Po Lidze Mistrzów w Warszawie niewiele zostało

Legia Warszawa w eliminacjach do Ligi Mistrzów miała sporo szczęścia, na które zasłużyła punktami zdobywanymi do rankingu w poprzednich latach. Nisko notowanych rywali piłkarze Besnika Hasiego pokonali dość słabym stylu, ale nie on się liczył, a efekt końcowy. Po dwóch dekadach polska drużyna awansowała do – co prawda dwa razy liczebniejszej, ale jednak – europejskiej

Legia Warszawa w eliminacjach do Ligi Mistrzów miała sporo szczęścia, na które zasłużyła punktami zdobywanymi do rankingu w poprzednich latach. Nisko notowanych rywali piłkarze Besnika Hasiego pokonali dość słabym stylu, ale nie on się liczył, a efekt końcowy. Po dwóch dekadach polska drużyna awansowała do – co prawda dwa razy liczebniejszej, ale jednak – europejskiej elity. Legia zmierzyła się w grupie z Realem Madryt, Borussią Dortmudn i portugalskim Sportingiem. Z tamtej Legii już niewiele zostało.

Wczoraj minął rok od ostatniego meczu w fazie grupowej Champions League. Legia zaczęła fatalnie, od 0:6 z Borussią u siebie. Później było niewiele lepiej: 0:2 ze Sportingiem, 1:5 z Realem. Remis 3:3 był już wielkim wydarzeniem w stolicy Polski, bo choć Królewscy w obronie zachowywali się jak leniwe dzieci w piaskownicy, to jednak wyrwanie punktu ostaniemu i przyszłemu triumfatorowi rozgrywek to rzecz bez wątpienia wielka.

Trochę frajdy

4:8 w Dortmundzie przypominało mecz Widzewa z przełomu lat 70. i 80., kiedy mierzył się z dużo lepszym PSV Eidhoven z holenderskimi gwiazdami w składzie. Do przerwy łodzianie przegrywali i byli zdecydowanie słabsi, więc zdecydowali: „Panowie, zobaczcie tych ludzi, którzy w ogromnej liczbie przyszli nas oglądać. Nie możemy tu wygrać, ale chociaż dajmy im trochę frajdy”. Widzew ostatecznie przegrał 3:5, ale nikt piłkarzy Bronisława Waligóry po meczu nie krytykował.

364 dni temu Legia natomiast wygrała u siebie 1:0 ze Sportingiem, a to zwycięstwo dało warszawiakom miękkie lądowanie – chociaż odpadli z grupy Ligi Mistrzów, na wiosnę mogli uczestniczyć w fazie pucharowej Ligi Europy. Spoglądamy na jedenastkę Jacka Magiery z tamtego spotkania i nie dowierzamy, że minął zaledwie rok, a niewiele z niej zostało. Choć zimą może być jeszcze gorzej…

Skład Legi na mecz ze Sportingiem. Niedługo może być tylko wspomnieniem.

Bartosz Bereszyński w Sampdorii, Jakub Rzeźniczak w Qarabagu, Vadis Odidja-Ofoe w Olympiakosie Pireus, nie ma w stolicy także duetu Aleksandar Prijović – Nemanja Nikolić (ten drugi w meczu ze Sportingiem na ławce). Ponadto długo kontuzję leczy Miroslav Radović, a Michał Kopczyński i Thibault Moulin poznali smak gry w rezerwach. O odejściu Arkadiusza Malarza, choć brzmi to co najmniej nierozsądnie patrząc na jego formę, mówi się od jakiegoś czasu. Przesądzone wydaje się rozstanie z Warszawą Michała Pazdana, który nie po to zmieniał agencję menedżerską na tę prowadzoną przez Mariusza Piekarskiego, by pozostać w klubie.

Zostaje Adam Hlousek, bo okazało się właśnie, że strzelec jedynek bramki w meczu ze Sportingiem i jeden z najlepszych technicznie piłkarzy całej Ekstraklasy nie przedłuży kontraktu z mistrzem Polski. Guilherme nawet dogadał się z włodarzami klubu na trzyletni kontrakt i 500 tysięcy euro rocznie, ale do gry wkroczyli agenci piłkarza, którzy widzieliby go np. we włoskim Benevento Calcio, które zdobyło ostatnio historyczny punkt z Milanem. Jeśli Brazylijczyk tam trafi na stałe, już latem będzie grał na zapleczu Serie A, ale rozstanie z Legią jest już przesądzone.

Guilherme OUT, Cernych IN?

Warszawski klub nie zarobi na swoim skrzydłowym, bo w grudniu kończy mu się kontrakt i odejdzie za darmo. To z pewnością też miało wpływ na ostateczną decyzję „Gui” – w nowym klubie „przytuli” niemałą kwotę za samo podpisanie kontraktu. Taki bonus zawodnicy od nowego klubu dostają zwykle wtedy, gdy ich nowy pracodawca nie musiał wykładać kwoty odstępnego temu poprzedniemu.

Okazuje się więc, że po Lidze Mistrzów – która miała wypracować przewagę nad resztą stawki w Polsce na najbliższą dekadę – niewiele już zostało. Dariusz Mioduski mówił, że ogromna ilość pieniędzy, jaka pojawiła się dzięki temu w kasie warszawskiego klubu, została przeznaczona na spłatę długów i zobowiązań. Legia wyszła finansowo na zero, a teraz podobnie może być na boisku. Nie podoba się to kibicom stołecznego klubu, którzy z pewnością nie tak wyobrażali sobie rocznicę ostatniego meczu w Champions League.

Niewykluczone, że warszawiacy ten rok zakończą patrząc na plecy beniaminka z Zabrza, czując na plecach oddech Lecha, Korony Kielce i Jagiellonii Białystok. Styl gry pozostawia wiele do życzenia, tak jak ostatnie wyniki zawodników Romeo Jozaka – porażka 2:3 z Koroną Kielce i uniknięcie jej w dramatycznych okolicznościach z Sandecją, kiedy udało się uratować remis w doliczonym czasie gry.

Kto może zastąpić Brazylijczyka? Mówi się o Fiodorze Cernychu z Jagiellonii, ale na nazwiska zwalające z nóg kibice z Warszawy jeszcze poczekają. O ile mają na co czekać, bo pod rządami Dariusza Mioduskiego jedyne godne odnotowania ruchy transferowe przy Łazienkowskiej to takie, w których ktoś się pakuje, wychodzi z walizką i wyjeżdża z Warszawy.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem