Polacy wygrali 4 Nations Cup !!!

Końcowym triumfem w imprezie zakończyły się eksperymenty Piotra Przybeckiego podczas turnieju 4 Nations Cup, który odbył się w Ergo Arenie. W finale polscy szczypiorniści pokonali Białoruś 26 do 22, czym chociaż w jakimś stopniu zrewanżowali się rywalom za porażkę w eliminacjach do styczniowych Mistrzostw Europy.

Nowa jakość w obronie

Znacznie łatwiej o konstruktywne wnioski, jeśli rywalem jest drużyna o podobnej klasie, na dodatek taka, z którą graliśmy niedawno podczas eliminacji do Euro i która okazała się wówczas lepsza. Wówczas można ocenić poczyniony progres. Dlatego mecz, będący zarazem finałem 4 Nations Cup był tak cenny dla Piotra Przybeckiego.

Ten postęp jest widoczny i to dobra wiadomość. Polacy, podobnie jak dzień wcześniej w meczu z Bahrajnem, zaczęli nieco ospale i po 6 minutach rywale prowadzili 3:1. Białorusini, dysponujący znacznie lepszymi warunkami fizycznymi niż półfinałowi rywale, bronili naprawdę przyzwoicie i, przynajmniej początkowo, nie pozwalali grać Biało-czerwonym z kontry. Przez kolejny kwadrans nasi reprezentanci zagrali jednak naprawdę koncertowo w obronie, a i w ataku w końcu zaczęli trafiać do siatki. Agresywna defensywa zmuszała drużynę naszych wschodnich sąsiadów do błędów, a nawet jeśli ci znaleźli się już oko w oko z Piotrem Wyszomirskim, nasz bramkarz dokonywał cudów między słupkami, notując 7 skutecznych interwencji z rzędu.

Zawodnik meczu – Piotr Wyszomirski / fot. PressFocus

Nasz aktualny reprezentacyjny numer 1 w bramce przeciwko Bahrajnowi nie wystąpił, więc najwidoczniej bardzo chciał pokazać się trójmiejskiej publiczności. Jak się potem okazało, swoimi interwencjami zasłużył na tytuł gracza meczu. Od 1:3 do 8:4 w zaledwie piętnaście minut – tak zmieniał się rezultat. Warto zauważyć, że Polacy sami nie pozwalali rywalom grać szybkim atakiem i bardzo dobrze wracali na własną połowę, a kiedy było trzeba – taktycznymi faulami powstrzymywali kontry Białorusinów. 12 do 7 do przerwy mówi wszystko o świetnej grze obronnej Polaków.

Roszady

Po zmianie stron Piotr Przybecki dokonał kilku roszad w ustawieniu. Na prawym skrzydle Michała Daszka zmienił Arkadiusz Moryto, który w zaledwie kilka minut uzyskał trzy trafienia, które pomogły Polakom uciec z wynikiem. Na lewym rozegraniu w większym wymiarze czasowym zagrali Paweł Genda i Marek Daćko w miejsce Tomasza Gębali, w bramce pokazali się Adam Morawski i Mateusz Kornecki. Zmiany te wpłynęły na rozluźnienie w szykach obronnych naszej reprezentacji, dzięki czemu rywale po przerwie zdobyli ponad dwukrotnie więcej bramek niż w pierwszej połowie. Ogólnie jednak spotkanie zrobiło się bardziej otwarte, a kibice, którzy w liczbie ponad dwóch tysięcy zasiedli na trybunach Ergo Areny, zobaczyli znacznie więcej goli. W końcówce obie drużyny zupełnie opuściły gardę. Wynik był już jednak dawno rozstrzygnięty, a Białoruś jedynie zmniejszyła rozmiary porażki. Ostatecznie gospodarze imprezy wygrali 26 do 22.

Po przerwie kibice w Ergo Arenie obejrzeli znacznie więcej bramek / fot. PressFocus

Kierunek – Półwysep Iberyjski

Na początku przyszłego tygodnia nasi kadrowicze wybiorą się na towarzyski turniej do hiszpańskiego Vigo, w którym udział wezmą jeszcze drużyny gospodarzy oraz Argentyny i…Białorusi. Bezpośrednio stamtąd Polacy udadzą się na turniej eliminacyjny do Mistrzostw Świata 2019. Oczywiście nie zamierzamy wyciągać zbyt daleko idących wniosków po zwycięstwach w meczach towarzyskich podczas 4 Nations Cup, ale bez wątpienia na dzień dzisiejszy więcej w grze podopiecznych Piotra Przybeckiego plusów niż minusów. Jak już wspominaliśmy, imprez towarzyskich, ani nawet samych preeliminacji w Portugalii nie należy traktować w kategorii celu samego w sobie, a jedynie środka do wywalczenia sobie awansu na kolejny Mundialu. Grupę kwalifikacyjną z Portugalią, Cyprem i Kosowem wygramy na pewno. Najważniejsze to być optymalnie przygotowanym na kolejnego rywala, z którym zmierzymy się w decydującym dwumeczu. Obojętnie kto to będzie, tanio skóry nie sprzedamy!

Podsumowując imprezę Piotr Przybecki wskazuje na dobrą grę w obronie oraz błędy techniczne w ataku / fot. PressFocus

– Zupełnie nowy środek rozegrania. Był mały postęp w porównaniu ze spotkaniem z Bahrajnem. Jeśli chodzi o grę obronną to na pewno na duży plus, chociaż nie zapominajmy, że bardzo pomogli nam bramkarze i to nie tylko Piotr Wyszomirski. 7 bramek do przerwy z Białorusią o czymś świadczy. Natomiast jeśli chodzi o atak, o grę w przewadze, zwłaszcza dzisiaj po przerwie, to było zbyt wiele błędów technicznych w prostych sytuacjach i tego musimy się wystrzegać, bo byliśmy za to karani kontrami – podsumował spotkanie selekcjoner reprezentacji Polski, Piotr Przybecki.

Z dziennikarskiego poczucia obowiązku nadmieniamy, że trzecie miejsce w turnieju zejęła reprezentacja Bahrajnu. Zespół, który w czwartek przegrał z naszą reprezentacją różnicą 8 trafień pokonał Japonię aż 37 do 22.

Kolejne emocje związane z piłką ręczną na poziomie reprezentacyjnym już na początku 2018 roku.

*

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem