało uznane za spory sukces, bo przyszedł za jakieś grosze. Dziś wiadomo, że był to najlepszy interes w historii nie Legii, a Greków.

Czy był piłkarzem wybitnym? Na pewno nie. Czy wziął ligę szturmem? Nie ma opcji. Był solidny, ponadprzeciętny, ale jego trzynastu goli w ekstraklasie nikt nie wspomina z łezką w oku. Czy sprawiał problemy poza boiskiem? Jak najbardziej. Siał ferment, opowiadał bajki w mediach, narzekał, kłócił się z trenerami. Może trochę za bardzo wczuł się w rolę Zlatana Ibrahimovicia, do którego z przekąsem porównywano go ze względu na aparycję.

W Grecji z jego „zlatanowaniem” nikt nie ma problemów. Tam jest królem – dosłownie i w przenośni. Królem strzelców ligi lepszej niż Ekstraklasa i królem Salonik, gdzie kibice najchętniej wybudowaliby mu pomnik. Zdobył 19 bramek w 27 meczach. Średnio strzelał co 112 minut. Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, stanie się najdroższym piłkarzem w historii PAOK-u. Ponoć już znalazły się kluby, które z przyjemnością wpłacą klauzulę odstępnego – 10 milionów euro.

Przypomnijmy, że z Legii odchodził w atmosferze małej afery. Kompletnie odbiło mu, kiedy dostał propozycję kontraktu z Chin. Poprzez prasę oznajmił, że Warszawa to dla niego temat zamknięty. Jeszcze jednak nie zdążył się spakować, a okazało się, że sprawa jest nieaktualna. I został w klubie, który na dobre stracił do niego zaufanie. Wówczas Legię z opresji wybawił PAOK, kupując przyszłą największą gwiazdę ligi greckiej.

Prijović

O zdanie zapytaliśmy u źródła, czyli Vlasissa Kambanisa, dziennikarza greckiego Voria.gr.

– Tak, w tym momencie Prijo jest największą gwiazdą ligi greckiej, obok Sergio Araujo, wypożyczonego z Las Palmas do AEK Ateny – mówi ekspert.

Czy w Grecji Prijović charakterologicznie zmienił się ze Zlatana w Rafała Boguskiego? Niezupełnie. Kilka miesięcy temu próbował tej samej zagrywki, czyli wymuszenia transferu. Tym razem w głowie zaszumiało mu od ofert z Francji i Hiszpanii. PAOK postąpił jednak zupełnie inaczej niż Legia. Zamiast obrazy majestatu i honorowego wypchnięcia go w pierwsze-lepsze miejsce czy karnej zsyłki do rezerw, zaoferowali mu nowy kontrakt i podwyżkę.

– PAOK teraz znajdował się w podobnej sytuacji i widzisz, jak to załatwił: nowym kontraktem ze znaczną podwyżką. Legia oferowała Aleksowi jedynie mały bonus, nie mieliśmy pola do rozmów. Właściciel PAOK-u wybrał najrozsądniejszy wariant – mówił jakiś czas temu agent Prijovicia, Filip Leśniewski, w wywiadzie udzielonym Weszło.

Jak na Prijo przystało, nie zabrakło też spięcia z trenerem, Răzvanem Lucescu. Tylko znowu – w Grecji jego złość rozwiązała worek z bramkami. – W grudniu trener posadził go na ławce w prestiżowym meczu z Panathinaikosem. Oficjalnie nic nie wiadomo, ale ponoć strasznie się zdenerwował. Lucescu miał odbyć z nim długą rozmowę i wytłumaczyć, że zamiast skupiać się wyłącznie na zdobywaniu bramek, powinien pomagać drużynie – mowi nam Kambanis.

Coś w tym jest.

Prijović przed meczem z Panathinaikosem: 12 meczów, 5 goli, 0 asyst
Prijović po meczu z Panathinaikosem: 14 meczów, 13 goli, 3 asysty

Dlaczego w Warszawie tak nie strzelał? Może po prostu trafił na nieprzychylny klimat. A może nie potrafiono podejść go w odpowiedni sposób, tak, jak udało się to w Grecji? Może gdyby nie trafił na okres panowania króla Nikolicia, poczułby większe pole manewru? Jednoznaczna odpowiedź nie istnieje, ale faktem jest, że zagraniczni napastnicy, których Legia sprowadziła po sprzedaży Prijovicia, z regularnością metronomu kopali się po czołach.

Armando Sadiku – 17 meczów, 2 gole
Tomas Necid – 6 meczów, 1 gol
Daniel Chima Chukwu – 4 mecze, 0 goli
Eduardo – 10 meczów, 0 goli

Oddajmy głos samemu zainteresowanemu. – Tutaj dostałem duży kredyt zaufania i czas na boisku. Tego mi było trzeba. W PAOK-u jest dobry duch zespołu, który bardzo pomagał mi od samego początku. To mój styl – powiedział w jednym z wywiadów.

Na koniec ciekawe porównanie z Vadisem Odjidją-Ofoe. Jego transfer do Olympiakosu – w porównaniu z odejściem Prijovicia – był dla Legii i jej kibiców niebywale ciężkostrawny. Dziś Belg, po kompromitującym sezonie, jest na wylocie z klubu.

A tymczasem Prijo, który w końcówce przygody z Legią stał się raczej jej problemem, bije w bęben i tonie w uściskach kibiców, a zapytany przez dziennikarza, kogo wybrałby piłkarzem sezonu w swoim klubie, odpowiedział, że rzecz jasna oddałby głos na samego siebie.