Postawił na niego Brzęczek, postawią również w klubie? Nowe otwarcie dla Polaka

Dwa dni po swoich 22 urodzinach po raz pierwszy zagrał w meczu ligowym drużyny Southampton, a w 60. minucie meczu przeciwko Chelsea zdobył gola na 2:0 - po takim debiucie Jana Bednarka w Premier League obiecywaliśmy sobie bardzo dużo. W tym sezonie jednak nie gra niemal wcale, co może jednak już niedługo się zmienić...

Kiedy w całym sezonie grasz tylko dwa razy i to nie w podstawowym składzie, a twoja drużyna przegrywa w obu tych meczach 0:3 – wiesz, że coś jest nie tak. Jeśli w 12 na 15 spotkań nie znalazłeś się nawet na ławce rezerwowych – musi coś się zmienić, jeśli chcesz utrzymać miejsce choćby w szerokiej kadrze reprezentacji Polski.

Albo nagle zaczniesz grać (mało prawdopodobne), albo zmienisz klub (najrozsądniej), albo w tym czasie klub zmieni trenera. Ta ostatnia opcja przytrafiła się Janowi Bednarkowi w Southampton.

Nie było niczym zaskakującym to, że w końcu postanowiono przy St Mary’s Stadium na zwolnienie Marka Hughesa. „Święci” w tym sezonie zawodzą na całej linii. Z drużyny, która w poprzednich latach wyróżniała się odważnym pomysłem na grę w piłkę, promowała nowe gwiazdy i talenty, potrafiła zagrać na nosie największym i być w tabeli blisko czołówki – stała się jedną z najgorszych w lidze.

Southampton obecnie zajmuje 18. miejsce w lidze, co oznacza, że jeśli sezon kończyłby się dzisiaj – „Święci” spadliby do Championship. Hughes wyleciał po remisie z Manchesterem United (swoją drogą, niezły znak czasów…), a tymczasowy menedżer Kelvin Davis nie zapobiegł przed porażką 1:3 z Tottenhamem Hotspur.

Zaledwie dziewięć punktów po 15 meczach, tylko jedno zwycięstwo (!), bilans bramek -16… Nie było na co czekać. Postawiono na człowieka z zewnątrz. Doświadczonego, ale jednocześnie głodnego sukcesów. Takiego, który na szansę zasłużył wynikami w ostatnim czasie.

Nowym szkoleniowcem Southampton został 51-letni Ralph Hassenhuettl, który niedawno sięgnął po wicemistrzostwo Niemiec z RB Lipsk.

Na trenerski szczyt wszedł w imponującym stylu, bo wprowadzając po raz pierwszy w historii na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Niemczech drużynę Ingolstadt. Szybko zgarnął go mający duże ambicje RB Lipsk, w którym odnalazł się i wygrał wyścig o tytuł najlepszej po Bayernie Monachium drużyny w Niemczech.

Co jego przyjście oznacza dla Jana Bednarka? Hassenhuettl nie boi się stawiać na młodych, w obronie Lipska grali m.in. trzy lata młodszy od Bednarka Ibrahima Konate czy rówieśnik Polaka, Lukas Klostermann. To jednak nie wie, a forma będzie decydować o wyborze stoperów „Świętych”, a pytanie o dyspozycję Polaka niekoniecznie dla polskich kibiców musi mieć odpowiedź pozytywną. W meczu z Portugalią Bednarek zagrał lepiej niż z Czechami, ale to wciąż nie był poziom reprezentacyjny. Miał małe problemy z wyprowadzeniem piłki – aż osiem razy wybijał ją, gdzie Thiago Cionek grał „na uwolnienie” tylko dwukrotnie. Meczu też nie zaczął najlepiej – od niefortunnego upadku w polu karnym po tym, jak „skręcił” go dryblingiem jeden z Portugalczyków.

Oby najbliższych treningach pod okiem nowego szkoleniowca wyglądał lepiej. Były obrońca Lecha może więc przestać pakować walki i brać się do roboty, bo standardową czynnością przy zmianie trenera jest też zwykle czysta karta, jaką dostaje każdy piłkarz. Tylko od obrońcy biało-czerwonych zależy to, jak ją zapisze.