Podnoszenie ciężarów: Zieliński skazany!

Tak naprawdę od początku wszyscy spodziewali się takiego właśnie obrotu spraw. Adrian Zieliński, w którego organizmie przed występem olimpijskim wykryto niedozwolone środki, został zdyskwalifikowany na cztery lata. W dosyć sporym uproszczeniu oznacza to, że zawodnik prawdopodobnie będzie musiał zakończyć sportową karierę.

Przypomnijmy, że pierwszy na dopingu wpadł jego brat Tomasz, a dopiero potem pozytywne wyniki testów antydopingowych wykryto u Adriana. Obaj sztangiści nie wystartowali w Rio i jeszcze przed rozpoczęciem zmagań olimpijskich wrócili do kraju.

Panel dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie nie dał wiary na zeznania Zielińskiego, który upierał się, że świadomie nie zażywał dopingu. Zdaniem mistrza olimpijskiego z Londynu nandrolon, który został wykryty w jego organizmie miał znajdować się w witaminach i odżywkach, które ten brał podczas przygotowań do olimpiady.

Co ciekawe, decyzja, która została podjęta w środę nie może być postrzegana, jako decyzja oficjalna. Żeby tak się stało, zgodzić z wyrokiem musi się sam zawodnik, który jednak tego nie uczynił. Zieliński sprzeciwił się decyzji i zapewnił, że zamierza się za pomocą specjalnie przygotowanych dokumentów jeszcze od niej odwoływać.

adrian-zielinski-laczy-nas-pasja

Napisaliśmy na wstępie, że kara oznacza, że Zieliński najprawdopodobniej będzie zmuszony zakończyć sportową karierę. Nie dość, że urodzony w Nakle nad Notecią sztangista nie będzie mógł startować do sierpnia 2020 roku, to mimo że absencja kończy się tuż przed igrzyskami w Tokio, Zieliński nie będzie miał się kiedy na igrzyska zakwalifikować. Zgodnie z obowiązującymi zasadami zawodnik, który chce wystartować podczas igrzysk musi przed zmaganiami olimpijskimi wziąć udział w imprezie mistrzowskiej. Polak w takowych udziału nie weźmie, bo nie pozwoli mu na to kara.

Zieliński zarzeka się, że jest niewinny i zapowiedział w środę, że będzie się odwoływał od wyroku. Na tę chwilę sytuacja wygląda jednak tak, że kara, która groziła sztangiście została mu przyznana. W tego typu sytuacjach zawodników zazwyczaj czeka czteroletni rozbrat od uprawiania sportu.

Decyzję w sprawie jego brata, Tomasza, podejmie IWF. Wszystko przez to, że u niego padania zostały przeprowadzone już po wylocie na igrzyska i nie przeprowadzała ich polska komisja.

Komentarze