Piłka ręczna: Polacy za burtą!

Mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor – tak jeszcze niedawno wyglądały turnieje piłkarskie w wykonaniu polskiego zespołu. W szczypiorniaku specyfika wielkich imprez jest nieco inna, drużyn w grupie sześć, a nie cztery i meczów do rozegrania również więcej, niż to ma miejsce w futbolu. Jedno w tym wypadku się jednak nie zmieniło – po trzech spotkaniach turniej się dla nas skończył. Reprezentacja Polski nie awansuje do kolejnej rundy.

Biało-czerwoni ulegli wczoraj Rosji 20:24 i odpadli z mistrzostw. Mimo że prowadzeniu przez Tałanta Dujszebajewa szczypiorniści mają do rozegrania jeszcze dwa spotkania w fazie grupowej, to już dziś wiadomo, że w kolejnej fazie turnieju nie zagrają.

Wczorajsze spotkanie było niezwykle istotne dla losów reprezentacji podczas mistrzostw we Francji i wszyscy nasi szczypiorniści zdawali sobie sprawę, że po dwóch przegranych spotkaniach z Norwegią i Brazylią Rosję trzeba pokonać. Zwłaszcza, że Sborna w ostatnich latach nie zachwyca i przynajmniej teoretycznie, to Polacy byli faworytami poniedziałkowej konfrontacji. Rosjanie bowiem ostatni medal podczas wielkiej imprezy zdobyli w 1999 roku.

Polacy jako pierwsi wpisali się na listę strzelców, a konkretnie uczynił to Przemysław Krajewski, który zdobył gola z rzutu karnego. Dobrze po raz kolejny między słupkami radził sobie Adam Malcher, który kilkoma interwencjami ratował polski zespół z opresji. Jego vis-a-vis po drugiej stronie boiska, czyli Vadim Bogdanov również miał jednak dobry dzień i bardzo często to on zatrzymywał strzały Polaków. Nasi reprezentanci byli nieskuteczni i kolejne gole przychodziły im z niesamowitą trudnością.

Polscy szczypiorniści mieli problemy nie tylko ze świetnie dysponowanym Bogdanovem, ale i z kreowaniem i wykańczaniem własnych akcji. Nawet grając w przewadze Gierak i spółka nie potrafili zdobywać bramek, a na domiar złego to Rosjanie okazali się dwukrotnie lepsi grając o jednego mniej. Niefrasobliwość i brak zdecydowania wykorzystali nasi rywale, którzy szybko kontrując powiększali przewagę nad Polakami. Dopiero w 24 minucie spotkania na listę strzelców po raz pierwszy wpisał się Tomasz Gębala, którego wcześniej z gry skutecznie wyłączyli rosyjscy defensorzy.

daszek-laczy-nas-pasja

Polacy drugą część meczu zaczęli bardzo ambitnie i z werwą, a znowu cudów między słupkami dokonywał Malcher. Nic jednak po jego dobrej formie, skoro w przodzie żaden z naszych reprezentantów nie potrafił zdobyć chociaż jednego trafienia. Dobra gra formacji defensywnej nie spowodowała, że Polacy zmniejszyli dystans dzielący ich do swoich przeciwników, którzy po sześciu minutach drugiej połowy w dalszym ciągu wynosił aż cztery gole. I to mimo tego, że Rosjanie nie zdobyli w tym czasie żadnego trafienia.

Efektem naszego braku skuteczności były tylko dwie bramki zdobyte przez pierwsze piętnaście minut drugiej połowy. Wtedy Tałant Dujszebajew wziął czas na żądanie, który nieco ożywił grę Polaków. Nie zmieniło to jednak obrazu gry i w dalszym ciągu to Rosjanie w tym spotkaniu dominowali. Sborna nie pozwoliła zbliżyć się Polakom na dystans mniejszy niż trzech goli.

Poniedziałkową porażkę skomentował Tałant Dujszebajew.

“Na początku chciałbym pogratulować zespołowi Rosji. Dla nas była to bardzo dobra okazja do nauki, patrząc na spotkania z takimi zespołami jak Norwegia, Brazylia czy Rosja. Wiele razy nie mogliśmy pokonać Vadima Bogdanova, co chyba było naszym największym problemem podczas dzisiejszego meczu. Jestem jednak zadowolony z pracy mojego zespołu, że walczył i nie poddawał się do samego końca. Może potrzebujemy trochę czasu i doświadczenia, by grać na takim poziomie.”

Już dzisiaj o godzinie 17:45 reprezentacja Polski zmierzy się z drużyną Japonii. Wydaję się, że Biało-czerwoni będą w tym spotkaniu faworytem i zdobędą pierwsze punkty w turnieju.

Komentarze