Polska przegrała EURO błędami indywidualnymi

Musieliśmy wygrać ze Szwecją, aby zająć drugie miejsce i awansować do dalszej fazy EURO.  Nie daliśmy rady, choć momenty wyglądaliśmy nieźle. Dla nas Mistrzostwa Europy się już skończyły. Znów powtórzył się scenariusz typowy dla Polskiej reprezentacji.

W 2012 roku, gdy byliśmy gospodarzami też przed ostatnim spotkaniem mieliśmy szansę na awans. Jak wtedy się mówiło, mieliśmy tylko wygrać z Czechami. Przeżyliśmy wówczas brutalną weryfikację. Tym razem było podobnie. Tylko że naszym przeciwnikiem była Szwecja, która podobnie jak Czesi pomachała nam na do widzenia. Walki co prawda nie można odmówić polskim piłkarzom, ale warto odnotować, że tylko w 1938 roku zdobyliśmy mniej punktów, a to trochę boli, bo ta reprezentacja nie była słaba. Nie aż tak słaba jak wskazuje na to zaledwie jeden punkt z którym wracamy do kraju.

Oczywiście mecz ze Szwecją nie był kluczowy na EURO. My skomplikowaliśmy sobie życie już na samym początku – w meczu ze Słowacją.

Później to desperacyjne ratowanie turnieju z mocniejszymi drużynami. Z Hiszpanią udało się, ale Szwecja wykorzystała wszystkie nasze błędy indywidualne bezlitośnie. Tych nie ma co ukrywać, na EURO były za dużo. Traciliśmy bramki, gdy źle zachowywaliśmy się w obronie lub traciliśmy czujność podczas stałych fragmentów gry. Ze Słowacją Bereszyński z Jóźwiakiem zachowali się fatalnie, z Hiszpanią nie przypilnowaliśmy linii spalonego, a ze Szwecją nasza obrona pokazała popis nieporadności. Piłkarze „Trzech Koron” zdobyli na razie jedną bramką i to z karnego – Polsce wbili aż trzy.

Robert Lewandowski to za mało. Choć przestrzelił sytuację, którą pewnie w Bayernie zakończyłby bramką, to ogólnie w końcu swoją robotę wykonał. Przed mistrzostwami największym znakiem zapytania była defensywa. Co tu dużo mówić, na osiem spotkań Paulo Sousy, w siedmiu traciliśmy bramki – jedynie słabiutką Andorę udało się zatrzymać. Także na EURO ta obrona nie podołała zadaniu. Głównie przyczyniły się do tego błędy indywidualne poszczególnych piłkarzy. Z St. Petersburga moglibyśmy stworzyć kompilacje akcji jak nie zachowywać się w obronie. Niestety, tak to wyglądało. Czy można mieć o to pretensje do Paulo Sousy? W końcu przegraliśmy ważny turniej, gdzie mieliśmy najlepszego piłkarza globu. Nie zawinił schemat Portugalczyka, a piłkarze i ich karygodne błędy.

Kacper Kozłowski

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem