Polska bramkarzami stoi. O kadrę nie trzeba się martwić

Podobno polska bramkarzami stoi - trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza, gdy zobaczymy, że tylko na tej pozycji kolejni selekcjonerzy nigdy nie musieli martwić się o obsadę. Większym problemem była selekcja tych najlepszych, bo poziom był wysoki i zazwyczaj wyrównany. W najbliższych latach nie musimy martwić się o posuchę.

Kompletnie nie mamy pojęcia, na czym polega ta wyjątkowa „polska myśl szkoleniowa”, ale rzeczywiście bramkarze rodzą się u nas częściej. Zawsze mieliśmy co najmniej kilku, którzy byliby w stanie bronić na wysokim poziomie. Teraz mamy Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego, wcześniej w kadrze był jeszcze Artur Boruc, a w nieco bardziej odległej przeszłości także Jerzy Dudek czy Wojciech Kowalewski.

W ostatnich latach kadra odnosiła spore sukcesy. Kibice malują jej przyszłość w czarnych barwach – zwłaszcza, gdy odejdzie z niej Robert Lewandowski. Nie wiemy jak będzie z resztą pozycji, ale o obsadę bramki nie mamy powodów do obaw. Wystarczy spojrzeć na liczbę osób, które za kilka lat mogłyby zostać numerem jeden między słupkami reprezentacji.

Marcin Bułka, Kamil Grabara, Tomasz Kucz, Radosław Majecki, Paweł Sokół, Bartłomiej Drągowski, Bartłomiej Żynel i Maksymilian Stryjek. Tylko ostatni z nich ma już skończone 21 lat. Przyszłość będzie malowała się w kolorowych barwach – zwłaszcza, gdy widzimy marki, w których szlifują swoje umiejętności. Kolejno: Chelsea, Liverpool, Bayer Leverkusen, Legia Warszawa, Korona Kielce (wcześniej Manchester City), Fiorentina, Wisła Płock (przeniósł się tu z Salzburga) i Sunderland.

Szansa, że wszyscy zrobią gigantyczną karierę nie jest duża. Chociaż dwóch czy trzech z nich nie powinno mieć problemu z wybiciem się i zapewnieniem naszej przyszłości. Zwłaszcza, że trzech z nich wyjechało z pierwszymi zespołami czołowych drużyn najlepszych europejskich lig, a dwóch zadebiutowało w sparingach w wyjściowym składzie.

O obsadę bramki nie musimy się bać. Martwi nas zupełnie coś innego – skoro mamy tylu dobrych bramkarzy, dlaczego w Polsce na taką samą skalę nie rodzą się talenty na innych pozycjach? To właśnie ich za kilka lat może brakować najbardziej!