Piłka nożna: Wrąbel wygrywa rywalizację z Drągowskim o miejsce w bramce!

Gdybyśmy postawili zadanie niedzielnym kibicom piłkarskim w naszym kraju i zapytali ich, kto powinien zagrać od pierwszej minuty w meczu otwarcia Mistrzostw Europy U21 ze Słowacją w naszej bramce, to z pewnością wielu postawiłoby na Bartłomieja Drągowskiego. Nie ma się czemu dziwić – rok temu piłkarz odchodził z Jagiellonii mając status gwiazdy, a transfer do Fiorentiny podziałał wielu osobom na wyobraźnię.

Gdy jednak przejdziemy do konkretów na temat Drągowskiego, to zobaczymy, że pierwszy sezon we Włoszech był dla niego niezwykle trudny. Tylko 9 rozegranych meczów, łącznie 810 minut, z czego 90 w najwyższej klasie rozgrywkowej. 10 puszczonych goli również nie jest wynikiem, którym Polak może się chwalić znajomym.

I od jakiegoś czasu trwała dyskusja: Drągowski czy Wrąbel? – Właśnie, kto to jest Wrąbel? – pytali laicy. A no bramkarz Olimpii Grudziądz, która do ostatniej kolejki liczyła się w walce o awans do ekstraklasy, a która koniec końców zajęła 6. miejsce w I lidze. Wrąbel do Grudziądza przywędrował na zasadzie wypożyczenia ze Śląska Wrocław.

I teraz patrzymy na jego liczby:

  • 28 rozegranych meczów w lidze (27 od deski do deski)
  • 32 stracone gole (średnio 1,14/mecz)
  • 10 czystych kont

Plus dobre recenzje zbierane praktycznie w każdej kolejce za swoją grę, co – umówmy się – nie jest regułą jak na chłopaka, który ma dopiero 21 lat i wchodzi do wielkiej piłki na pozycji tak newralgicznej. Między słupkami, gdzie trenerzy rzadko rotują piewszym wyborem i jeżeli już dają szansę swojemu wybrankowi, to bardzo często są wierni w swoich przekonaniach.

Wrąbel już rok wcześniej liznął trochę większej piłki, choć trudno jest stwierdzić, że miał za sobą udaną kampanię. W sezonie 2015/2016, gdy był jeszcze zawodnikiem Śląska Wrocław, rzadko bo rzadko, ale siedmiokrotnie pojawiał się na murawie, czterokrotnie w ekstraklasie, trzykrotnie w Pucharze Polski. Przegrał wtedy rywalizację o bluzę numer jeden z 36-letnim Mariuszem Pawełkiem, stąd postanowiono we Wrocławiu, że najlepiej dla samego zawodnika będzie, gdy zacznie się ogrywać w mniejszym klubie na zapleczu ekstraklasy.

Śląsk natomiast przez cały sezon stawiał na Mariusza Pawełka (26 meczów w lidze, 30 straconych goli), Lubosa Kamenara (9 meczów w lidze, 19 straconych goli) i to oni byli odpowiedzialni za bezpieczeństwo między słupkami ekipy z Wrocławia. Pierwszy ma 36, drugi 29, czyli nie są już młodzieniaszkami. Ich boiskowa postawa nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że są lepsi niż Wrąbel. Kamenar nie wykorzystał swoich szans w tym sezonie (średnio ponad 2 gole stracone na mecz), a Pawełek popełnił kilka błędów, które zdarzają mu się tak naprawdę od wielu lat, a mimo wszystko kolejni trenerzy konsekwentnie stawiają właśnie na niego.

Po tym sezonie Wrąbel wrócił do Śląska i – tak coś czujemy – zaraz wskoczy do pierwszego składu.

Będziemy mieli zatem w kadrze młodzieżowej piłkarzy z ligi włoskiej (Linetty), angielskiej (Kapustka) czy francuskiej (Stępiński). W bramce zobaczymy natomiast gościa, który na co dzień gra w I lidze i posadził na ławce byłą gwiazdę ekstraklasy, która w nagrodę za swoją dyspozycję odeszła do Serie A.

Ciekawie.

Komentarze