„Presja? Jaka ku*** presja?” Polki w drugiej rundzie Mistrzostw Europy

„Presja? Jaka ku*** presja?” Tymi żołnierskimi słowami trener Jacek Nawrocki zmotywował swoje podopieczne do lepszej gry podczas spotkania z Węgrami, drugiego dla Biało-Czerwonych na odbywających się w Gruzji i Azerbejdżanie Mistrzostwach Europy. Szkoleniowiec poprosił o czas, gdy Polki prowadziły 2:1 w setach, a w czwartym przegrywały 6 do 12. Pomogło, ponieważ nasze siatkarki wygrały tą

„Presja? Jaka ku*** presja?” Tymi żołnierskimi słowami trener Jacek Nawrocki zmotywował swoje podopieczne do lepszej gry podczas spotkania z Węgrami, drugiego dla Biało-Czerwonych na odbywających się w Gruzji i Azerbejdżanie Mistrzostwach Europy. Szkoleniowiec poprosił o czas, gdy Polki prowadziły 2:1 w setach, a w czwartym przegrywały 6 do 12. Pomogło, ponieważ nasze siatkarki wygrały tą partię do 18, czym przypieczętowały awans do drugiej rundy zmagań.

 

Polki mają już za sobą komplet spotkań w fazie grupowej turnieju i wszystko wskazuje na to, że do barażów, czyli meczu o ćwierćfinał awansują z drugiego miejsca, bo na to prawdopodobnie wystarczą zwycięstwa z Niemkami i Węgierkami oraz porażka z zespołem Azerbejdżanu. Na rozstrzygnięcia musimy co prawda czekać do jutra, ale druga lokata oznacza teoretycznie łatwiejsze przeciwniczki w meczu o wejście do najlepszej ósemki.

Co wiemy po trzech spotkaniach, które dotychczas rozegrały Polki? Nasze pięć wniosków.

1/ Podopieczne Jacka Nawrockiego to zespół, który walczy i się nie poddaje. Pokazał to kluczowy dla naszego udziału w całym turnieju mecz otwarcia, przeciwko reprezentacji Niemiec. Biało-Czerwone przegrywały już w 1:2 w setach i w czwartej odsłonie 14:17, ale ani na chwilę nie zwątpiły w zwycięstwo. W tie breaku natomiast rozgromiły przeciwniczki do 5! Kolejnym argumentem – sytuacja opisana na wstępie. Paradoksalnie świadczy o tym także styl, w jakim Polki uległy Azerkom. Rywalki były dużo lepsze w pierwszej odsłonie, w drugiej nasze siatkarki nawiązały już walkę, a w trzeciej były blisko odwrócenia losów spotkania. Zabrakło trochę szczęścia i chyba mimo wszystko sił, ponieważ dla drużyny przeciwnej był to dopiero drugi mecz turnieju, dla naszej – trzeci. Niemniej – dziewczyny się nie poddały. Czasami może zabraknąć umiejętności, ale nigdy ambicji.

2/ Malwina Smarzek to materiał na gwiazdę światowego formatu. Po meczu z Niemcami, w którym 21-letnia skrzydłowa zdobyła 36 punktów w blisko 70 próbach ataku, na antenie Polsatu Łukasz Kadziewicz porównał ją do Małgorzaty Glinki, liderki ekipy, która w roku 2003 i 2005 sięgała po prymat w Europie. Podobieństwo obu pań rzeczywiście nie kończy się jedynie na warunkach fizycznych (191 cm wzrostu), a jeśli talent Malwiny będzie rozwijał się w dotychczasowym tempie, będziemy mieli liderkę zespołu na długie lata. Biorąc pod uwagę fakt, że Jacek Nawrocki przygotowuje zespół z myślą o Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 2020 roku, na pewno ma na kim oprzeć swoją koncepcję gry.

3/ Polki już co najmniej wyrównały wynik kolegów, którzy podczas rozgrywanego przed miesiącem turnieju Eurovolley w naszym kraju zajęli miejsca w przedziale 9-12. Nasze panie podobnie jak męska reprezentacja zakończyły zmagania w grupie z dwoma zwycięstwami na koncie. Ich jednak przed rozpoczęciem imprezy nikt w gronie faworytek nie stawiał, atakują z drugiego szeregu, plan minimum już wykonały, miejsce w ósemce przed rozpoczęciem turnieju uważano za szczyt możliwości. Wszystko ponadto trzeba będzie określić jako wielki sukces. Powtórzymy więc za Jackiem Nawrockim: „jaka presja? najwyżej przegramy, ale nie bójcie się atakować! Grajcie odważnie”. No właśnie !!

4/ Jacek Nawrocki to właściwa osoba na właściwym miejscu. Nic dziwnego, że gdyby nie prowadził aktualnie kadry naszych pań, byłby faworytem w konkursie na objęcie…męskiej reprezentacji kraju! To jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy obecnie polski szkoleniowiec. Podczas przerw w grze opanowany, konkretny, rzeczowy. Kiedy trzeba – pochwali, kiedy należy – użyje mocnych słów. Z zaciekawieniem przysłuchujemy się jego słowom za każdym razem, gdy w naszym obozie zawita realizatorska kamera podczas time-outów i przerw technicznych.

5/ Przed turniejem Piotr Matela ze sztabu szkoleniowego Chemika Police zwrócił uwagę na jedną rzecz (cały tekst TUTAJ): „Azerki będą górowały zarówno nad naszą drużyną jak i zespołem Niemiec pod względem warunków fizycznych. Należy o tym pamiętać”. Rzeczywiście, widać było, że w niektórych momentach meczu przeciwko tej drużynie naszym siatkarkom zabrakło centymetrów. Nawet fragmenty trzeciego seta, gdy Polki świetnie grały blokiem, były zbyt krótkie, żeby z tego elementu na dłużej uczynić naszą największą broń. A gdy zabrakło ataku Malwiny Smarzek – nie tak skutecznej jak w meczu z Niemkami – mieliśmy problem, który kosztował nas porażkę.

Poniedziałek nasze reprezentantki powinny wykorzystać na odpoczynek, regenerację oraz dobre rozpracowanie rywalek w walce o ćwierćfinał. Trzy mecze, zagrane dzień po dniu były ogromnym obciążeniem, ale doba przerwy przed kolejną rundą zmagań powinna być w dalszej części imprezy atutem Biało-Czerwonych. Polki nie tylko będą przypatrywać się rozstrzygnięciom w naszej grupie, ale i mają okazję „przypilnować” tego, co dzieje się w grupie C. Potencjalnymi rywalkami naszych siatkarek mogą być reprezentacje Bułgarii, Ukrainy i Turcji. Pierwsze miejsce i bezpośredni awans do ćwierćfinału powinny uzyskać Rosjanki, czyli nasze potencjalne rywalki w meczu o awans do strefy medalowej, ale…to póki co jedynie wróżenie z fusów i pobożne życzenia. I chociaż jest to scenariusz jak najbardziej prawdopodobny – poczekajmy na oficjalne rozstrzygnięcia i trzymajmy kciuki za dziewczyny. Sport lubi weryfikować wszelkiego rodzaju kalkulacje…

Michał Faran

 

LV BET przygotował ofertę na Mistrzostwa Europy kobiet w siatkówce. Można ją sprawdzić TUTAJ

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem