W ciągu jednego weekendu, w odstępie zaledwie kilku godzin, w różnych miejscach na ziemi wyjdzie do ringu dwóch z czterech najlepszych polskich pięściarzy w historii. Pojedynkiem jednego żyje każdy, występ drugiego nikogo nie interesuje. Dlaczego tak się dzieje?

Mowa o 42-letnim Tomaszu Adamku i jego młodszym o pięć lat koledze, Krzysztofie Włodarczyku. I jeden, i drugi mają wciąż szansę, by w przyszłości zdobyć tytuły mistrzowskie w swoich kategoriach wagowych, obaj wygrywając w najbliższy weekend mogą zrobić spory krok w kierunku najcenniejszych trofeów. Dlaczego zatem o Adamku piszą wszyscy (dziennikarze, kibice, inni sportowcy), a Włodaraczyk jest na tyle zapomniany, że w ostatnim czasie największe polskie portale sportowe pisały o nim (od 15 września):

  • Przegląd Sportowy – 0 publikacji
  • Sportowefakty.wp.pl – 1 publikacja
  • Sport.pl – 0 publikacji
  • Interia.pl – 0 publikacji

W ciągu ostatnich 18 dni o Włodarczyku „main stream” napisał raz – o tym, że kończy sparingi przed walką w Zakopanem. W tym czasie Sportowefakty.wp.pl pisały kilkukrotnie o walczącym zza Oceanem w MMA Krzysztofie Kułaku, Interia.pl poświęciła swoją uwagę Paulinie Raszewskiej i Ewie Brodnickiej, a mniejsze portale spamowały Adamkiem i każdym tematem, który jest z nim związany. Kibice przeglądający internet wiedzą, w jakich spodenkach „Góral” wyjdzie do ringu, z kim sparował, co ma do powiedzenia jego trener od przygotowania fizycznego, czy jego żona wybiera się na walkę i w czyim towarzystwie dwukrotny mistrz świata oglądał walkę Adama Kownackiego z Charlesem Martinem.

Na niekorzyść Adamka powinno również działać to, że walka odbędzie się w USA, a cały okres przygotowawczy Polak spędził na Florydzie. Dziennikarze mogą do niego co najwyżej zadzwonić lub napisać, mało który z przedstawicieli mediów poleciał do Stanów, by z nim porozmawiać i zrobić materiał np. o sparingach. Włodarczyk natomiast jest na miejscu, w Polsce, większość branżowych dziennikarzy ma do niego numer telefonu, „Diablo” zazwyczaj odbiera, odpisuje, nie ma z tym problemu. Mimo wszystko publikacji na jego temat próżno szukać.

Pierwszą przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że polscy kibice i dziennikarze przestali się już nabierać na Włodarczyka. Nie chcę być złośliwy w kierunku samego Krzyśka – bardzo go lubię i szanuję za wszystko, czego dokonał, ale mało kto wierzy w to, że „Diablo” osiągnie jeszcze w sporcie coś spektakularnego. Kilkukrotnie w ostatnich latach słuchaliśmy, że zupełnie nowy, odmieniony Włodarczyk wyjdzie między liny, a koniec końców kończyło się jak zawsze – był solidny, poprawny, mocno defensywny boks, który usypiał nawet tych najbardziej zagorzałych fanów. Pierwszy naprawdę wymagający rywal, Murat Gasijew, rozbił Polaka już w 3. rundzie.

Druga sprawa – moim zdaniem najbardziej kluczowa – kompletny brak promocji nie tylko gali w Zakopanem, ale ogólnie gal orgnizowanych przez grupę Sferis KnockOut Promotions. Jako dziennikarz i kibic chciałbym dostawać jasny sygnał – co u Włodarczyka, z kim trenuje, co robi, jak się przygotowuje i ile waży tydzień przed walką. Co jadł na obiad, z czego zażartował i jak wygląda siłownia, w której spędza kilka godzin dziennie. Tymczasem nie wiemy nic, a przejrzałem kilka potencjalnych stron, w których mógłbym znaleźć więcej informacji na temat całej gali w Zakopanem (znowu od 15 września):

  • Sport.tvp.pl – 2 publikacje
  • Strona internetowa (www.nosalowy-dwor.eu/oferty-specjalne/wielka-gala-boksu-6-pazdziernika-2018) – 1 publikacja
  • Strona internetowa (http://www.knockout.pl/) – 2 publikacje

Do tego dochodzą profile w mediach społecznościowych SKP i Nosalowego Dworu, ale łącznie od 15 września jest około 10 wzmianek na ten temat. Zakopiański ośrodek informuje o możliwości rezerwacji miejsca na imprezę Sylwestrową u siebie w hotelu, menu w restauracji i innych atrakcjach, które interesują ich potencjalnych klientów, a tylko raz na jakiś czas pojawia się informacja, że 6 października odbędzie się gala bokserska, w której wystąpi Krzysztof Włodarczyk.

