Polscy bohaterowie mundiali – Bartosz Bosacki. „Reprezentacja powinna mieć spokój”

Czas na kolejny wywiad z cyklu "Polscy bohaterowie mundiali". Tym razem porozmawialiśmy z Bartoszem Bosackim, który brał udział w mistrzostwach świata w 2006 roku. Porozmawialiśmy z nim na temat jego wspomnień z Niemiec, a także na temat nadchodzącego mundialu.

Bartosz Bosacki zdecydował zapisał się w historii polskiego futbolu. W swojej karierze wystąpił na jednych mistrzostwach świata – w 2006 roku, gdzie strzelił nawet dwa gole, mimo że był on środkowym obrońcą. Mundial w Niemczech nie poszedł po myśli Polaków, lecz Bosacki był na pewno jednym z pozytywnych punktów Pawła Janasa. Co ciekawe, początkowo miał on na te mistrzostwa świata w ogóle nie jechać…

Najlepsi bukmacherzy

1
  • Duża ilość bonusów
  • Aplikacja mobilna
  • Nowoczesny wygląd serwisu
  • Stale rozwijana oferta na sporty motorowe
2
  • Szeroka oferta na bonusy
  • Funkcja Cash-Out
  • Wysokie kursy na tle konkurencji
  • Zbyt spokojny design
3
  • Nawet 600 PLN w bonusie powitalnym
  • Skromna i elegancka szata graficzna
  • Prosty, czytelny interfejs użytkownika
  • Mała oferta zakładów
  • Kursy nie zawsze są zadowalające

Marcin Karwot, dziennikarz Łączy Nas Pasja: Był pan na jednym mundialu w swojej karierze – pojechał pan do Niemiec w 2006 roku. Wówczas nagle wskoczył pan do tego szerokiego składu. 

Bartosz Bosacki, strzelec dwóch bramek na mistrzostwach świata w 2006 roku: Czy ja wiem czy można było to rozpatrywać jako zaskoczenie? Kręciłem się gdzieś wokół tej reprezentacji. W tym pierwszym rozdaniu się nie znalazłem, ale kontuzji doznał Damian Gorawski i pojechał w jego miejsce. Nie obrażałem się na trenera, że nie powołał mnie od razu do tej reprezentacji. Powołanie do kadry jest marzeniem każdego sportowca, obojętnie jaką dyscyplinę uprawia i ja wtedy do tego podchodziłem tak samo. Zdawałem sobie sprawę w jakim miejscu jestem, ale uważałem siebie za pełnoprawnego członka tej reprezentacji. Jak każdy liczyłem, że będę miał jakąś okazję, żeby zagrać na tym mundialu.

DARMOWY ZAKLAD 20PLN + BONUS 3333PLN
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem

Zadebiutował pan na mistrzostwach świata w drugim spotkaniu fazy grupowej. Przeciwnikiem Polski byli wówczas Niemcy. 

– Dokładnie. Gdzieś tam liczyłem, że zadebiutuję na mistrzostwach świata i udało się to w meczu z Niemcami. Na pewno się z tego bardzo cieszyłem. Niestety przegraliśmy ten mecz 0:1 po golu w doliczonym czasie gry. Każda porażka boli, czy gol strzelony w pierwszej czy w ostatniej minucie. Wtedy tej drużynie zabrakło trochę doświadczenia na wielkich imprezach i grania z takim rywalem jak Niemcy. Ta bramka spowodowała też, że już pożegnaliśmy się z marzeniami o grze w fazie pucharowej. 

Strzelanie bramek na mundialu smakuje zupełnie inaczej. To jest coś, czego już nikt mi nie zabierze. Traktuje te bramki jak łyżeczkę cukru na dzbanek gorzkiej herbaty. Z tych dwóch bramek jestem niewątpliwie dumny

Trzecim meczem był pojedynek z Kostaryką, który Polska wygrała 2:1, a pan strzelił dwa gole. Było to spore przeżycie? 

– Zdecydowanie tak. Czy to był Bartek Bosacki, czy teraz Robert Lewandowski, to strzelanie bramek na mundialu smakuje zupełnie inaczej. To jest coś, czego już nikt mi nie zabierze. Traktuje te bramki jak łyżeczkę cukru na dzbanek gorzkiej herbaty. Z tych dwóch bramek jestem niewątpliwie dumny. 

Z tej statystyce jest pan więc lepszy od samego Roberta Lewandowskiego i wielu innych wspaniałych piłkarzy. 

– Statystyki nigdy nie miały dla mnie większego znaczenia, ale z całego serca życzę Robertowi i innym powołanym, by przebili mnie w liczbie strzelonych bramek i strzelili dwie albo trzy bramki w jednym meczu. To jest niesamowite przeżycie, a mój przykład pokazuje, że nawet środkowy obrońca może tego dokonać. Fajnie byłoby, żeby te bramki też miały jakieś znaczenie i dały nam wymarzony awans z grupy. 

Mam wrażenie, że gdy myślimy o mistrzostwach świata w 2006 roku, to pierwszy piłkarz reprezentacji Polski, który przychodzi nam na myśl to właśnie pan. Jak się pan czuł po przyjeździe z mundialu jako ten piłkarz, który dał trochę radości kibicom?

– Te bramki nie dawały dużo tej drużynie, bo wszystko już było wiadomo wcześniej. Wynik osiąga drużyna. Ktoś może powiedzieć, że wartość tych bramek jest mniejsza, ale dla mnie to było pozytywne przeżycie i na pewno było sporo szumu wokół tego wszystkiego. Nie miałem jednak już 18 lat, więc byłem już trochę przyzwyczajony do tej otoczki. 

A jak pan właśnie wspomina otoczkę tego mundialu? Była to dla pana na pewno pierwsza taka impreza piłkarska. 

– Granie na takiej imprezie to jest na pewno inny świat. Nie da się go porównać do piłki klubowej i do żadnych meczów eliminacyjnych w reprezentacji. Trzeba po prostu nauczyć się grać na takich imprezach. W tym roku mundial na pewno będzie specyficzny, bo pora rok też jest inna. Często było tak, że przed mistrzostwami świata zespoły zamykały się na zgrupowaniach na parę tygodni. W 2006 roku byliśmy ze sobą razem przez jakiś miesiąc, a zakończyliśmy grę na fazie grupowej. Trzeba zostawić każde problemy za sobą. Takie zgrupowanie to także przebywanie z osobami, z którymi jakby nie było się rywalizuje. Pamiętam, że bywało to uciążliwe, ponieważ byliśmy zamknięci w hotelu i nawet idąc do sklepu po pastę do zębów trzeba było iść z ochroną. Do tego eskorty jadąc na treningi albo mecze. Wtedy Niemcy obawiali się trochę terroryzmu, więc dlatego panowały takie zasady. Takie funkcjonowania też trzeba było się nauczyć i na pewno mogło być to dla niektórych stresujące doświadczenie. Ja jestem zdania, że wszystko zaczyna się w głowie i ta głowa na takiej imprezie powinna być jednym z ważniejszych elementów. 

Pamiętam atmosferę przed mistrzostwami świata w 2006 roku. Dużo mówiło się wówczas o powołaniach – głównie o braku Dudka i Frankowskiego. Jak wyglądała potem atmosfera w zespole?

– Dziennikarze i kibice mogli mieć jakieś negatywne odczucia, ale w każdej reprezentacji wybiera trener. Można być oczywiście zaskoczony, że gra ten czy inny zawodnik albo uważać, że ktoś jest lepszy od kogoś, ale koniec końców to szkoleniowiec decyduje o wszystkim. Pewnie jakiegoś wieczoru była o tym dyskusja, ale potem była już praca nad tym, jak to powinno było wyglądać. 

To może pomówmy już o mundialu w Katarze. W Internecie panuje dość negatywne podejście co do polskiej kadry, a jakie ma pan przewidywania przed startem tych mistrzostwach świata? O co może powalczyć Polska?

