Polacy mają szansę napisać historię

Wyobraźcie sobie, że Polacy idą na wojnę z Rosją. Nie taką na boisku, tylko normalną, wiecie: żołnierze, czołgi, helikoptery, artyleria przeciwlotnicza i tak dalej. Bez szans, prawda? Jeszcze do wtorku wydawało się, że na równie straconej pozycji stoją Biało-czerwoni w futsalowym starciu ze Sborną. Utytułowaną ekipą, wzmocnioną naturalizowanymi Brazylijczykami, aktualnymi wicemistrzami świata i Europy. A jednak! Polacy zremisowali, sprawiając ogromną sensację. Dziś muszą pójść za ciosem i przynajmniej zremisować Kazachstanem. Wówczas napiszą nowy rozdział w historii krajowego futsalu.

Zacznijmy od tego, co wydarzyło się we wtorek. Na niespełna 10 sekund przed końcem spotkania z Rosją Michał Kubik oddał TEN strzał, który dał Polsce remis…

Mistrzostwa Europy w futsalu rozgrywane są dość nietypowym systemem: 12 drużyn podzielonych jest na 4 grupy po 3 zespoły. Do ćwierćfinałów awansują po dwa najlepsze, trzeci w grupie odpada. Czyli w najgorszym przypadku – dwa mecze i do domu. Z automatu to właśnie Biało-czerwonym, jako najmniej doświadczonej ekipie w naszej grupie, „zarezerwowano” to miejsce. Tym czasem remis z faworyzowanymi Rosjanami otworzył przed nami drogę do fazy pucharowej. W ekstremalnej sytuacji nawet po porażce z Kazachstanem będziemy grać dalej, remis znacznie przybliża nas do celu, a zwycięstwo go gwarantuje. Czego można spodziewać się po dzisiejszym meczu? O co jeszcze grają Polacy? Co może okazać się kluczowe w tym spotkaniu? Na te wszystkie i kilka innych jeszcze pytań odpowiedział nam Tomasz Aftański, były selekcjoner reprezentacji Polski. Jeden z naszych ekspertów przed rozpoczęciem Euro (tekst można przeczytać TUTAJ).

Na początek, jak by trener skomentował wtorkowe spotkanie z Rosją?

Tomasz Aftański: Polacy zagrali tak, jak tego od nich oczekiwaliśmy, czyli bardzo aktywnie i odważnie. Oczywiście bez zapory nie do przejścia w osobie Michała Kałuży by się nie udało, ale na jego dobre interwencja pracował też cały zespół. Remis z Rosją to bardzo dobry wynik, na pewno doda skrzydeł naszym zawodnikom w meczu z Kazachstanem. Zdobycie tak ważnej bramki w końcowych sekundach na pewno doda wiary podopiecznym Korczyńskiego, że mogą namieszać w tym turnieju. Jeśli podejdą z pokorą, ale i odwagą do rywali, możemy mieć kolejną niespodziankę. Na pewno o zwycięstwo nie będzie łatwo, ale moim zdaniem Rosja jest silniejsza od Kazachstanu. Jeśli chcemy wyjść z grupy to ten mecz trzeba wygrać. W ostatnim grają między sobą nasi rywale i… jeśli będzie potrzebny wysoki remis, żeby oba zespoły promować, to taki wynik na pewno padnie. Także nasi chłopcy muszą liczyć na siebie. Kazachstan stanął już na drodze tego zespołu w barażach o Mistrzostwa Świata. U nas padł remis 1:1, a na wyjeździe wysoko przegraliśmy. Jednak to już historia, nie wracałbym do tej porażki sprzed kilkunastu miesięcy.

Interwencje Michała Kałuży były porównywane z tymi tera Stegena, bramkarza Barcelony… / fot. PressFocus

Naszych nie spaliła świadomość gry w wielkiej imprezie, wręcz przeciwnie, byli zmotywowani, jakby grali o życie. Mamy taką kadrę, z której wszyscy zawodnicy grają w rodzimej lidze – oni walczą o zagraniczne kontrakty? Nie wierzę, żeby taki Michał Kałuża nie trafił do kilku notesów…

Tomasz Aftański: Wczorajszy wyczyn Kałuży był pokazywany w wielu telewizjach. Sam natrafiłem na fragment z włoskiej stacji, gdzie jego świetne interwencje były porównywane z tymi jakie wykonuje Der Stegen z Barcelony na dużym boisku… Niech to pokaże, że Polacy zaczynają być rozpoznawani w Europie. Kałuża, Kubik, Zastawnik pokazali się na pewno w tym meczu. Liczę, że w drugim bohaterem będzie pauzujący za kartki w meczu z Rosją Tomasz Kriezel. Cała ta ekipa powinna coraz śmielej spoglądać na topowe europejskie ligi, już niedługo pozostanie w Polsce będzie ich skazywało na brak dalszego rozwoju.

Dla nas to drugi, dla Kazachstanu pierwszy mecz turnieju – kto jest w lepszej sytuacji?

Tomasz Aftański: Fizycznie na pewno Kazachowie są w lepszej sytuacji. Wiadomo, że wczorajszy mecz mocno naszych chłopców wypompował. Jednak mądrość trenera Korczyńskiego widać od razu, wykorzystał wszystkich dostępnych graczy z pola oprócz Cymana, więc nikogo nie wyeksploatował, a większość ma już pierwszą tremę za sobą. Poza tym nasi są teraz na fali. Ta końcówka wprawiła ich w mega euforię i oby tej mocy starczyło na czwartek.

„Jednak mądrość trenera Korczyńskiego widać od razu, wykorzystał wszystkich dostępnych graczy z pola” / fot. PressFocus

To że Kazachstan jest niżej notowany od Rosjan wcale nie oznacza, że będzie łatwiej. Należy pamiętać o tym, że to oni będą faworytami, czy podejść do meczu z założeniem – napiszmy historię polskiego futsalu?

Tomasz Aftański: Polska z każdym na tym turnieju gra z pozycji challengera, który bije się z wyżej notowanym zespołem. Nie widzę w tym problemu. Nasz narodowy charakter pokazuje, że potrafimy się zmobilizować na lepszych, silniejszych i… lubimy im pokrzyżować szyki. Fakt, że nasi zawodnicy w większości walczą ze stereotypami i brakiem pełnego zawodowstwa, które u rywali jest. Ale jak się wychodzi na boisko to portfele zostają w szatni. A serca naszym nikt nie zabierze.

W wielu dyscyplinach mówi się, że bitwy wygrywa się atakiem, a wojny broną. O futsalu można powiedzieć to samo ?

Tomasz Aftański: Na pewno coś w tym jest. Proszę zwrócić uwagę, że Polacy przeciwko świetnym Rosjanom bardzo długo się naprawdę mądrze, wysoko, agresywnie bronili. Co ważne nie ma tutaj mowy o tzw. „obronie Częstochowy”, tylko o solidnej zespołowej pracy oraz odważnym podejmowaniu rywala nieco wyżej. To zasługa selekcjonera, który ma w sobie nutkę szaleństwa, jakże niezbędną na tym poziomie. Bardzo bym sobie życzył, aby to szaleństwo okazało się skuteczne!

Czy ta drużyna napisze dziś nowy rozdział polskiego futsalu? / fot. PressFocus

Co możemy dodać od siebie? Gdy w meczu eliminacji do Mundialu nasza piłkarska reprezentacja zremisowała w Astanie z Kazachstanem, mówiło się o dużej niespodziance. Nie można zapominać, że w futsalu te proporcje są jednak odwrócone: to rywale należą do światowej czołówki, a nie Polacy. Skoro jednak o analogiach mowa, przypomina mi się rok 2007 i występ Polaków w mistrzostwach świata w piłce ręcznej. Wówczas też przed turniejem mało kto o nich wspominał, podczas gdy pod koniec imprezy byli już na ustach całego kraju. Futsal już we wtorek zyskał nowych kibiców.

Czy dziś zyska nowe zastępy kolejnych? Jeśli się dobrze zastanowić, futsal to chyba najczęściej uprawiana gra halowa na świecie, chyba każdy kiedyś kopał w „halówkę”. W dodatku to bardzo dynamiczna, techniczna, pełna niesamowitych zwrotów akcji dyscyplina sportu, w której, trafiając na dobry mecz, można zakochać się od pierwszego wejrzenia, jak widać zresztą na załączonym powyżej obrazku. Od ćwierćfinału Mistrzostw Europy dzieli nas 40 minut czystego czasu gry z Kazachstanem. Polacy, zróbcie to dla siebie i dla nas!

*

Stawki LV BET na mecze Mistrzostw Europy w futsalu:

Polska – Kazachstan |Czwartek, 1.02.2018| 18:00|

Wygrana Polski: 8.4

Remis: 5.7

Wygrana Kazachstanu: 1.25

Serbia – Włochy | Czwartek, 1.02.2018| 20:45|

Wygrana Serbii: 5.9

Remis: 4.1

Wygrana Włochów: 1.47

Francja – Azerbejdżan |Piątek, 2.02.2018| 18:00|

Wygrana Francji: 3.6

Remis: 4.2

Wygrana Azerbejdżanu: 1.73

Rumunia – Ukraina | Piątek, 2.02.2018| 20:45|

Wygrana Rumunii: 5.6

Remis: 4.2

Wygrana Ukrainy: 1.48

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem