Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Polska Ekstraklasa coraz mniej polska

Bez zbędnych ceregieli – w naszej lidze gra za mało Polaków, a zbyt wielu cudzoziemców. Tak wiem, otwarte granice, zjednoczona Europa i umowne limity dla zawodników spoza Unii, zresztą całkiem sprawnie obchodzone. Ten temat powraca jak bumerang i powracać będzie, bo każde miejsce na boisku zajęte przez umownego Sancheza, Kovaca czy Milosevicia to miejsce zabrane Nowakowi, Kowalskiemu i Wiśniewskiemu. To także jedna opcja wyboru zabrana Adamowi Nawałce.

Przed rokiem 1989 w Polsce nie było zbyt wesoło i nie będziemy przekonywać, że czarne jest białe i vice versa. Patrząc jednak z perspektywy piłkarskiej – nasi wszyscy najlepsi piłkarze grali w kraju, liga była silna, a reprezentacja odnosiła sukcesy na arenie międzynarodowej. Ekstraklasa była wówczas tworem hermetycznym, kisiła się we własnym sosie, ale był to sos całkiem strawny, mimo faktów rodem z „Piłkarskiego pokera”.

Kadry pierwszych zespołów

Tak, mamy kilku grajków na najwyższym światowym poziomie, reprezentacja awansowała na kolejny Mundial, ale fakt posiadania Lewandowskiego, Glika, Zielińskiego czy Szczęsnego zakłamuje nieco stan, w jakim znajduje się dziś polska piłka. Dawniej musieli grać młodzi, bo nie można było sprowadzać hurtowo tańszych piłkarzy zza granicy. Dziś można i przywozi się ich do kraju wywrotkami. Fakt, nie opinia. Spójrzmy, co mówią na ten temat liczby.

Tacy piłkarze jak Carlitos podnoszą poziom Ekstraklasy, ale takich „Carlitosów” jest zaledwie kilku, a reszta…/fot. Cyfrasport

Sprawdźmy najpierw, w jaki sposób zbudowane są kadry zwodnicze naszych ligowych zespołów. Obok nazwy drużyny: liczba piłkarzy/ liczba obcokrajowców/ udział procentowy obcokrajowców.

Jagiellonia: 27/11 / 41%

Legia: 30/14/ 47 %

Lech: 27/14/ 52%

Górnik: 31/5 / 16% – najmniej

Korona: 29/17/ 59% – najwięcej

Wisła Płock: 29/5/ 17%

Zagłębie Lubin: 32/5/ 16% – najmniej

Wisła Kraków: 34/16/ 47%

Arka Gdynia: 29/10/ 34%

Cracovia: 31/14 / 45%

Śląsk: 32/10/ 31%

Lechia: 32/15/ 47%

Pogoń: 36/6 / 17%

Piast: 28/12 / 43%

Termalica: 26/15/ 58%

Sandecja: 31/7 23%

Jak wynika z powyższego zestawienia i gąszczu cyfr, „najbardziej polskie” są drużyny Zagłębia Lubin, Wisły Płock, Pogoni Szczecin, Górnika Zabrze i Sandecji Nowy Sącz. W przypadku dwóch ostatnich to o tyle zrozumiałe, że na zapleczu Ekstraklasy istnieją bardziej rygorystyczne obostrzenia dotyczące występów piłkarzy zagranicznych, a właśnie tam jeszcze w poprzednim sezonie grały obie ekipy. Warto zauważyć, że na promowaniu młodych, krajowych piłkarzy dobrze zdają się wychodzić Wisła Płock i Górnik, a wartość rynkowa tych zawodników, szczególnie jeśli chodzi o beniaminka Ekstraklasy, gwałtownie rośnie. W Zagłębiu funkcjonuje jedna z najlepszych Akademii piłkarskich w kraju, a bazy treningowej mogą Miedziowym pozazdrościć wszystkie zespoły krajowej elity, więc stawianie na rodzimych piłkarzy w Lubinie nie powinno dziwić. Póki co jednoznacznie źle na takim, a nie innym sposobie budowy drużyny wypada Sandecja, ale w przypadku zespołu z Nowego Sącza słabe wyniki są kwestią dość skomplikowaną i raczej większa ilość obcokrajowców wcale by nie podniosła poziomu sportowego.

Wisła Płock stawia na młodych Polaków, ale jest w tym raczej odosobniona/ fot. PressFocus

Na przeciwległym biegunie znajdują się Korona, Lech oraz Termalica, czyli zespoły, których ponad połowa kadry zawodniczej mówi w obcym języku. Ekipa z Niecieczy na tę chwilę w ogóle wygląda jak przypadkowa zbieranina piłkarzy i prawdę mówiąc – tego typu tworów nie chcemy oglądać w krajowej elicie. Korona na pewnym etapie rozgrywek była jej najlepszą ekipą, ale my cały czas zastanawiamy się, w czym lepszy jest Ken Kallaste od Krystiana Misia. Chętniej widzielibyśmy częściej na boisku młodzieżowego reprezentanta Polski niż Estończyka, który w tym roku skończy 30 lat. Lech? Od Kolejorza powoli oddala się szansa na mistrzostwo kraju, a zagraniczne transfery w zimowym okienku transferowym nie wypaliły. Dobrze, że dla przeciwwagi w Poznaniu przynajmniej próbują ogrywać wypromowanych przed tamtejszą Akademię wychowanków i zarabiają na tym krocie. Ale już za pieniądze zarobione z ich sprzedaży kupują kolejnych piłkarzy zza granicy…

Wyjściowe jedenastki

Przeanalizowaliśmy już jakie są proporcje jeśli chodzi o rodzimych i zagranicznych piłkarzy jeśli chodzi o kadry klubów Ekstraklasy. Teraz zobaczmy, jak dużą rolę obcokrajowcy odgrywają w poszczególnych zespołach i jak duży mają wpływ na grę zespołu. Bierzemy pod lupę wyjściowe składy z ostatniej kolejki i wyszczególniamy „stranieri”. Wiemy, że poszczególni zawodnicy mogli pauzować z powodu kontuzji i kartek i nieco zaburzyć normalny porządek rzeczy, ale sądzimy, że globalnie liczby te powinny się zbilansować i dać nam szerszy ogląd sprawy. A więc do dzieła. Po nazwie klubu podajemy w nawiasie liczbę obcokrajowców, wytłuszczono nazwiska obcokrajowców.

Jagiellonia (6) : Pawełek – Burliga, Mitrović, Runje, Guilherme – Pospisil, Romańczuk, Wlazło – Novikovas, Bezjak, Frankowski

Legia (7) : Malarz– Jędrzejczyk, Astiz, Pazdan, Hlousek – Mączyński, Remy, Vesović, Radović, Hamalainen – Eduardo

Lech (6): Burić – Gumny, Vujadinović, Janicki, Kostewycz – Trałka, Gajos, Radut, Majewski, Situm – Gytkjaer

Górnik (2): Loska – Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Koj – Kurzawa, Żurkowski, Matuszek, Kądzior – Wolsztyński, Angulo

Korona (5): Almerović – Kosakiewicz, Rymaniak, Malarczyk, Kallaste – Możdżeń, Żubrowski, Jukić, Cvijanović, Kiełb – Kaczarava

Wisła Płock (4): Dahne, Stefańczyk, Łasicki, Dźwigała, Uryga – Furman, Rasak, Szymański, Merebashvili, Varela – Kante

Zagłębie (3): Hładun – Czerwiński, Kopacz, Guldan, Balić – Tosik, Matuszczyk, Starzyński, Jagiełło, Mazek – Mares

Wisła Kraków (8): Cuesta – Palcić, Velez, Wasilewski, Arsenić – Llonch, Cywka, Boguski, Mitrović, Imaz – Carlitos

Arka (3): Steinbors – Zbozień, Marcjanik, Helstrup, Warcholak – Krivets, Sołdecki, Marciniak – Kun, Piesio, Szwoch

Cracovia (8): Pesković – Diego, Helik, Dytyatyev, Pestka – Dimun, Covilo, Rakels, Hernandez, Zenjov – Piątek

Śląsk (6): Słowik – Celeban, Tarasovs, Rieder, Pawelec – Srnić, Augusto, Piech, Riera, Pich – Robak

Lechia (6): Kuciak – Nunes, Gerson, Chrzanowski – Borysiuk, Łukasik, Mladenović, Stolarski, F. Paixao, Peszko – M. Paixao

Pogoń (5): Załuska – Rapa, Fojut, Dvali, Nunes – Hołota, Piotrowski, Drygas, Delev, Matynia – Duncan

Piast (4): Szmatuła – Konczkowski, Korun, Czerwiński, Pietrowski – Zivec, Jodłowiec, Hateley, Badia – Angielski, Szczepaniak

Termalica (8): Mucha – Matei, Toivio, Putivtsev, Grzelak – Jovanović, Pawłowski, Guba, Stefanik, Kupczak – Gergel

Sandecja (5): Gliwa – Bartosz, Krachunov, Benga, Mraz – Kasprzak, Piter-Bućko, Brzyski, Trochim, Cetnarski – Kolev

Jeśli chodzi o stosunek zespołów, który wystawiły bardziej polski skład do tych, które postawiły na jedenastkę bardziej międzynarodową, mamy remis: 8 do 8. Jeśli chodzi o dokładną liczbę piłkarzy, którzy wybiegli na boisko w podstawowej jedenastce, na 176 piłkarzy 86 to obcokrajowcy, 90 Polacy. Czyli jeszcze „wygrywamy”, ale zapewne zdarzały się już kolejki, w których te proporcje były odwrócone. A języczkiem u wagi tym razem był między innymi Taras Romańczuk, który dopiero co odebrał polskie obywatelstwo…

Aż ośmiu piłkarzy zagranicznych zagrało w ostatniej kolejce w barwach Termaliki. Słowak Jan Mucha jest jednym z niewielu, którzy prezentują tam przyzwoity poziom…/fot. Cyfrasport

Aż po 8 „stranieri” sięgnęli szkoleniowcy obu krajowskich klubów oraz Termaliki. Najbardziej polski wciąż Górnik, z dwójką Hiszpanów w składzie. Widać jednak zasadniczą różnicę między całkowita liczbą piłkarzy zagranicznych w kadrach krajowych zespołów (dokładnie 36.4 %, czyli nieco więcej niż co trzeci) , a przełożeniem tych liczb na boisko ( 48.9% graczy występujących w wyjściowej jedenastce, czyli w praktyce połowa).

Niewesołe wnioski

Ostatnie okienko transferowe pokazało, że idziemy coraz bardziej w kierunku „międzynarodówki”, a nieskuteczne próby ograniczenia napływu obcokrajowców do Polski (o tym pisaliśmy miedzy innymi TUTAJ) tylko potęgują tę tendencję. Szatnie rodzimych klubów coraz częściej przypominają Wieżę Babel i miejmy nadzieję, że podobny los jak tej biblijnej budowli nie czeka naszej Ekstraklasy. Niektórzy obserwatorzy naszej krajowej ligi przestrzegają, że po pokoleniu Lewandowskiego, Glika i spółki na polską piłkę spadnie czarna kurtyna. Sprowadzając kolejnych zawodników z zagranicy sami przecinamy sznurek, na którym ta kurtyna jeszcze wisi…