Piłkarz Barcelony nie ogarnia życia? Mocne świadectwo bliskiego współpracownika

Profesjonalizm, zdrowy rozsądek i Ousmane Dembele to terminy, które niekoniecznie idą ze sobą w parze. Od kilku miesięcy regularnie słyszymy przecieki pochodzące z okolic Camp Nou, że w Barcelonie już naprawdę nie wiedzą, jak wpłynąć na tego chłopaka. Kupiono go za ponad 100 baniek, a on ciągle nawala, trzeba go niańczyć. Na domiar złego właśnie przytrafiła mu się już siódma kontuzja w ostatnich dwóch latach. Czy to na pewno przypadek?

Według najnowszych publikacji dziennika „AS”, Dembele okłamał klubowego doktora, twierdząc po meczu z Athletic Bilbao, że ból który mu doskwierał to drobiazg, który nie wymaga reakcji. Zrezygnował z dodatkowego badania, twierdząc, że jeśli cokolwiek będzie nie tak, sam sam się o nie upomni. – Za żadne skarby nie chciał odpuścić wyjazdu do Rennes, który miał już zaplanowany na weekend. Rzekomo, żeby zobaczyć się z mamą – piszą hiszpańscy dziennikarze, nazywając to aktem nieodpowiedzialności. Faktem jest, że Dembele wrócił do klubu w poniedziałek. Na pierwszym treningu przebiegł kilka okrążeń wokół boiska, dołączył do gry w dziadka, po czym od razu, z powodu bólu, musiał przerwać zajęcia.

Zawodnik Barcelony ma już niestety na koncie różne występki. A to zaspał na trening, bo grał w gry wideo. A to przyjechał na mecz niemal z pierwszym gwizdkiem sędziego. Rzekomo nie pierwszy raz sprzedaje również sztabowi trenerskiemu alternatywną wersję wydarzeń. By nie napisać mocniej, że kłamie.

– Kupując Dembélé wiedzieliśmy, że ma problemy z dyscypliną i że obraca się w nie najlepszym środowisku – wyznał niegdyś Urbano Ortega, bliski współpracownik Roberta Fernándeza, byłego dyrektora Blaugrana. – Czasami musisz jednak zaryzykować. Myśleliśmy, że to była wyłącznie kwestia młodości i że będziemy go w stanie naprowadzić na odpowiednie tory.

Koledzy w publicznych wypowiedziach go bronią. Twierdzą, że to nie ich sprawa, co robi poza boiskiem, ważne że jest świetnym piłkarzem. Problem w tym, że od kiedy dołączył do Barcy, z powodu różnych występków oraz kontuzji przegapił już 44 spotkania!

Dzisiaj na łamach francuskiego „Le Parisien” o Dembele wypowiada się również jego były prywatny kucharz, Mickael Naya. Zwolniony z pracy po kilku miesiącach, ponoć tak samo jak trzech poprzednich kucharzy.

– Dembele i jego świta wmawiają sobie, że i tak będą krytykowani, cokolwiek się stanie. Nie wpływa to na nich, nie obchodzi ich to. Są bogaci – mówi Naya. – Ousmane jest miłym chłopakiem, ale nie ma kontroli nad swoim życiem. Żyje z wujkiem i najbliższym przyjacielem, którzy nie ważą się mu cokolwiek powiedzieć. To nieco wstrząsające. Nigdy nie widziałem u nich alkoholu, ale Dembele nie dba o odpoczynek, nie ma wokół niego żadnej profesjonalnej struktury.

Agent piłkarza zarzeka się, że jego klient dopiero w poniedziałek w czasie treningu zorientował się o nasilającym się bólu. Bez względu na to, gdzie leży prawda, znów jest na cenzurowanym. Bezużyteczny dla Ernesto Valverde, gdy ten go potrzebuje.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem