Poszli po rozum do głowy. Igrzyska w Tokio przełożone!

We wtorkowe popołudnie stało się to, na co większość sportowców i kibiców na całym świecie czekała od kilku dni – oficjalnie poinformowano o zmianie terminu igrzysk olimpijskich w Tokio. Te miały się odbyć w dniach 24 lipca – 9 sierpnia 2020 roku, ale z powodu pandemii koronawirusa zostały przeniesione na 2021 rok.

Euro 2020 – przełożone. Roland Garros – przełożony. Mistrzostwa świata w lotach – przełożone. Długo ostatnim bastionem nietypowej „walki” z koronawirusem, która polegała na nieodwoływaniu imprez sportowych, były igrzyska olimpijskie w Tokio. A raczej ich organizatorzy, którzy do pewnego momentu nie chcieli nawet słuchać o konieczności zmiany terminu. Ich twarda postawa wprawiała w osłupienie miliony kibiców, ale i tysiące zawodników na całym świecie.

Przezwyciężymy rozprzestrzenianie się infekcji i wygramy z koronawirusem. Bez problemu zorganizujemy igrzyska olimpijskie zgodnie z planem – mówił jeszcze niedawno premier Japonii Shinzo Abe. – Wszystko wskazuje na to, że 24 lipca igrzyska zostaną otwarte. Pozostały jeszcze cztery miesiące – wtórował mu niedługo później John Coates, przewodniczący Australijskiego Komitetu Olimpijskiego i członek MKOl.

Takie stanowisko wywoływało coraz większe wzburzenie. Bo w tym momencie trudno się spodziewać, by już w lipcu zmagania sportowe w Tokio śledziły dziesiątki tysięcy widzów. W strachu przed nawrotem epidemii igrzyska mogłyby zostać zamknięte dla publiczności, a sportowcy wielokrotnie powtarzali, że występy przed pustymi trybunami nie mają większego sensu. Szczególnie przy okazji takiej wielkiej imprezy, jak IO.

Nawet jeśli udałoby się jakoś zwalczyć problem bezpieczeństwa zawodników, ci nie mieliby możliwości odpowiedniego przygotowania do zmagań. Mówiła o tym niedawno Anita Włodarczyk, która zaznaczała, że odwołanie większości zawodów pokrzyżowało plany treningowe, a tym samym wręcz uniemożliwiło wypracowanie wysokiej formy na igrzyska.

Wobec tych dziesiątek wątpliwości oraz wciąż twardego stanowiska MKOl pierwsze deklaracje pojawiły się… szczebel niżej.

W ostatnich dniach bojkot igrzysk olimpijskich w Tokio – w przypadku rozegrania ich w pierwotnym terminie – ogłosiły Kanada i Australia. I wreszcie osoby odpowiedzialne za organizację IO w Japonii się ugięły. We wtorek oficjalnie poinformowano, że impreza nie odbędzie się w tym roku.

Propozycja ta wyszła od samego premiera Japonii, Shinzo Abe, który jeszcze w ubiegłym tygodniu był przekonany, że igrzyska uda się rozegrać w terminie. Najnowsze dane od Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) spowodowały jednak zmianę nastawienia, a jego wniosek w połączeniu z twardymi liczbami skłonił MKOl do zmiany decyzji.

W opublikowanym komunikacie Międzynarodowy Komitet Olimpijski zaznaczył, że nowa data igrzysk nie została jeszcze wybrana, ale odbędą się one najpóźniej w lecie 2021 roku. Jednocześnie poinformowano, że płomień olimpijski pozostanie już na terenie Japonii, a nazwa Tokio 2020 zostanie zachowana zarówno dla igrzysk olimpijskich, jak i paraolimpijskich.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem