Piłka ręczna: Polacy siedemnastą drużyną świata

Zaczęło się nerwowo i tak też się skończyło. Reprezentacja Polski szczypiornistów inauguracyjnym turniej spotkaniem z Norwegią przysporzyła kibicom sporo emocji. Na zakończenie mistrzostw, mierząc się z ekipą Argentyny również sytuacja była nierozstrzygnięta aż do ostatnich akcji meczu. Tym razem jednak, to Biało-czerwoni mogli cieszyć się na koniec ze zwycięstwa.

Polska pokonała Argentynę 24:22 i zajęła ostatecznie 17. miejsce w XXV finałach mistrzostw świata. Dzięki temu zwycięstwu kadra prowadzona przez Tałanta Dujszebajewa zdobyła Puchar Prezydenta IHF.

Emocje od początku do końca – to coś, czego możemy być pewni w każdym spotkaniu polskich szczypiornistów od wielu lat. Zmieniał się skład reprezentacji, odchodzili kolejni zawodnicy, zmieniano trenerów. Emocje jednak były zawsze i wszędzie. Zarówno w spotkaniu grupowym podczas mistrzostw Europy, jak i w walce o medale mistrzostw świata w poprzednich latach. Przed meczem z Argentyną coś podpowiadało nam, że to może się tak skończyć, a my do naszej księgi pod tytułem “Emocje w spotkaniach reprezentacji Polski szczypiornistów” dopiszemy kolejną stronę. Jak się wczoraj okazało – całkiem słusznie.

Czterech przeziębionych zawodników przed tym spotkaniem – to informacja, która z pewnością nie ułatwiała Polakom zadania przed spotkaniem z niewygodnym rywalem z Argentyny. Michał Daszek, Paweł Niewrzawa, Łukasz Gierak i Adam Morawski – szczególnie stan tego ostatniego był bardzo poważny. Na całe szczęścia Dujszebajew mógł liczyć na Adama Malchera, który od dwóch skutecznych interwencji rozpoczął poniedziałkowe spotkanie.

Pierwszy kwadrans, to spotkanie walki. Mało był fajerwerków w ofensywie, obie ekipy dbały w pierwszej kolejności o szczelną grę w obronie. Argentyńczycy wychodzili bardzo wysoko do naszych rozgrywających, my natomiast broniliśmy agresywnie, ale tuż przed polem bramkowym. Goli w tych pierwszych piętnastu minutach było jak na lekarstwo. Okazji do ich zdobycia było również nie za wiele, a gdy już się pojawiły, to obie ekipy raziły nieskutecznością.

Z czasem gra w przodzie, zarówno Polaków, jak i Argentyńczyków stawała się coraz bardziej skuteczna, czego efektem były gole. Oglądaliśmy rozgrywające się w dobrym i żwawym tempie spotkanie i typową wymianę ciosów. Tuż przed końcem pierwszej części gry na boisku pojawił się między słupkami debitujący w turnieju Mateusz Kornecki, który wybronił rzut karny.

Polacy po zmianie stron zaliczyli sześciopunktowy przestój w strzelaniu kolejnych goli. Argentyńczycy również nie zachwycali, ale zdołali odskoczyć na dwa trafienia. Wynik bardzo szybko ulegał zmianie, a nasi rywale zdołali w pewnym momencie odskoczyć nawet na trzy oczka. Polacy wracali stopniowo do gry i ostatnie dziesięć minut to już ich spektakularna pogoń. Na kilka minut przed końcem bramkę wyrównującą zdobył Rafał Przybylski i mecz rozpoczynał się niejako od początku.

Próbę nerwów lepiej znieśli Biało-czerwoni. Najpierw Kornecki zaliczył kolejną spektakularną interwencję, chwilę później na listę strzelców wpisał się Michał Daszek, który jako jedyny z chorych zawodników zameldował się w tym spotkaniu na parkiecie. Kornecki w kolejnych akcjach znowu imponował skutecznością, a Krajewski zakończył akcje skutecznym rzutem. Argentyńczycy mieli również swoje okazje, ale nie potrafili ich zamienić na gole. Od 48 minuty spotkania nie mogli zdobyć ani jednej bramki.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 24:22. Polacy dzięki temu zwycięstwu zajęli 17. miejsce w turnieju.

Oto wypowiedź trenera reprezentacji, Tałanta Dujszebajewa na kilka minut po tym spotkaniu:

“Jestem zadowolony, że choć nie zagraliśmy najlepszego meczu, to i tak się udało. W pierwszej połowie nie było źle, ale pierwsze osiemnaście minut drugiej połowy trzeba poprawić. Dziękuję chłopakom, że w końcówce nie odpuścili i wygrali 7:0. Jestem pewny, że takie zwycięstwa budują pozytywne myślenie i przyszłość tych chłopaków. Adam Malcher bardzo dobrze zagrał pierwszą połowę, ale w drugiej nie miał już tego szczęścia. Jestem jednak zadowolony i dziękuję Mateuszowi Korneckiemu za niesamowitą skuteczność.”

Na koniec Dujszebajew zapowiedział, jaki jest cel reprezentacji w kolejnych miesiącach: ” W październiku, przed meczami z Serbią i Rumunią, powiedziałem, że najważniejsze są eliminacje do Mistrzostw Europy, a nie same Mistrzostwa Świata. Budujemy zespół i zbieramy doświadczenie. Jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji i mecz na Białorusi będzie dla nas meczem o życie.”

Komentarze