– Pamięta pan, żeby polscy kibice nie podchodzili do czegoś negatywnie? Nawet podczas ostatniego mundialu było negatywne nastawienie. Ja nie lubię bawić się we wróżenie z fusów. To są mistrzostwa świata, a tam nikt nie jedzie z przypadku. Tam są zespoły przesiane przez sito eliminacji. Trudno jest powiedzieć, co nasza reprezentacja może osiągnąć. Na ostatnim mundialu z grupy nie wyszli Niemcy, więc w Katarze także możemy spodziewać się niespodzianek. Gdybym wtedy w Niemczech powiedział przed startem MŚ, że ich reprezentacja nie wyjdzie z grupy, to wszyscy pewnie śmialiby się ze mnie. W 1998 roku Francuzi zdobyli mistrzostwa, a cztery lata później też nie awansowali do fazy pucharowej. Ja się więc nie podejmuję oceny szans Polski. 

Wydaje mi się, że Arabia Saudyjska jest trochę lekceważona. Na MŚ w 2006 roku trochę tak myślano na temat Ekwadoru. Nikt za bardzo nie zastanawiał się nad tą inauguracją, a przechodzono od razu do drugiej kolejki i meczu z Niemcami

A co pan sądzi o grupowych rywalach Polski?

– Znamy moc Argentyny, ale z kolei Meksyk i Arabia Saudyjska są dla mnie sporą niewiadomą. Wydaję mi się, że Arabia Saudyjska jest trochę lekceważona. Na MŚ w 2006 roku trochę tak myślano na temat Ekwadoru. Nikt za bardzo nie zastanawiał się nad tą inauguracją, a przechodzono od razu do drugiej kolejki i meczu z Niemcami. Parę miesięcy wcześniej wygraliśmy z Ekwadorem 3:0, a ostatecznie wiemy, jak to się skończyło na mundialu w Niemczech. Życzę, żeby na tym mundialu w Katarze nasi piłkarze odnieśli jak najlepszy rezultat. Trzeba mieć szacunek do rywali, ale ja bym się nie bał celować gdzieś wysoko. 

Był pan stoperem, więc mam do pytanie na temat środkowych obrońców naszej reprezentacji. Czy na papierze jest to najsłabszy punkt kadry Michniewicza? Bednarek nie gra w klubie, Glik wraca po kontuzji i też nie gra. Pewnym punktem wydaje się być Kiwior. 

– To jest też trochę takie analizowanie i wróżenie. Gdybyśmy mieli tylko jedenastu zawodników, to nie mielibyśmy o czym dyskutować. Na mundial pojedzie 26 zawodników i każdy ma tam szansę grać. Nikt nie pojedzie z przypadku i każdy jest dobrany. Ja też nie jestem dobrą osobą do zabierania głosu. Kamil Glik może nie grać w ostatnich spotkaniach ligowych, a przyjedzie na reprezentację i trener może zobaczyć, że jest w dobrej dyspozycji. To wtedy szkoleniowiec będzie podejmować decyzje personalne słuszne dla całego zespołu. Ta reprezentacja powinna mieć spokój. My też nie powinniśmy szukać wszędzie problemów. Wiadomo, że w Polsce jest tylu trenerów, ilu kibiców, ale powinniśmy wierzyć w tę kadrę. 

To może zapytam pana o grę w obronie tej reprezentacji. W ostatnich latach często zmieniano tę formację. Mam tu na myśli grę trójką stoperów i dwójką wahadłowych lub grę na czterech z tyłu. Jaką taktyką powinna zagrać Polska na tym mundialu?

