Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Pomnik? Jemu powinni postawić piramidę!

Za chwilę to, co tygryski lubią najbardziej – święta w Premier League. Niewyobrażalne rzeczy wyczynia na Etihad prowadzony przez Pepa Guardiolę Manchester City, swoje imperium na Old Trafford buduje Jose Mourinho, ale właściwie każda drużyna w tym sezonie daje jakiś własny, unikalny element do tej wspaniałej układanki, która wreszcie pięknie prezentuje się także w Europie.

Za chwilę to, co tygryski lubią najbardziej – święta w Premier League. Niewyobrażalne rzeczy wyczynia na Etihad prowadzony przez Pepa Guardiolę Manchester City, swoje imperium na Old Trafford buduje Jose Mourinho, ale właściwie każda drużyna w tym sezonie daje jakiś własny, unikalny element do tej wspaniałej układanki, która wreszcie pięknie prezentuje się także w Europie. Kluczowym puzzlem z Anfield jest szybki jak błyskawica i skuteczny jak snajper Egipcjanin.  

Mohamed Salah, bo o nim mowa, był na dobrą sprawę jedynym porządnym transferem Liverpoolu w letnim okienku transferowym. Teraz wiemy, że Jurgen Klopp postawił nie na ilość, a na jakość. Liczby Egipcjanina w tym sezonie są warte każdego pensa z wydanych na niego 37 milionów funtów. Przewodzi w klasyfikacji strzelców Premier League z 14 bramkami w 18 meczach, a do tego dołożył cztery asysty. W Lidze Mistrzów wygląda to równie dobrze: sześć spotkań, pięć goli i dwie asysty. Choć jego losy mogły potoczyć się zupełnie inaczej…

Salah cieszy się z gola – obrazek, który stał się standardem.

A mógł grać w Legii…

Zwykły sierpniowy poranek, 2011 rok. Portal 2×45.com.pl podaje, że warszawskiemu klubowi został zaoferowany piłkarz Arab Contractors S.C., który mógłby być alternatywą dla… Manu.

„19-letni zawodnik uchodzi za wielki talent i mógłby zwiększyć pole manewru trenera Macieja Skorży w ofensywie. Jego transfer nie byłby wielkim ryzykiem, bo jest do wzięcia za około 150 tys. euro. Przy obecnych możliwościach finansowych Wojskowych wyłożenie takiej sumy nie stanowiłoby problemu. Legia ma szansę pozyskać niezwykle obiecującego piłkarza za nieduże pieniądze. Teraz już tylko od niej zależy, czy z tego skorzysta” – pisano sześć lat temu.

Sprawdziliśmy: Portugalczyk, który swego czasu był wyśmiewany przez część kibiców stołecznego klubu za nienajlepszą grę z „eLką” na piersi, ma teraz 35 lat i po kilku latach tułaczki w lidze cypryjskiej od lipca pozostaje bez klubu. Salah, który miał być jego zmiennikiem na Łazienkowskiej, jest chwalony przez samego Zinedine’a Zidane’a, a w mediach aż huczy od plotek łączących go z Realem Madryt.

Nic dziwnego, bo na Anfield robi rzeczy nieprawdopodobne i jest niesamowicie skuteczny, choć przecież nie występuje na środku ataku. Zaczął jak to on – niepewnie, od kilku niewykorzystanych szans, ale na szczęście dla niego i wszystkich kibiców z czerwonej części Merseyside, odblokował się jeszcze w debiucie. Huk spadającego mu z serca kamienia słychać było pewnie w samym Egipcie.

„Jest wciąż młody i cały czas się rozwija. Zazwyczaj nie mówię zbyt wiele o piłkarzach innych klubów, ale bardzo cenię Salaha” – Zinedine Zidane

Sam Egipcjanin podchodzi do tego ze sporą rezerwą. – Wiem, że jest teraz o mnie głośno. Jest sporo plotek. Chcę zostać w Liverpoolu i wygrać tu Premier League. Kocham atmosferę Anfield, naprawdę słyszę, gdy kibice śpiewają moje imię. Pamiętam nawet, że grałem najcześciej Liverpoolem na konsoli „PlayStation”, gdy byłem nastolatkiem. Fajnie było pograć sobie Stevenem Gerrardem, Sami Hyypią, Jamie Carragherem, czy Michael Owenem. Chcę tu zostać i wygrywać – mówi na pierwszy rzut oka tak, jak większość profesjonalnych piłkarzy. Z jego ust można jednak spodziewać się większej szczerości aniżeli PR-owych zagrywek. Dlaczego?