Kibice, nawet ci interesujący się boksem, mają spory problem, żeby gdziekolwiek znaleźć informacje na temat tego, co zaraz wydarzy się w ringu pod Giewontem. Jestem na bieżąco z tym, co dzieje się w branży, codziennie przeglądam największe portale, więc generalnie wiem, co się dzieje. Gdyby ktoś jednak zadał mi pytanie, ile pojedynków odbędzie się w Zakopanem, to nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć.

Zupełnie inaczej jest w MMA, które staje się coraz bardziej popularne w naszym kraju. Również w ten weekend odbędzie się gala KSW w Londynie – na każdym portalu jest na ten temat wzmianka – nawet niedzielny kibic wie, że w Polsacie Sport wystąpi Popek i odbędzie się turniej w kategorii średniej. Dwa tygodnie później w Poznaniu odbędzie się 22. edycja FEN – karta walk został zamknięta już przed tygodniem, Damian Grabowski udziela wywiadów każdemu portalowi, trailer promujący galę hula w internecie. Promocja? Wydaje się, że to możliwie najlepsze metody dotarcia do swoich odbiorców.

Przed galą w Nysie (luty 2018) pisałem o tym, że na kilkanaście dni przed galą nie było wiadomo, kto z kim zmierzy się podczas gali organizowanej przez Sferis Knockout Promotions. Tu fragment:

Staram się zawszę wczuć w rolę kibiców. Nie dziennikarzy, bo jak oni będą chcieli na galę pojechać, to pojadą bez względu na to, czy Głowacki na niej wystąpi, czy też nie. Nysa jest położona na południu Polski. 445 kilometrów od Warszawy, 314 kilometrów od Łodzi, 646 od Gdańska, 267 od Poznania i 481 od Szczecina. Gdyby ktoś chciał jechać na galę, to musi zaplanować sobie cały weekend. Ja z Warszawy wyjadę pewnie rano w sobotę, a wrócę w niedzielę koło obiadu, bo zostanę tam na noc, gdyż gala skończy się pewnie po północy i trudno będzie stamtąd wracać resztkami sił. Siedzi sobie kibic bokserski w Warszawie i planuje wraz z rodziną najbliższe weekendy. Robi tak każdy, wszyscy wiecie, o czym teraz mówię. Może zaplanować większy wyjazd, bo takim jest gala w Nysie, ale cały czas się waha. Nie wie, czy zobaczy tam jedną super walkę czy trzy walki, a na jedną nie chce mu się jechać przez pół Polski i wydawać ciężko zarobionych pieniędzy. Odkłada to do momentu, gdy coś będzie OFICJALNIE POTWIERDZONE. Czeka, czeka, mija dzień za dniem, aż w kalendarzu zamiast boksu, są imieniony cioci lub wizyta teściów. Znowu – każdy to zna. I co? Gala zostaje odpuszczona, bo ILE MOŻNA CZEKAĆ? Pojawia się gadanie, że „gdybym wiedział szybciej, to…” – to też każdy pewnie słyszał kilkukrotnie.

Dwóch znakomitych polskich pięściarzy wyjdzie w nocy z soboty na niedzielę do ringu. Postawię tezę, że to Włodarczyk ma większe szanse, by jeszcze wejść na tron. O nim jednak portale nie piszą, nie interesują się jego losem. Adamek, ten wracający z emerytury, stary i nie mający szans na nic, cały czas interesuje wszystkich w naszym kraju. Dysproporcje w sympatii do obu panów są przerażające. Polski boks znowu oddycha Adamkiem.

„LV BET ZAKŁADY BUKMACHERSKIE POSIADA ZEZWOLENIE URZĄDZANIA ZAKŁADÓW WZAJEMNYCH WYDANE PRZEZ MINISTRA FINANSÓW. UDZIAŁ W NIELEGALNYCH GRACH HAZARDOWYCH MOŻE STANOWIĆ NARUSZENIE PRZEPISÓW. HAZARD ZWIĄZANY JEST Z RYZYKIEM.”