Polski trener za 40 milionów? Po raz kolejny udowodnił, że to nie absurd

Jeszcze polska myśl szkoleniowa nie zginęła - mogli pomyśleć wszyscy obserwatorzy ćwierćfinałowego meczu Pucharu Polski, w którym na ławce trenerskiej to Polak triumfował nad Portugalczykiem, choć to ten drugi ma nieporównywalnie większy budżet, lepszych piłkarzy, lepsze warunki, ale - jak się okazało - gorszy pomysł. 

Normalnie po osiągnięciu takiego wyniku byłby rozchwytywany przez najlepsze polskie kluby, ale tuż przed ćwierćfinałem Pucharu Polski z Legią Warszawa Marek Papszun przedłużył kontrakt z Rakowem Częstochowa do 2021 roku. Po pokonaniu mistrza Polski na Jasnej Górze najchętniej podpisaliby z nim umowę do końca świata. I wcale nas to nie dziwi!

–  Ile milionów za Marka Papszuna? 35? Mało! 37? Mało! 39? Mało! – napisał na Twitterze Michał Świerczewski, właściciel Rakowa. 

To oczywiście kwota zaporowa – żaden polski klub nie zdecyduje się wyłożyć takich pieniędzy za trenera. Pokazuje ona jednak, jak wielkim szacunkiem i poważaniem cieszy się Papszun, który całkowicie na tę estymę zapracował. Dosłownie, bo jest trenerem bardzo wymagającym. Oczekuje wiele od piłkarzy, współpracowników, ale też od siebie.

Zwycięstwo z Legią i awans do półfinału Pucharu Polski, poprzedzony wypracowaniem gigantycznej przewagi nad drugim zespołem na zapleczu Ekstraklasy (11 punktów na 11 kolejek przed końcem), to wisienka na torcie gigantycznego progresu, jaki w Częstochowie wykonali wszyscy. Cała drużyna – na czele z trenerem – to żywy dowód na to, że dobro wraca, a ciężka praca popłaca.

44-latek najpierw wprowadził Raków Częstochowa z drugiej do pierwszej ligi, a teraz – choć ma 1/3 sezonu przed sobą – już może mrozić szampany. Jest liderem 1. ligi, ma 54 punkty, a nad kreską pozwalającą awansować zgromadził aż 14 punktów zapasu. Szampany już się mrożą, a niedługo mogą wystrzelić w powietrze wraz z matematycznymi szansami rywali na awans.

Dodajmy do tego półfinał Pucharu Polski, w którym nie będzie na straconej pozycji. Wyeliminował Legię Warszawa, więc ani Lechia Gdańsk, ani Jagiellonia Białystok, a już tym bardziej ktoś z dwójki Miedź Legnica/Puszcza Niepołomice nie będzie mu straszny.

Wielki sukces częstochowskiej piłki poprzedzony został surową dyscypliną przy jednoczesnym utrzymaniu dobrej atmosfery w zespole. Katorżniczą pracą i sporymi wymaganiami, przy jednoczesnym rozumieniu granic i limitów każdego piłkarza. Wprowadzanym z uporem maniaka systemem 3-5-2 nie bacząc na współczesne trendy czy niepowodzenie „trójki z tyłu” w reprezentacji Polski, Lechu Poznań czy Legii Warszawa.

Potrafi krzyknąć i zmotywować, ale z drugiej strony jest bardzo dobrze przygotowany taktycznie. Warsztat kompletny? Na pewno Papszun pokazuje, że polski trener potrafi. Dlatego też ściskamy za niego kciuki i cieszymy się na każdy sukces, na który sobie zapracował lub zapracuje.