Więcej niż piłkarz                             

– Jest wielką gwiazdą, ale nie zachowuje się jak jedna z nich. Nie nosi głowy w chmurach, nie ma much w nosie. Zapieprza także w obronie i nawet słowem nie narzeka – mówi o koledze z drużyny Simon Mignolet. Salah zawsze robi swoje – z pokorą, która zaniosła go na sam szczyt z samego futbolowego dołu. Docenia każdy dzień spędzony w roli ulubieńca trybun, więc nie złamało go nawet to, że Jose Mourinho wyrzucił go z Chelsea. Zresztą, podobnie jak innych wielkich obecnie piłkarzy Premier League, czyli Kevina de Bruyne i Romelu Lukaku. Cała trójka dała sobie radę i bryluje teraz poza Stamford Bridge, a pluć w brodę na myśl o decyzjach swojej legendy mogą jedynie kibice „The Blues”.

Niekoronowany król Egiptu.

Serca kibiców z Anfield podbiła historia o tym, jak bardzo poświęcał się, by zostać profesjonalnym piłkarzem. Na oficjalnej stronie klubu opowiadał:

– Kiedy przeniosłem się do Arab Contractors w Kairze, miałem pięć raz w tygodniu ponad czterogodzinną podróż na treningi. Wychodziłem wcześniej ze szkoły, by zdążyć, w której byłem zresztą tylko dwie godziny dziennie. Teraz sobie myślę, że gdyby nie udało się z piłką to mogłoby być w życiu ciężko, ale chyba każdy piłkarz na tym poziomie podejmował to ryzyko – zdradził.

Pięć razy w tygodniu opuszczał szkołę o 9, by dotrzeć na 14 na obiekty klubowe. O 16 miał trening, który kończył się o 18, więc w domu był przed 23. Jadł, spał i powtarzał te czynności przez cztery lata, aż wreszcie zgłosił się – rok po olaniu tematu przez warszawską Legię – szwajcarski FC Basel.

– Byłem 14-letnim dzieckiem z wielkimi marzeniami. Nadal pamiętam wszystko z mojego pierwszego klubu, ale ciężko powiedzieć, kiedy uwierzyłem, że mogę być wielki. W wieku 17 lat dołączyłem do pierwszego zespołu, wszystko wydawało się większe, więc może wtedy? Nie wiem, kim zostałbym, gdybym nie był piłkarzem. Postawiłem wszystko na jedną kartę – dodaje na oficjalnej stronie Liverpoolu.

Piramida zamiast pomnika?

Z reprezentacją Egiptu, w której w 56 meczach strzelił 32 gole, zagra na Mistrzostwach Świata 2018. Z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że sam o to zadbał. 95 minuta meczu. Rzut karny. Jeśli strzeli, Egipt po 28 latach zakwalifikuje się do Mistrzostw Świata. Patrzyło na niego pewnie jakieś 75 z 97 milionów rodaków. Ciężko wyobrazić sobie trudniejszy ciężar do udźwignięcia na plecach…

Wytrzymał. Został niekoronowanym królem Egiptu, bohaterem całego narodu, jeszcze zanim na dobre rozstrzelał się w Liverpoolu. Właśnie ogłoszono, że wraz z Sadio Mane i Pierre-Emerickiem Aubameyangiem powalczy o tytuł najlepszego piłkarza Afryki 2017 roku i nie zdziwimy się, jeśli wygra. W kraju jest uwielbiany, choć nie zawsze tak było. Kiedy na rozdaniu piłkarskich nagród w Szwajcarii pocałował w policzek prezenterkę, w zdominowanym przez islam Egipcie zawrzało. Teraz nikt o tym nie pamięta. Mohamed wymazał wszystkim pamięć nie tylko bramkami, ale też tym rzutem karnym.

Poza tym – jeśli nie piłkarzem roku, na pewno zostałby człowiekiem minionych 365 dni. Cichy, spokojny, wyważony, skromny. Na pytania kibiców w mediach społecznościowych Liverpoolu odpowiadał w swoim stylu. Ulubione angielskie słowo? Miłość. Ulubiony dźwięk? Mojej córki.  Perfekcyjny dzień? Zostać w domu, zrelaksować się, nie mówić do nikogo.

Nie mówi wiele, a raczej: przemawia czynami. W 2017 roku wybudował w rodzinnym kraju szkołę, szpital i karetkę, a także zasłynął z tego, że pomógł biednym i głodnym ludziom w czasie ramadanu. Hitem okazało się też… wsparcie egipskiej gospodarki kwotą 210 tysięcy funtów.

Gdy gra w Premier League, jednoczy narody. Wszyscy w Maroku, Tunezji, Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Emiratach Arabskich czy Omanie nosi koszulki z jego nazwiskiem. W krajach pogrążonych wojną, odgłosami strzałów z karabinów, coraz większą liczbą ofiar i poważnymi kryzysami ekonomicznymi ten błyskotliwy i skuteczny skrzydłowy pozwala na chwilę zapomnieć o często smutnej rzeczywistości. Każdy gol – powodem do uśmiechu. Oby strzelał jak najczęściej, także na mundialu, a wtedy może – zamiast pomnika – postawią mu małą piramidę.

Bartłomiej Stańdo

*

22 grudnia 2017r. | godz. 20:45 | Arsenal vs Liverpool FC

Wygra Arsenal: 2.45
Remis: 3.5
Wygra Liverpool: 2.8