– Myślę, że jest to płynne i w wielu spotkaniach zmieniało się to w trakcie meczu. Tak jak pan wcześniej wspomniał, na papierze jest trochę tych środkowych obrońców, którzy mogą nie być w optymalnej formie. Niby można powiedzieć, że gramy trzema stoperami, a w ustawieniu defensywnym jest aż pięciu zawodników w jednej linii. Ja się więc nie przywiązuję do tego jak będzie to rozrysowane na grafice przed meczem, bo to może znacznie inaczej wyglądać w trakcie spotkania. Znając trenera Michniewicza wiem, że będzie dopasowywał taktykę do danego przeciwnika. Fajnie, że ma różne pomysły. Jeśli zobaczy na zgrupowaniu, że Kiwior, Bednarek, Glik są w dobrej dyspozycji, to będzie mógł skorzystać z wariantu na trzech stoperów, a jeśli ktoś będzie odstawał, to może postawić na dwójkę z nich i dorzucić do tego bocznych obrońców. 

Reprezentacja potrzebuje ciszy i dobrej atmosfery, a teraz są pytania od mediów do trenera na temat każdego z odrzuconych piłkarzy. Będzie więc cały czas pompowany ten balon, w którym ciągle będzie się coś kotłowało

Zdziwił się pan, że w szerokiej kadrze Michniewicza znalazło się tyle nazwisk?

– Zdziwiłem się i trochę dziwię się, że zostało to tak nagłośnione i przedstawione. Reprezentacja potrzebuje ciszy i dobrej atmosfery, a teraz są pytania od mediów do trenera na temat każdego z odrzuconych piłkarzy. Będzie więc cały czas pompowany ten balon, w którym ciągle będzie się coś kotłowało. Ja rozumiem, że trener musiał ogłosić szeroką kadrę, ale może nie trzeba było zgłaszać aż tylu piłkarzy albo robić to tak głośno. 

A co pan sądzi o piłkarzach, którzy już jakiś czas temu zakończyli swój sezon ligowy? Mam tu na myśli chociażby Krychowiaka, ale także zawodników grających w MLS. Wiadomo, mundial w nietypowej porze, ale też słychać słowa krytyki w ich kierunku.

– Sztab szkoleniowy na pewno na bieżąco monitoruje tych zawodników. Mają zapewne możliwość robienia tego na odległość. Są takie możliwości, więc o to bym się nie bał. Ja może odbiję teraz piłkę, bo zawsze się mówi w kontekście naszej reprezentacji, że bezpośrednio po sezonie zawodnicy są zmęczeni, przez co słabo grają na mundialu albo na mistrzostwach Europy. Może więc ta przerwa w rozgrywkach spowoduje, że będą wypoczęci i gotowi do grania? Michniewicz na pewno wyselekcjonuje tych, którzy będą najlepiej funkcjonować w tym zespole. 

Jakby nie było zapisał się pan w historii polskiej reprezentacji na mundialu. Co pan może doradzić albo powiedzieć tym piłkarzom, którzy będą grali w Katarze? 

– Żeby przede wszystkim wierzyli w to, że mogą tam osiągnąć sukces. Myślę, że wielu z tych piłkarzy doświadczyli w futbolu więcej niż ja. Wierzę w tę reprezentację i w to, że osiągną sukces na tym mundialu. Dla niektórych sukcesem jest wygrana w całych mistrzostwach, a dla niektórych wyjście z grupy. Dla mnie jest to już awans na sam mundial i bardzo to doceniam. Zawsze powtarzam, że to tylko sport, a tam lubią dziać się różne dziwne rzeczy. Życzę, żeby mieli radość z gry i liczę na to, że kibice będą trzymali za nich kciuki. Oby pamiętali, że hejt nie jest żadnym rozwiązaniem, nawet gdy nie pójdzie po naszej myśli. Ja to już przeżyłem na swojej skórze po meczu z Ekwadorem, kiedy czytałem, że mamy nie przyjeżdżać z powrotem do Polski. Na pewno nie jest to miłe. Wtedy nie było takiego dostępu do Internetu, ale telefony miał już każdy. Trzeba pamiętać, że piłkarze mają swoje rodziny i znajomych, którzy mogą czytać takie wpisy, a to nie jest na pewno dobre uczucie.

 

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem